Tytus, Romek i A’Tomek – księga XXXI

TYTUS, ROMEK i A’TOMEK – KSIĘGA XXXI


Ponoć mistrzów się nie ocenia, lecz składa się im czołobitne hołdy. Nie inaczej winno być w przypadku Henryka Jerzego Chmielewskiego, niekwestionowanej ikony rodzimego komiksu. Nie zmieni tego nawet wyraźnie zniżkująca jakość kolejnych tomów epopei traktującej o pewnym „dracznym, nie tabacznym” emigrancie rodem z Trapezfiku.

Pomimo pięćdziesięciu czterech lat (faktycznie pięćdziesięciu pięciu), od chwili gdy dwójka chwackich harcerzy podjęła się arcytrudnego zadania uczłowieczenia niesfornego szympansa, ich cel zdaje się wciąż nie mniej odległy od realizacji niż w roku wystrzelenia Sputnika. I dobrze, bo w tzw. międzyczasie najsłynniejszy zastęp ZHP z powodzeniem umilał żywot kilku generacjom czytelników – zarówno pośród szarzyzny PRL, jak i realiów tzw. transformacji ustrojowej. Do rangi truizmu wypada zaliczyć twierdzenie, w myśl którego bez podopiecznych Papcia Chmiela świat polskiej dzieciarni (a przy okazji także ich rodziców) wyglądałby zgoła inaczej.

Tym razem Romek i A’Tomek usiłują uchronić Tytusa przed groźbą popadnięcia w złe nawyki tzw. „ultrasów”, aspirujących niekiedy do miana kibiców. Jak pamiętają wierni czytelnicy tegoż cyklu, „druh de Zoo” przejawiał umiłowanie do piłki nożnej co najmniej od księgi VI, gdy jego wychowawcom zamarzyły się olimpijskie laury w Kogutkowie Górnym. Szczególnie zaś dał temu wyraz w księdze XIV, popisując się imponującą wiedzą w tym zakresie. Również kibice mieli już swoje pięć minut w księdze XXIV; niemniej jednak niesłabnąca popularność boiskowej kopaniny (a być może także wizja zbliżających się mistrzostw) twórczo natchnęła nestora polskich komiksiarzy do ponownego podjęcia tegoż zagadnienia.

Podobnie jak w przypadku m.in. „graficiarza” (księga XXVII) czy wojażu po owoce chichotu (księga XXX), nie może być mowy o skali „hecności” porównywalnej z klasycznymi tomami „Tytusa, Romka i A’Tomka”. Mimo to przynajmniej do pierwszej połowy „kibica” dawny papciny humor częstokroć daje o sobie znać. Na kolejnych planszach jest już, niestety, gorzej – i stąd też trudno wyzbyć się odczucia „wymęczenia” fabuły. Pojawiające się w tej części „halucynogenne” klimaty nie należą do szczególnie „smacznych”, a swoiste rozmycie głównego wątku (Tytus z kibica przeobraża się w hodowcę przeróżnych zwierzątek) świadczy o braku zdecydowanej koncepcji niniejszej księgi. Nie obyło się również bez pewnej dozy mniej lub bardziej kamuflowanego dydaktyzmu, zjawiska towarzyszącego serii od jej zarania.

O ile zastrzeżenia wobec warstwy fabularnej są jak najbardziej na miejscu, o tyle wizualnie rzecz ani trochę nie odstaje od klimatu i jakości wcześniejszych epizodów tej niezwykłej sagi. Ślady użycia pędzla przy nakładaniu koloru wzbudzają nostalgię za epoką, gdy o barwach „made in Photoshop” nie mogło być mowy. Bo podobnie jak inny mistrz polskiego komiksu – Tadeusz Baranowski – również Papcio nie uległ presji wszędobylskiej informatyzacji, pozostając przy tradycyjnym warsztacie malarskim. Drażni natomiast użycie komputerowej czcionki miast dawnego, rozpoznawalnego liternictwa autora.

Gwoli kronikarskiego obowiązku wypada wspomnieć, że pierwsze wydanie niniejszej księgi zawitało na księgarskie półki wraz ze schyłkiem wiosny 2008 r. Nieprzypadkowo zresztą, bo w owym czasie wielbiciele futbolu wypatrywali mistrzostw Europy Austria-Szwajcaria (wśród nich był również nasz kolega, a zarazem zasłużony redaktor naczelny „KZ”, Jakub Syty). O publikację pokusił się koncern wydawniczy Axel Springer; widać jednak w polskiej filii Egmontu przeważyła chęć do przypomnienia „Tytusa-kibica” (tak jak uczyniono to zresztą z księgą XXVI). Mimo powtarzających się opinii o spadku jakości kolejnych „odsłon” przypadków trójki harcerzy (którzy, zdaje się, od jakiegoś czasu nie eksponują niegdysiejszej przynależności do ZHP), chęć Papcia Chmiela to tworzenia ich kolejnych perypetii cieszy. Bo zarówno oni, jak i ich twórca stanowią (proszę wybaczyć nadmiar patosu) przejaw liczącej sobie przeszło pół wieku tradycji rodzimego komiksu. 100 lat, Panie Henryku!

Przemysław Mazur

„Tytus, Romek i A’Tomek – księga XXXI”
Tekst i rysunki: Henryk Jerzy Chmielewski
Wydawca: Egmont Polska
Wydanie II
Data premiery: wrzesień 2011 r.
Okładka: miękka
Format: 24 x 17
Druk: kolor
Papier: offset
Liczba stron: 48
Cena: 17,90 zł