Żywe Trupy #14 „Bez wyjścia”

ŻYWE TRUPY #14 – BEZ WYJŚCIA


Gdy wydawało się, że ekipa Ricka w końcu znalazła miejsce, w którym będzie mogła wieść w miarę normalne życie, na horyzoncie pojawił się poważny problem, a w zasadzie… stado problemów.

W recenzji poprzedniego tomu narzekałem na brak akcji i usterki związane z konstrukcją opowieści. Tym razem Kirkman stanął na wysokości zadania, a „Bez wyjścia” jest kompletnym przeciwieństwem poprzedniego epizodu. Tom wypełniony jest emocjonującymi i brutalnymi (nawet jak na standardy „Żywych trupów”) scenami akcji. Główny wątek skupia się wokół ogromnego stada napierającego na siedlisko bohaterów. Autor znakomicie stopniuje napięcie, wykorzystując do tego pękający mur, który stanowi jedyną ochronę przed truposzami. Konfrontacja wydaje się być nieunikniona, a ilość przeciwników jest tak wielka, że w szeregi grupy wkrada się zwątpienie. W przerwie pomiędzy kolejnymi scenami akcji, Kirkman prezentuje romanse rodzące się pomiędzy mieszkańcami osiedla. Tym razem robi to w bardzo przystępny sposób, a wątki obyczajowe świetnie przeplatają się z przygotowaniami do walki. Co ciekawe, bohaterem jednego z romansów jest sam Rick, który systematycznie oswaja się z myślą o utracie ukochanej żony. Autor wykorzystuje też charakterystyczne dla serii elementy opowieści, pokazujące prawdziwą naturę człowieka w obliczu zagrożenia.

Wydawało się, że Kirkman nie jest w stanie zaskoczyć czytelników żadnym zwrotem fabularnym, gdyż już wcześniej zdążył zastosować wszelkie możliwe narzędzia. Nic bardziej mylnego. Lektura „Bez wyjścia” przynosi kolejny opad szczęki. Swoboda, z jaką autor zmienia sytuację swoich postaci, jest godna podziwu. Pochwały należą się też za scenę ostatecznej konfrontacji ze stadem. Emocje towarzyszące Rickowi i spółce podczas walki, mocno oddziaływają na czytelnika.

Warto poświęcić kilka słów pracy niedocenionego Charliego Adlarda. Jego rysunki zazwyczaj są traktowane jako poprawne uzupełnienie niezwykłego scenariusza. Tym razem Adlard przekroczył swój przeciętny, serialowy poziom i zaserwował nam prace wysokich lotów. Na uwagę zaslugują zwłaszcza sugestywne i płynnie przedstawione sceny walki. Warto docenić robotę wykonywaną przez rysownika, gdyż dzięki niej świat „Żywych trupów” wciąga jeszcze bardziej.

„Bez wyjścia” to świetnie poprowadzona opowieść, wypełniona najwyższej klasy akcją. Jest to jeden z najlepszych tomów serii, a ciekawe zakończenie zwiastuje nowe emocje i zachęca do lektury kolejnych epizodów.

Maciej Kosuń

„Żywe trupy” tom 14: „Bez wyjścia”
Scenariusz: Robert Kirkman
Rysunki: Charlie Adlard
Wydanie: I
Data wydania:
Seria: „Żywe trupy”
Wydawca oryginału: Image Comics
Druk: czarno-biały
Oprawa: miękka
Format: 170 x 260 mm
Stron: 136
Cena: 43 zł
Wydawnictwo: Taurus Media