Czasem

REQUIEM DLA CZASU


Bohaterem „Czasem” Janusza i Podolca jest „nijaki” Adama Ostatko. Około trzydziestoletni mężczyzna przeprowadza się z żoną do nowego domu. Ma nadzieje, że po szarym okresie szczęście się do niego uśmiechnie i znajdzie nowe perspektywy. Ten zwyczajny, szary człowiek odkryje jednak w nowej posiadłości pokój, który diametralnie zmieni jego życie. Bynajmniej nie na lepsze.

Mowa o kanciapie. Gdy Ostatko do niej wchodzi, wpada w istne zdumienie. Okazuje się, że będąc w pomieszczeniu, czas na zewnątrz… stoi w miejscu. Niby można odnieść wrażenie, że chwila ulatnia się w swoim rytmie, ale w otoczeniu panuje zupełne constans. Nie trzeba czekać długo, by osłupienie przerodziło się w zachwyt, euforia zaś w kompletne odurzenie prowadzące nieuchronnie do nałogu. Adam bowiem spędza w kanciapie coraz więcej czasu, kompletnie ignorując otaczający go świat, problemy i swoją małżonkę…

Grzegorz Janusz wraz z Marcinem Podolcem przygotowali nieskomplikowany, ale klimatyczny i przygnębiający dramat, który czyta się niczym bajkę dla dorosłych. Przypowieść o facecie odkrywającym niesamowite miejsce, z którego postanowił samolubnie korzystać. Parafrazując słowa znanego reżysera filmowego, wykorzystał to miejsce do swojego życiowego „skoku bez spadochronu”, z którego upadek będzie wyjątkowo bolesny. Z miesiąca na miesiąc bowiem Ostatko zatraca się w braku poczuciu czasu, odbierając sobie człowieczeństwo i przeistaczając się w biernego pustelnika. Tragizm nałogu jest dosadnie potęgowany przez czarnobiałe kadry i połacie szarości, wprawiające w senny nastrój.

Prawdziwą gwiazdą tego albumu jest Marcin Podolec, zdolny grafik i student łódzkiego działu animacji PWSFTViT. Szczerze powiedziawszy, wolałbym postrzegać „Czasem” jako jego pełnoprawny, dojrzały debiut i puścić w zapomnienie „Kapitana Sheera”, który przy historii Janusza wydaje się być zaledwie rozgrzewką. W omawianym komiksie Podolec używa całej palety swoich umiejętność – od starannego, misternego prowadzenia narracji na krawędzi jawy i snu do szarpanej, ciężkawej kreski lekko inspirowanej klasykami komiksowej alternatywy. Podolec to młody i pełen zapału artysta, który włożył w ten album dużo pracy i z pewnością będzie o nim głośno w przyszłości, gdy wypracuje swój unikalny, rozpoznawalny wszędzie styl. Warto również wspomnieć o designie poszczególnych produktów i przedmiotów przewijających się w kadrach, na których zapisane są bolączki i cechy opisujące dane sytuacje. Takie rozwiązania, choć oklepane, zawsze cieszyły oko i zachęcały do uważnej lektury.

„Czasem” miło się czytało. To klasyczny przykład opowieści ku przestrodze, ponurej i posępnej w odbiorze. Czas spędzony przy lekturze mija szybko i łagodnie, acz – koniec końców – nie klasyfikowałbym tego albumu do najlepszych pozycji wydanych w tym roku. To dobry komiks, ale czy aby tak bardzo, by konkurować nie tyle z tegorocznymi hitami zaserwowanymi przez Egmont czy Timofa, co z najnowszymi klasykami polskiego komiksu jak „Esencja” czy „Mikropolis”? Nie wydaje mi się. Nie ma w nim nic aż tak wyjątkowego, by wychwalać go pod niebosa, a wyjątkowo mocne oceny w innych serwisach wynikają najwidoczniej z tego, że na polskim rynku jest posucha i brakowało tytułów tego pokroju. Niemniej „Czasem” jako wprawka do bardziej ambitnego, złożonego projektu wypada wyśmienicie. Obym miał okazję przeczytać więcej zamkniętych albumów rysowanych przez Podolca w przyszłości. A najlepiej – częściej i grubiej.

Michał Chudoliński

„Czasem”
Scenariusz: Grzegorz Janusz
Rysunk: Marcin Podolec
Wydawca: Kultura Gniewu
Wydanie I
Data premiery: październik 2011 r.
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Format: 165 × 235 mm
Druk: czarno-biały
Papier: kredowy
Liczba stron: 72
Cena: 29,90 zł