Wstępniak


WSTĘPNIAK

THOR? JAKI THOR? CHYBA TRON!

Łatwo przychodzi nam wypowiadać się na temat Batmana, Supermana czy przesympatycznego drania Constantina. A o Thorze? O bogu piorunów z Marvela prawie że w ogóle. Większość z czytelników, w tym niemała część rodzimych fanów komiksu, nie ma o nim pojęcia. Ba, zdarzały się w rozmowach dość zabawne pomyłki z serialem „Gra o Tron” czy niedawną reaktywacją uniwersum „Tronu” w 3D. Ale czemu tu się dziwić, skoro postać nie spotkała się w Polsce z ciepłym przyjęciem? Zważywszy na lekturę jednego z ostatnich numerów „Mega Marvela” Warrena Ellisa i Mike’a Deodato Jr., mającego przybliżyć tą egzotyczną postać. Zaiste była to horrendalnie marna historia, rzucająca czytelnika nie tyle na głęboką wodę, co opowiedziana w (najgorszej z możliwych) konwencji thrillera klasy B, okraszonego erotycznym softcorem, dziś przypominającego plastik. I to niedomknięte zakończenie, ukazujące Thora jako nadczłowieka cierpiącego na syndrom metroseksualisty narcyza, stojącego ze swym wiernym młotem na dachu jednego z wieżowców… równie pompatyczne, co mdłe i ograne. Jak polubić w takiej sytuacji nieznaną postać? Jak można się w stosunku do niej pomylić?

Okazuje się, że można dość mocno.

Przygotowując obecne wydanie specjalne staraliśmy się pokazać niezbyt dobrze rozpowszechnioną historię komiksowego Thora w możliwie przekrojowy sposób. Chcieliśmy ponadto zahaczyć o najważniejsze przystanki z jego prawie pięćdziesięcioletniej historii w kulturze komiksowej. Wśród nich niewątpliwie na uwagę zasługują artykuły o początkach Thora w Marvelu, jak również teksty o historiach Waltera Simmonsona czy J. M. Straczynskiego. Ci zaś, którzy chcą się dowiedzieć więcej szczegółów na temat mitologicznych korzeni Thora, nie powinni czuć się zawiedzeni. Odbiorcy lubujący się w „świeżych” komiksach, wydanych w przeciągu ostatniej dekady również. Trzeba nadmienić, że od niedawna Marvel publikuje o Władcy Gromów komiksy w różnorodnej tonacji – z elementami humorystycznymi („Thor: The Mighty Avenger”), jak i tymi skierowanymi do dojrzałego czytelnika („Loki”). Daje to nadzieję, że nieco skostniała wśród superherosów postać może zostać ukazana z innej, ciekawszej strony. Oby.

Tak się składa, że od tego Speciala przejmuje po Kubie Sytym fotel Redaktora Naczelnego KZetu. Jest to dla mnie wielkie uznanie i prestiż, zważywszy na karierę Kuby jako szefa KZetu. Pod jego kierownictwem magazyn wzbogacił się o multum wartościowych tekstów, zaś jego pracowitość i poczucie obowiązków przejdą do legendy wśród redaktorów. Za cierpliwość, wysoką kulturę i motywowanie nas do pisania ciekawych tekstów należą się Tiallowi wyrazy szacunku i dozgonnej wdzięczności.

Następnie chciałbym się podzielić niektórymi zmianami, jakie mam zamiar wprowadzić w trakcie swoich „rządów”. Od tego momentu KZet z dwumiesięcznika przeistacza się w kwartalnik, a publikacja kolejnego numeru magazynu planowana jest w okolicach wczesnego sierpnia. Mam nadzieję, że dzięki takiej strategii kolejne numery magazynu będą bardziej przemyślane tematycznie i grubsze, mimo że pojawiające się stosunkowo rzadziej. Dodatkowo chcę wprowadzić regularność w prezentowaniu recenzji komiksów wydawanych na polski rynek. Recenzji tego typu historii obrazkowych powinniście się spodziewać w każdy poniedziałek, środę oraz piątek.

To nie koniec przemeblowań, ale nic więcej już nie zdradzę. Przekonacie się sami w niedalekiej przyszłości. W każdym razie chciałbym, ażeby KZet nadal był miejscem spotkań ciekawych ludzi, dzielących się komiksowymi pasjami. Magazynem pełnym przekrojowych artykułów o nieznanych obszarach tego medium, za to niezwykle fascynujących, wartych chwili uwagi. Przystani, w której każdy fan komiksu lubujący się w pisaniu i dzieleniu się własnymi przeżyciami może znaleźć dla siebie miejsce i pole do działania.

Wystarczy spojrzeć na to wydanie specjalne. Zapewniam, że nie znajdziecie w polskim Internecie lepszego miejsca, które mogłoby tak dobrze wprowadzić do komiksowego świata Asgardu, tak przenikliwie obrazując najważniejsze punkty z jego panoramy. Wraz z kolejnymi numerami postaramy się wybierać równie niezbadane obszary komiksu, czekające jeszcze na odkrycie. Mam nadzieję, że w tej arcyciekawej przygodzie pozostaniecie z nami na dobre i na złe.

Michał Chudoliński