Asteriks #6 „Walka wodzów”


ASTERIKS #6 „WALKA WODZÓW”


222x300

Centurioni z obozu Rabarbarium dochodzą do wniosku, że w celu podporządkowania sobie zbuntowanej osady, nie trzeba wcale narażać hord legionistów na stawianie czoła niepokonanym wojownikom. Wystarczy mieć po swojej stronie ich wodza. Zgodnie z galijskim obyczajem, przywódca jednego plemienia może wyzwać innego na pojedynek i jeśli zwycięży, zostanie prawowitym panem jego poddanych. Posłuszny Rzymianom i wielki jak niedźwiedź wódz Kolaboriks wydaje się idealnym kandydatem, by rzucić wyzwanie Asparanoiksowi, jednak nawet on nie jest na tyle głupi, by stawić czoła komuś opitemu magicznym wywarem Panoramiksa. W celu pozbycia się problemu Rzymianie próbują pojmać druida. Asteriks z Obeliksem śpieszą na pomoc, jednak ten drugi popełnia gafę, ciskając we wroga menhirem, który, choć skutecznie odgania legionistów, przygniata Panoramiksa. Rzeczony przeżywa na szczęście, jednak traci pamięć i będąc kompletnie „poza filmem”, zaczyna śmiać się ze wszystkiego dookoła. Asteriks musi znaleźć sposób na przywrócenie druida do dawnego stanu używalności, tym bardziej, że wyzwanie Kolaboriksa zostało rzucone, a w osadzie nie pozostała ani jedna kropla magicznego napoju…

O ile wszystkie wcześniejsze albumy (nie licząc pierwszego) koncentrowały się na jakiejś wyprawie Asteriksa i Obeliksa, „Walka wodzów” to nareszcie historia dziejąca się na terenie wioski i w jej okolicach, a akcja skupia się na nieudolnych spiskach rzymskich najeźdźców. Choć w większości „Asteriksów” centurioni z otaczających wioskę obozów warownych starają się być zwykle na dystans z Galami (nie szukają zaczepki, o ile nie dostaną wpierw odgórnych nakazów), tu stylizowany na Mussoliniego Dremrodus i jego adiutant Knurus wydają się nie myśleć o niczym innym poza dobraniem się niepokonanym Galom do skóry.

Przyznam się, że osobiście uważam „Walkę wodzów” za jeden ze słabszych scenariuszy Goscinny’ego. To bardziej kwestia osobistych preferencji, ale pewne elementy, jak ogłupiony Panoramiks, zmieniający kolory legionista czy jedna scena, w której ni z gruchy, ni z pietruchy w starożytnym świecie pojawia się rollercoaster (!?) są jakby z kompletnie innej bajki. Jest coś lekko przekombinowanego w intrydze Rzymian, którzy wydają się zbędnie komplikować sobie tytułową walką wodzów o wiele prostszy plan: „Porwiemy druida, to Galowie nie będą mieli napoju”. Swoją drogą, zależność wioski od Panoramiksa wydaje się nieco gwałtowniejsza względem wcześniejszego tomu – „Asteriks i Kleopatra”, gdzie – ot tak sobie – opuścił osadę na kilka miesięcy i nikt nie wydawał się tym specjalnie zmartwiony. Mamy też pewne dziwne i spore niedopowiedzenie, bo choć Asteriks i Asparanoiks nie mają zielonego pojęcia, że to Rzymianie manipulują Kolaboriksem, gdy przybywają na miejsce walki, nie są ani trochę zaskoczeni swoimi wrogami w roli organizatorów i sędziów. Wreszcie, nie chcę spoilować, ale postać, w jakiej druid powraca do zdrowia to kompletny deus ex machina, który wygląda tak, jakby autorzy wzruszyli ramionami: „Cóż, nie mamy konkretnego pomysłu, jak go uleczyć, to rzucimy pierwsze lepsze, co nam przyjdzie do głowy. Nie musi to wynikać logicznie z fabuły.

Być może jednak szukam tu dziury w całym, gdyż humor jak zawsze jest pierwszorzędny, może nawet silniejszy niż we wcześniejszych albumach. Mamy istny huragan żartów słownych (brawa dla tłumacza), logika Obeliksa jest chwilami po prostu powalająca (dosłownie i w przenośni), a i mamy świetną sekwencję u druida Amneziksa, parodiującą współczesnych psychoterapeutów. Fabuła jest mimo wszystko świetnie urozmaicona przeplatającymi się wątkami, a tytułowa walka okazuje się bardzo ciekawym zaskoczeniem, jeśli o jej przebieg chodzi.

„Walka wodzów” to kolejny świetny „Asteriks”. Jest z czego się pośmiać, po prostu czuć w nim, że powstał w okresie, gdy seria próbowała się jeszcze odnaleźć. To tom, gdzie żarty, które rozbawią głównie najmłodszych, wydają się nierówno wyważone z satyrą i ironią kierowaną do starszego odbiorcy… A może to po prostu wynik kontrastu z późniejszymi albumami, gdzie Goscinny i Uderzo stawiali o wiele bardziej na to drugie? Z drugiej strony, jeden z wątków kręci się wokół kolaboracji okupowanych Galów z Rzymianami, co dla Francuzów było odzwierciedleniem wydarzeń z czasów II wojny światowej. To chyba kolejny „Asteriks”, który nie będzie miał zawsze tego samego wydźwięku dla Polaka czy po prostu kogoś spoza Francji…

Maciej Kur

„Asteriks” #6 „Walka wodzów”
Scenariusz: Rene Goscinny
Rysunki: Albert Uderzo
Data wydania: Październik 2011
Wydawnictwo: Egmont
Seria: Asteriks
Tłumaczenie: Jarosław Kilian
Druk: kolor, offset
Oprawa: miękka
Format: 215 x 290 mm
Stron: 48
Cena: 19,99 zł