Batman: Legends of the Dark Knight #79


BATMAN: LEGENDS OF THE DARK KNIGHT #79

ŚWIĄTECZNA LEGENDA


Czy w wyświechtanej i trywialnej tematyce wigilijnej można napisać dobry komiks superobhaterski? Można, jeżeli jesteś autorem pretendującym do napisania takich hitów, jak „The Authority”, „The Ultimates” czy „Kick-Ass”. I to jeszcze na długo przed rozwinięciem żagli.

Może to się wydawać dziwne, ale „Favorite Things” były pierwszą i jedyną (jak na razie) okazją dla Marka Millara do wizyty w Gotham. Zeszyt „Legends of the Dark Knight” nr 79 został opracowany w ramach przerwy od „Aztek: The Ultimate Man” i „JLA”, które Anglik współtworzył wespół w zespół z Grantem Morrisonem. Przyszły autor „Wanted” rozwijał wtedy jeszcze skrzydła – miał za sobą pierwsze próby fabularne w „2000 AD” oraz wniósł pewien wkład do mitologii Swamp Thinga. W odróżnieniu od dzisiejszego statusu branżowej supergwiazdy, 14 lat temu wypracowywał jeszcze swoją renomę. I to widać w omawianej historii, ten brak pełnego profesjonalizmu oraz wyczucia.

Przykuwająca oczy okładka może być nieco myląca, gdyż nikt w tej historii nie chce zrobić z Bruce’a Wayne’a nietoperza z rożna. Fabuła natomiast może wydać się nader kuriozalna i niewyobrażalna w dzisiejszych czasach, ale nadal jest klimatyczna. Otóż w trakcie przyjęcia u multimilionera banda rabusiów włamuje się do rezydencji Wayne’a i kradnie drogocenne przedmioty. Wśród nich jest… lokomotywa – ostatni prezent świąteczny, jaki Bruce otrzymał od swoich rodziców przed ich tragiczną śmiercią. Zarówno dla bogacza, jak i jego posępnego alter ego włamanie jest niczym policzek, którego łatwo nie daruje. Jako zamaskowany mściciel, rozgniewany Bruce Wayne przeczesuje miasto wzdłuż i wszerz, by dopaść grabieżców.

„Favorite Things” mocno się postarzało od czasu swojej pierwotnej publikacji. Patrząc z dzisiejszego punktu widzenia, jest pełne klisz. Ile to razy już widzieliśmy Batmana spotykającego Gordona na dachu komisariatu z włączonym bat-sygnałem? Który to raz z kolei widzimy zwierzęce metody herosa w trakcie przesłuchiwania zbirów? No i ci wandale uwielbiający Jokera… Jeszcze gorzej próbę czasu zniosły rysunki Yeowella, podparte doskonałym tuszowaniem niedawno zmarłego Dicka Giordano. Są mocno rzemieślnicze. Rysownik kojarzony z śmiałymi pracami w vertigowskim „Sebastianie O.” jest tutaj stonowany, trzyma się mocno standardów superbohaterskich, chociaż nie czyni to omawianej historii zbytniej krzywdy. W dodatku irytuje dziś szałowa kolorystyka i występujące błędy gdzieniegdzie, na przykład pojawiający się i znikający emblemat na stroju Batmana.

Ale jest jeden element ratujący ten komiks. Millar doskonale wyostrzył pewien specyficzny dla Mrocznego Rycerza aspekt jego osobowości, który obecnie jest rzadko analizowany, a wręcz pomijany. Gdy widzimy Wayne’a klęczącego nad swoimi dawnymi zabawkami, z dziecięcą radością zapatrzonego w odzyskane skarby czasów niewinności, uświadamiamy sobie, jak wielce wyolbrzymiona i infantylna jest jego idea walki ze zbrodnią. O ile przedstawia się on nam jako wysportowany, dojrzały mężczyzna, to w głębi siebie, psychicznie, nadal jest dzieckiem mającym żal do losu. Jest w tej obserwacji coś niesamowicie smutnego, gdyż sygnalizuje ona brak ratunku dla obrońcy uciśnionych. To człowiek owładnięty obsesją, ale obsesją nasiąkniętą niedojrzałością i zachłannością godną chłopca, którego rozwój psychiczny zakończył się pewnej gorzkiej nocy w Alei Złoczyńców. Millar wyciąga na wierzch te zatrważające symptomy, ale jakże wspaniale pasujące do postaci Batmana, jakże splatające się z jego skomplikowaną naturą.

Ten króciutki epizodzik mogę śmiało polecić osobom odczuwającym nostalgię do Batmana sprzed epoki „No Man’s Land”, kiedy to jeszcze brzmiały echa rewolucji zgotowanej przez Franka Millera w „Powrocie Mrocznego Rycerza” i „Roku Pierwszym”. Wskazanym jest poświęcić mu chociaż chwilę. Nawet pomimo tego, że nie jest już komiksem pierwszej świeżości.

Michał Chudoliński

„Batman: Legends of the Dark Knight” #79
Tytuł historii: „Favorite Things”
Scenariusz: Mark Millar
Rysunki: Steve Yeowell
Tusz: Dick Giordano
Okładka: Steve Yeowell
Kolor: Willie Schubert
Liternictwo: Laurie E. Smith
Separacja: Digital Chameleon
Wydawnictwo: DC Comics
Data publikacji: 01.1996
Objętość: 24 strony(wraz z reklamami)
Druk: kolor
Cena: $1,95

,