Analiza czołówki z filmu „Watchmen. Strażnicy”.


ANALIZA CZOŁÓWKI Z FILMU „WATCHMEN. STRAŻNICY”


Film „Watchemen. Strażnicy” (2009) w reżyserii Zacka Snydera to ekranizacja kultowej powieści graficznej „Strażnicy” autorstwa Alana Moore’a (scenariusz) i Dave’a Gibbonsa (rysunki). Komiks uznawany dziś za arcydzieło publikowany był w Stanach Zjednoczonych w latach 1986-87 i zapoczątkował, wraz z pochodzącym z 1986 roku „Powrotem Mrocznego Rycerza” Franka Millera (scenariusz i rysunki), Współczesną Erę – zwaną także Mroczną – w amerykańskim komiksie mainstreamowym. Oba tytuły zdemitologizowały i zdekonstruowały ubrane w trykoty postacie, nadały superbohaterom psychologicznej głębi i bawiły się z przyjętą dotychczas konwencją. Przełożenie na język filmu tak skomplikowanego i złożonego dzieła, jakim są „Strażnicy” wydawało się niemożliwe. Przymiarki trwały od kilku lat, Snydera na fotel reżysera wybrano po sukcesie, jakim była jego ekranizacja komiksu „300″ Franka Millera. Różnica jest o tyle znacząca, że Miller był konsultantem na planie filmu, a Moore, jako nieposiadający wyłącznych praw autorskich do swojego komiksu (należą one do wydawnictwa DC Comics), nie był w żaden sposób zaangażowany w proces filmowania swojego utworu. Brytyjski scenarzysta znany jest z niechęci do adaptowania pisanych przez siebie komiksów. Jest w tym na tyle zawzięty, że zabrania umieszczania swojego nazwiska w napisach, zrzeka się wynagrodzenia finansowego na rzecz rysowników, z którymi tworzył, a nawet nie ogląda tych filmów.

Adaptacja w gruncie rzeczy jest udana. Nie obyło się bez skrótów, jakie narzuca filmowe medium, ale mimo to wyszedł spójny, trwający 155 minut (wersja podstawowa) film. To, czego nie udało się oddać na ekranie młodemu reżyserowi „Świtu żywych trupów” (2004), a czym komiks jest ewidentnie przesiąknięty, to wszechobecny strach przed Zimną Wojną i konfliktem atomowym, do którego minuty „odlicza” symboliczny zegar – Zegar Zagłady. Głębia znaczeń również została trochę spłycona na ekranie. Novum w stosunku do komiksu jest z kolei trwające pięć minut intro, osadzające herosów w powojennej historii USA i stanowiące wstęp do filmu, będące zarazem osobnym utworem. Śmiałe przedsięwzięcie w kinie współczesnym, a tym bardziej w hollywoodzkim, gdzie mamy do czynienia raczej z pokazywaniem czołówki na końcu lub na początku – w trakcie trwania filmu, gdzie nikt nie zwraca na to uwagi. Obecni masowi zjadacze popcornu nie przywykli do rozbudowanych czołówek, jak chociażby z cyklu „Różowa Pantera”. Właśnie intro „Strażników” będzie tematem niniejszej analizy. Z uwagi na to, że wcześniejsza lektura komiksu jest w wypadku tego filmu zalecana, będę często odwoływał się do papierowego pierwowzoru, zachowując tłumaczenia z polskiej edycji komiksu. Wydarzenia w czołówce oparte są częściowo na pisanych prozą fragmentach autobiografii Hollisa Masona (oryginalnego Nocnego Puchacza) zatytułowanej „W kapturze”, które znalazły się formie dodatków w kilku pierwszych zeszytach serii „Strażnicy”. Nie są one prezentowane w ścisłym porządku chronologicznym.

Na pierwszym kadrze widzimy, jak pierwszy Nocny Puchacz powstrzymuje uzbrojonego opryszka. Zastosowano tu dobitne aluzje do genezy postaci Batmana. Elegancko ubrana para wychodząca tylnym wyjściem z budynku to nawiązanie do Thomasa i Marthy (noszącej słynny perłowy naszyjnik) Wayne’ów – rodziców Bruce’a Wayne’a, którzy zginęli na jego oczach, zastrzeleni przez złodzieja – co było katalizatorem tego, że stał się on później Mrocznym Rycerzem. Idąc tym tropem, mężczyzną przy samochodzie obok pary w tym wypadku będzie Alfred Pennyworth – kamerdyner i przyjaciel rodziny Wayne’ów. Obok drzwi widzimy napis „Gotham Opera House” – miastem Batmana jest Gotham City. Na murze znajdują się plakaty z okładkami pierwszego numeru serii „Batman” (autorstwa współtwórcy tej postaci Boba Kane’a), który ukazał się w kwietniu 1940 roku. Ten sam rok mamy w alternatywnej rzeczywistości uniwersum „Strażników”. Jest to zatem początek tamtejszej ery superbohaterów, która zaczęła się w 1938 roku. Nocny Puchacz zadebiutował zaś w roku 1939.

Kolejne kadry pokazują, jakie były początki tejże ery. Grupa ludzi przebierająca się w kolorowe kostiumy zwalczająca pozbawionych – tak, jak oni – supermocy kryminalistów, chętnie brylująca w mediach i pozująca z uśmiechem do zdjęć. Na pierwszym zdjęciu Jedwabna Zjawa (I)/Sally Jupiter (właściwe nazwisko Juspeczyk, postać ma polskie korzenie) trzyma gazetę opisującą na pierwszej stronie jej sukces, podczas gdy jeden z funkcjonariuszy policji zagląda jej w głęboki dekolt. Na drugim, Komediant/Edward Blake łapie przed bankiem złodzieja z łupem. Beztroskie czasy, kiedy przebieranie się w pstrokaty kostium było zabawą dającą dreszczyk emocji oraz możliwością zdobycia dużej popularności przy jednoczesnej chęci zrobienia czegoś dobrego.

W 1939 roku przebieranie się w kostium i obrona ludzi z okolicy było modą. Pierwsza generacja bohaterów została założona jesienią 1939 roku, powyżej pokazani podczas sesji zdjęciowej w 1940. W skład Gwardzistów (nazwę drużyny Minutemen można też tłumaczyć jako Minutnicy lub Minutowcy) wchodzą: Sylwetka/Ursula Zandt, Człowiek Ćma/Byron Lewis, Dolarówka/Bill Brady, Nocny Puchacz (I)/Hollis Mason, Kapitan Metropolis/Nelson Gardner, Jedwabna Zjawa (I)/Sally Jupiter, Zakapturzony Sędzia (tożsamość nieznana, pierwszy superbohater, świat usłyszał o jego czynach w 1938 roku) i Komediant/Edward Blake. Kiczowatość i dosadna kolorystyka ich strojów nawiązuje do Złotej Ery komiksu (obejmującej okres od końca lat 30 do końca lat 40/początku lat 50 XX wieku). Inspiracją dla Hollisa Masona, który prywatnie był policjantem stał się komiks z pierwszym herosem Złotej Ery i zarazem pierwszym superbohaterem w ogóle – Supermanem (zadebiutował w pierwszym numerze „Action Comics” w czerwcu 1938 roku).

Jedwabna Zjawa narysowana jako dziewczyna pin-up w stylu peruwiańskiego artysty Alberto Vargasa. Samolot „Panna Jupiter” zrzucił właśnie bombę atomową na Japonię.

Bomba Little Boy spadła na Hiroszimę 6 sierpnia 1945 roku zrzucona przez bombowiec Boeing B-29 Superfortress zwany „Enola Gay”. Malunek dziewczyny w stylu pin-up zdobił jednak inny samolot – Boeing B-17F Flying Fortress – „Memphis Belle”, który latał podczas II Wojny Światowej.

Wielkie święto spowodowane poddaniem się Japonii. Dochodzi do szokującej, jak na tamte czasy sytuacji lesbijskiego pocałunku – Sylwetka namiętnie całuje sanitariuszkę. Kadr odnosi się do rzeczywistej sytuacji, gdy USA świętowało koniec II Wojny Światowej – marynarz pocałował pielęgniarkę na Time Square w Nowym Jorku. Wydarzenie uwiecznił Alfred Eisenstaedt na znanym zdjęciu zatytułowanym „Pocałunek”.

Śmierć Dolarówki w 1947 roku. Dolarówka był z założenia bohaterem komercyjnym – pewna sieć banków widziała w nastaniu mody na zamaskowanych herosów okazję do dobrej reklamy. Dolarówka był jednak przemiłym człowiekiem, gdy próbował powstrzymać napad na jeden z banków swojego pracodawcy, niepraktyczna peleryna wkręciła mu się w drzwi obrotowe i złodzieje po prostu go zastrzelili. To początek zmian, jakie dotkną społeczność superbohaterów – jak w tytule towarzyszącej całej czołówce słynnej piosenki – „hymnu zmian” Boba Dylana „The Times They Are a-Changin”. Czasy się zmieniają i życie bohaterów nie będzie już pasmem beztroskiego bicia złodziei po twarzach. Nie należy upatrywać w śmierci Dolarówki upadku amerykańskiej waluty, albowiem śmieć herosa nastąpiła już w niespełna 10 lat po zakończeniu Wielkiego Kryzysu finansowego. Zabicie herosa uzmysławia, że ci ludzie w trykotach są śmiertelnikami z krwi i kości. Już tutaj następuje demitologizacja super herosa, coś, co w komiksach było nie do pomyślenia (we Współczesnej Erze komiksu dochodziło do tego i wciąż dochodzi, ale bohaterowie – nawet ci pozbawieni nadludzkich mocy – często wracają do życia) – Dolarówka ginie głupią śmiercią, niegodną zamaskowanego pogromcy zbrodni i to z ręki bezimiennych rabusiów, a nie swojego nemezis czy innego superłotra.

Malowidło ścienne „Ostatnia Wieczerza” Leonarda da Vinci stało się inspiracją do tego filmowego kadru. 1947 rok to także pożegnanie Jedwabnej Zjawy, która bierze ślub i odchodzi na superbohaterską emeryturę. Jej ostateczne odejście to rok 1949, gdy zachodzi w ciążę – z tej okazji powyższa uroczystość. Mężczyzna z podniesionym palcem wskazującym po prawej to niegdysiejszy agent Sally, a ówczesny mąż Laurence Schexnayder. Również w 1949 roku Gwardziści rozwiążą się.

Odbrązawiania mitu herosa ciąg dalszy. Mający problemy z nadużywaniem alkoholu oraz z załamaniem nerwowym Człowiek Ćma siłą zabierany przez sanitariuszy do szpitala psychiatrycznego. Jak i poprzednich wydarzeń, tak i tych niemym obserwatorem jest fotografująca wszystko prasa.

„Każdy, kto zakłada kostium maluje celownik na piersiach swojej rodziny” – to znamienne zdanie wypowiedział Ralph Dibny (znany także jako Elongated Man) w komiksie napisanym przez Brada Meltzera zatytułowanym „Identity Crisis”. Sylwetka oraz jej kochanka brutalnie zamordowane w mieszkaniu bohaterki (wg komiksu doszło do tego w 1946 roku, ale w filmie dwa kadry wcześniej obie są na przyjęciu Sally w 1949 roku), kilka tygodni po jej wycofaniu się z walki ze zbrodnią. Czy do tej bestialskiej zbrodni rzeczywiście doszło na tle homofobii, czy stała się ona jedynie pretekstem do zabicia Sylwetki przez jednego z pomniejszych wrogów (o czym mowa jest w powieści graficznej)? Gazeta na łóżku przedstawia zdjęcie pocałunku obu kobiet na Time Square, opisujące to jako seks-skandal. W piosence Dylana w tej scenie słychać słowa „nie krytykuj tego, czego nie rozumiesz”.

Historyczny fakt z 1949 roku. Mężczyzna czytający gazetę jest jednym z czekających w kolejce klientów prostytutki – matki rudowłosego chłopca stojącego na korytarzu.

Chłopak nazywa się Walter Joseph Kovacs, gdy dorośnie świat przestępczy pozna go jako Rorschacha. Nietypowe na czasy, gdy powstał komiks przedstawienie genezy herosa. Nienawiść do matki Kovacs z wiekiem skieruje na innych ludzi będąc już Rorschachem, paranoikiem z zaburzeniami osobowości, a zarazem bardzo skutecznym mścicielem w masce.

Lata 60. „Superman żyje i jest Amerykaninem”. Pierwszy i jedyny obdarzony nadludzką mocą heros doktor Jon Osterman, czyli Doktor Manhattan – „broń”, dzięki której USA nie musi obawiać się już ZSRR. Przydomek pochodzi od Projektu Manhattan z lat 40 (1942-1947), dotyczącego badań nad bronią jądrową. Na powyższym kadrze wymienia on uścisk dłoni z 35. prezydentem Stanów Zjednoczonych, Johnem Fitzgeraldem Kennedym.

Udany zamach na JFK z 22 listopada 1963 podczas kampanii wyborczej w Dallas w Teksasie. W „naszym świecie” o morderstwo oskarżony został Lee Harvey Oswald.

Tutaj widzimy, kim był „prawdziwy” zamachowiec – to Komediant, heros pracujący na rzecz rządu USA. W komiksowym oryginale nie było powiedziane, że to on zabił Kennedy’ego, ale wiadomo, że był wtedy w Dallas. Wzmiankowano o tym fakcie dwa razy – pierwszy, gdy wspomniano, że Komediantowi nie udało się powstrzymać zabójstwa prezydenta i drugi – że ochraniał tam Richarda Nixona (który w 1969 został 37 prezydentem USA). W wypadku filmu reżyser zrobił ukłon w stronę teorii spiskowych mówiących o tym, że to współpracownicy prezydenta zlecili jego morderstwo w imię wyższego dobra. Komediant jest postacią amoralną, uważa życie za żart, którego puentą jest śmierć (w tym stwierdzeniu jest niezwykle bliski antagoniście Batmana – Jokerowi). Rorschach powiedział o Blake’u: „Widział prawdziwą twarz dwudziestego wieku i postanowił zostać jego odzwierciedleniem, parodią”.

Tutaj widzimy, jak buddyjski mnich z Wietnamu Thích Quảng Ðức dokonał aktu samospalenia 11 czerwca 1963 roku. Była to drastyczna forma protestu przeciwko rządowym prześladowaniom buddyzmu w Wietnamie Południowym, w Sajgonie oraz panującej dyktaturze. Telewizor pokazujący samospalenie gra w mieszkaniu Sally Jupiter, która kłóci się ze swym mężem, sytuacji przygląda się mała Sally (późniejsza druga Jedwabna Zjawa).

Dwóch nieprzytomnych przestępców przywiązanych do hydrantu. Obok element teatralności w stylu Batmana – zostawiona wizytówka przez Rorschacha, najbardziej skomplikowaną psychicznie postać „Strażników”. Był to początek jego kariery bohatera. Sam mówi o sobie opisując ten okres walki z przestępcami: „Byłem bardzo naiwny. Bardzo młody. Bardzo miękki. Pozwalałem im żyć.” Rorschach jest jedynym bezinteresownie działającym pogromcą zbrodni.

Kubański dyktator Fidel Castro w ZSRR ogląda głowice, obok niego I sekretarz KC KPZR Leonid Breżniew.

Zainspirowane zdjęciem Marc Riboud zrobionym 21 października 1967 roku w Waszyngtonie podczas pokojowej demonstracji przeciwko wojnie w Wietnamie. Kobieta hippiska na fotografii to Jane Rose Kasmir. W świecie przedstawionym w „Strażnikach” demonstracja nie ma jednak spokojnego przebiegu. Z luf karabinów, w które demonstrujący powkładali kwiatki pada w ich stronę wystrzał.

Drugi Nocny Puchacz na portrecie autorstwa Andy’ego Warhola – najbardziej znanego przedstawiciela pop-artu. Najsłynniejszy, rzeczywiście powstały obraz w tym stylu przedstawia Marilyn Monroe. Mężczyzna w kapeluszu obok to Truman Capote. Znany amerykański pisarz, m.in. autor książek „Śniadanie u Tiffany’ego” i „Z zimną krwią”.

Neil Armstrong po wetknięciu amerykańskiej flagi na powierzchni Księżyca 21 lipca 1969 roku. Nie jest jednak pierwszym ziemianinem na srebrnym globie, w tym samym momencie znajduje się tam Doktor Manhattan, który kamerą video filmuje Armstronga. Astronauta jest tu już po wypowiedzeniu słynnych, historycznych słów: „To mały krok człowieka, ale wielki skok dla ludzkości”. Anegdota głosi, że po pierwszym spacerze na Księżycu, przed powrotem do lądownika „Eagle” dodał jeszcze tajemnicze zdanie „Powodzenia, panie Gorsky”. Armstrong wyjaśnił znaczenie tych słów dopiero w 1995 roku, gdy pan Gorsky już nie żył. Gdy był mały Neil grał w ogródku z przyjacielem w baseball. Przyjaciel wybił mocno piłkę, która wylądowała naprzeciw okien sypialni sąsiadów – państwa Gorskych. Gdy Armstrong podnosił piłkę usłyszał, jak pani Gorsky krzyczy na męża: „Seks oralny! Chcesz seksu oralnego?! Dostaniesz go, jak dzieciak z sąsiedztwa wyląduje na Księżycu!”.

Najmądrzejszy człowiek świata, Ozymandiasz/Adrian Veidt, przed najbardziej popularnym i ekskluzywnym klubem lat 70 – Studiem 54 (West 54th Street na Manhattanie). Veidt ujawnił światu tożsamość dwa lata przed wprowadzeniem ustawy zakasującej działalności herosom w trykotach. Dzięki swej inteligencji i dobremu marketingowi dorobił się na sobie, jako marce handlowej, pokaźnego majątku. Wśród innych gwiazd przed Studiem 54, po lewej stronie możemy zobaczyć brytyjskich piosenkarzy Davida Bowiego oraz Micka Jaggera – lidera The Rolling Stones. Obaj rzeczywiście bawili się w tym klubie. Po prawej stronie Veidta zespół Village People. Formacja grała muzykę taneczną, a ukierunkowana była na odbiorców homoseksualnych, lubiących disco. W komiksie bardziej niż w filmie widoczna jest niejednoznaczność seksualna Ozymandiasza. W papierowym oryginale Rorschach podejrzewa go o bycie gejem. Inspiracją działań Ozymandiasza – któremu marzy się nowy Karnak – jest postać i życie Aleksandra Macedońskiego, zwanego Wielkim (przydomek zaś to grecka wersja imienia egipskiego faraona Ramzesa II – „Króla królów”). W antyku seksualność była kwestią otwartą, można przyjąć, że Aleksander był biseksualny, nie ma jednak twardych, historycznych dowodów świadczących o jego orientacji.

1966 rok. Nowe pokolenie pogromców zbrodni (wzorowane na bohaterach z Charlton Comics, które potem przejęło DC), za nimi na ścianie zdjęcia Gwardzistów. Wraz z otaczającą się rzeczywistością zmieniły się kostiumy, nastąpiło odejście od kolorowych na rzecz mroczniejszych i bardziej funkcjonalnych strojów (mocniej zaakcentowanych niż w komiksie Moore’a).
Od lewej: jedyny bohater z oryginalnego składu – Komediant, cyniczny nihilista; Laurie Juspeczyk/Jedwabna Zjawa (II), kontynuowała dzieło matki pod naciskiem rodzicielki: „Przez dziesięć lat biegałam w kostiumie, bo tego chciała moja głupia matka.”; Doktor Manhattan – istny bóg chodzący po ziemi, który inaczej postrzega czas niż śmiertelnicy – nielinearnie, podobnie jest z życiem, wszak żywe i martwe ciało ma tyle samo atomów. Zwykli ludzie nie są w stanie pojąć tego, w jaki sposób Jon widzi rzeczywistość: „Wszyscy jesteśmy marionetkami. Ja jestem po prostu marionetką, która widzi sznurki.”. Wyglądem nawiązuje do Kriszny/Wisznu/Sziwy z hinduskiej religii; Ozymandiasz – niezwykle liberalny, kieruje się filozofią zdroworozsądkową, tj. utylitaryzmem, chce osiągnąć „największe szczęście największej liczby ludzi” – dokonuje tego poprzez zabicie milionów by ocalić miliardy. Jego plan ocalenia świata słusznie zakłada, że w następstwie dojdzie do pojednania USA i ZSRR, co oddali widmo wojny atomowej. Puchacz i Rorschach nie są w stanie powstrzymać go od ludobójstwa, gdyż w momencie wyjawienia im swojego planu dodaje, że nie jest złoczyńcą z komiksów i wszystko zaczęło się już 35 minut temu – ponowne zaprzeczenie komiksowej regule, gdzie antagonista w monologu wyjawia swój złowieszczy plan nieświadomie dając bohaterowi czas na działanie i powstrzymanie go. Cel zjednoczenia świata wypala; Nocny Puchacz (II)/Daniel Dreiberg – „byłem bogaty, znudzony, a robiło to już wystarczająco wielu innych ludzi, żebym nie czuł się śmiesznie.”. Hollis Mason w młodości był jego idolem; Rorschach/Walter Kovacs – wyalienowany ateista, antykomunista i antyliberał, maska stanowi jego prawdziwą twarz. Jako Kovacs nie był odpowiednim bohaterem na czasach, w których żył, okrutny świat potrzebował bezwzględnego obrońcy i tak narodził się Rorschach. Jest Batmanem realnego świata, osobnik takiego typu prędzej czy później stanie się niestabilny umysłowo.

Wydarzenie bez precedensu – Nixon po raz trzeci prezydentem Stanów Zjednoczonych. Wszystko za sprawą wygranej wojny wietnamskiej – dzięki interwencji Manhattana. W Ameryce superbohaterów Nixon nie ustąpił w 1974 roku w trakcie drugiej kadencji, albowiem głośna afera Watergate nigdy nie wybuchła – Bob Woodward i Carl Bernstein, dziennikarze „Washington Post”, którzy w świecie rzeczywistym ujawnili Watergate zostali wcześniej zamordowani. W okresie reelekcji Nixona w 1977 roku wchodzi w życie ustawa Keene’a delegalizująca zamaskowanych herosów, aktywni pozostają jedynie trzej: działający poza prawem Rorschach i pracujący dla rządu Doktor Manhattan i Komediant.

Protesty ludzi, którzy chcą, by prawo było w rękach policji, a nie postaci w maskach. Na szybie napis sprejem głosi: „Kto strzeże strażników?”, z łacińskiego „Quis custodiet ipsos custodes?”, autorstwa rzymskiego poety satyrycznego Juwenalisa z Akwinu. W idealnym społeczeństwie sokratejskim porządku mają strzec strażnicy i tu rodzi się pytanie: „któż pilnować będzie samych strażników?”. Platon miał na to odpowiedź, że będą strzec się sami przed sobą. Należy powiedzieć im „szlachetne kłamstwo”, że są lepsi od tych, którym służą, a ich obowiązkiem jest strzec i chronić gorszych do siebie. Wzbudzi to w strażnikach wstręt przed przywilejami i będą oni „rządzić”, powodowani nie chęcią władzy, a wiarą w to, co słuszne. Całą tą antyczną sytuację można odnieść do głównych bohaterów „Strażników”. Schematowi wymyka się jednak Rorschach, który drastycznie wartościuje ludzi: „Wszystkie kurwy i politycy spojrzą w górę i zakrzykną: «Ocal nas!», a ja spojrzę w dół i szepnę: «Nie».”. Mimo to nie przestaje działać – „Nie robimy tego, bo prawo pozwala. Robimy to, bo musimy. Robimy to, bo nie mamy wyjścia”. Rorschach wiedzie żywot pozbawiony kompromisów i taką też ma śmierć. Jeśli jednostki, takie jak Strażnicy, będą traktowane na równi z bogami, a ludzie się od nich uniezależnią, to kto nas ocali, gdy ich zabraknie?

Damian Maksymowicz

,