„Assassin’s Creed tom 1: Desmond”


„ASSASSIN’S CREED TOM 1: DESMOND”


222x300

W dość zgodnej opinii fachowców główni pretendenci do miana najważniejszej gry pierwszego półrocza 2011 to „Wiedźmin II: Zabójcy królów” oraz „Assassin’s Creed: Brotherhood” (zresztą z tego względu autorzy „Wiedźmina” pozwolili sobie na dość okrutny, ale zabawny żart ). Jednak nasz rodzimy zabójca potworów dopiero staje się tak naprawdę światową marką, podczas gdy przygody tajemniczych asasynów to okręt flagowy giganta elektronicznej rozrywki – Ubisoft – oraz jedna z najlepiej sprzedających się serii na świecie, licząca już cztery części (najnowsza z podtytułem „Revelations” właśnie zadebiutowała na PC).

Podobieństwo obu gier zasadza się również na ekspansji bohaterów na inne sfery rozrywki (powieść, film, komiks), choć oczywiście pamiętać trzeba, że Wiedźmin trafił do gry właściwie na samym końcu. W każdym razie w przypadku „Assassin’s Creed” mamy już do czynienia z prawdziwym uniwersum, w skład którego obok podstawowej serii wchodzą cztery gry na urządzenia przenośne, dwie książki (które dostępne są również po polsku), trzyodcinkowy film, dwa animowane shorty, gra facebookowa, no i oczywiście komiksy. Jeden z nich, dzięki wydawnictwu Sine Qua Non, właśnie ukazał się na polskim rynku.

„Desmond” to pierwszy tom dwuczęściowej na razie frankofońskiej serii. Jak sam tytuł sugeruje, śledzimy tutaj losy głównego bohatera gry, czyli Desmonda Milesa. Nieobeznanym z grą wyjaśnię, iż Desmond jest zwykłym barmanem, który pewnego dnia zostaje porwany przez Abstergo Industries – współczesne wcielenie zakonu templariuszy. Organizacja ta dysponuje Animusem, czyli niezwykłą maszyną zdolną odczytywać pamięć genetyczną przodków. Desmond jest, choć nie zdaje sobie z tego sprawy, potomkiem zakonu asasynów, odwiecznych wrogów templariuszy. Zmuszony przez Abstergo, przenosi się do roku 1191 i wciela w swego przodka Altaira, aby wykonać szereg skrytobójczych misji.

Komiks powtarza właściwie fabułę pierwszej gry, nieznacznie ją zmieniając. Gorzej jednak, że robi to w sposób mechaniczny i zupełnie nieciekawy. Trochę to dziwne, jeśli weźmiemy po uwagę fakt, że autorem scenariusza jest Eric Corbeyran, a więc doświadczony twórca, znany również na polskim rynku („Pieśń strzyg”, „XIII Mystery”). Niestety, w tym przypadku nic dobrego o jego pracy nie da się powiedzieć. Fascynująca w grze idea przeskoków w czasie tutaj wypada drętwo i chaotycznie.

Nieco tylko lepiej wygląda warstwa graficzna komiksu. Djillali Defali też nie jest debiutantem, ma na swoim koncie kilkanaście albumów (prawie wszystkie w tandemie z Corbeyranem). W „Desmondzie” nie schodzi poniżej frankofońskiej przeciętnej, ale też nie oferuje nic ponad nią. W rezultacie komiks gubi w zasadzie wszystko, co stanowiło o atrakcyjności gry: rozbudowany świat i widowiskowe skrytobójcze akcje Altaira. Oczywiście komiksowi trudno efektownością dorównać grze, ale to nie znaczy, że nie jest to możliwe. Jednak potrzebne jest do tego niekonwencjonalne podejście i odwaga, a na to najwyraźniej Defaliego nie stać.

Szczerze mówiąc, nie znajduję żadnego uzasadnienia wydania tego komiksu. Nie zainteresuje on czytelników komiksów, bo jest zbyt słaby, nie zaciekawi też fanów gry, gdyż kompletnie nic nie wnosi do uniwersum AC. Sensowniejsza byłaby już publikacja np. amerykańskiej miniserii „Assassin’s Creed: The Fall”, która też arcydziełem nie jest, ale przynajmniej opowiada oryginalną historię, uzupełniając mitologię zakonu asasynów o nieznane wcześniej wątki.

Reasumując, „Desmond” to zły komiks i jest to… dobra wiadomość. Jeśli bowiem na poważnie rozpatrywać rywalizację „Assassin’s Creed” z „Wiedźminem”, to panowie Gałek, Klimek i Poller komiksem „Racja stanu” wciągają swoich francuskich kolegów nosem. W związku z tym na koniec mam dla wydawnictwa Sine Qua Non darmową, życzliwą radę: jeśli na poważnie chcecie Państwo wejść w publikowanie komiksów nawiązujących do gier, to proponuję zatrudnić czołowych polskich twórców i dać im zadanie rozwijania fabuł dobrych polskich gier („Wiedźmin”, „Dead Island”, „Two Worlds”, „Hard Reset” czy „Bulletstorm”). Gwarantuję, że efekt będzie o dwie klasy lepszy.

Michał Siromski

„Assassin’s Creed tom 1: Desmond”
Scenariusz: Eric Corbeyan
Rysunki: Djillali Defali
Kolor: Raphael Hedon
Tłumaczenie: Marta Duda-Gryc
Data wydania: 15 Listopad 2011
Oprawa: miękka
Stron: 48
Cena: 19,99 zł
Wydawnictwo: Sine Qua Non