Bler: Zapomnij o przeszłości


„BLER: ZAPOMNIJ O PRZESZŁOŚCI”


222x300

Rafał Szłapa dotrzymał obietnicy i równo rok po premierze pierwszego tomu jego autorskiej serii, doczekaliśmy się jej kontynuacji. Wprawnie nakreślony świat przedstawiony z przekonującymi osobowościami, wartką fabułą, a nade wszystko posmak tajemnicy w tle – zdawałoby się, że nic nadto nie potrzeba, by z powodzeniem uwieść czytelnika. A jednak po lekturze trudno wyzbyć się poczucia niedosytu…

Krakowski heros ani myśli o porzuceniu raz podjętych obowiązków „zbawcy ludzkości”, mimo że paradowanie w kostiumie z wielką literą „B” w realiach Rzeczpospolitej doby „neo-Oświecenia” może zdawać się co najmniej niedorzeczne. Bler nie przejmuje się drobnostkami pokroju opinii publicznej i z niewolnym od znamion perwersji zapałem rozprawia się z lokalnymi oprychami. Posoka leje się gęsto, a sam tytułowy bohater nie zaprzestaje rozwiązywać problemów w formule, o której krępowani prawnymi uwarunkowaniami funkcjonariusze mogą co najwyżej pomarzyć. Ofiarami własnoręcznie wymierzanej sprawiedliwości padają m.in. bezwzględni deweloperzy, choć oprócz nich dostaje się również policji (na własne zresztą życzenie). Równocześnie stróże prawa usiłują rozwikłać zagadkę „krakowskiego Supermana”, który zyskał już całkiem pokaźną gromadkę fanów (zwłaszcza wśród dzieci), stając się swoiście rozumianą marką. Z kolei on sam zmuszony jest borykać się nie tylko z de facto niechcianym darem losu, jakim są jego nadnaturalne moce (wciąż nie w pełni określone, za co chwała autorowi), ale też tajemnicą ich pochodzenia. W niniejszej odsłonie cyklu Rafał Szłapa jest pod tym względem znacznie bardziej szczodry, niż miało to miejsce w nasyconym niedopowiedzeniami tomie pierwszym. Chaos (w pozytywnym rozumieniu tego słowa) stopniowo ulega uporządkowaniu; poznajemy coraz więcej faktów składających się na genezę tytułowego bohatera. Wciąż jednak nie brakuje niedopowiedzeń, które być może doczekają się rozwikłania na kartach „Ostatniego wyczynu”, finalnego tomu tej serii.

Niniejszy cykl promowany jest niekiedy jako produkcja gatunkowo przynależna do konwencji superbohaterskiej. Wnikając jednak w treść drugiej odsłony „Blera”, rzecz w większym stopniu wzbudza skojarzenia ze „Żbikami” niż typową „trykocianą” produkcją. Niemały wpływ na taki sposób postrzegania fabuły ma m.in. scena rozgrywająca się w zgrzebnych pomieszczeniach posterunku policji. Dodajmy, że w niczym nieprzypominających tych z seriali rodem zza Atlantyku czy chociażby Odry. Świat Rafała Szłapy raczej nie znalazłby uznania w oczach zwolenników teorii, jakoby współczesna Polska cieszyła się statusem tzw. „zielonej wyspy”. Tutaj najzwyczajniej nie może być o tym mowy. Natomiast tytułowy bohater jawi się jako postać tak dalece enigmatyczna, że trudno wczuć się w jego powichrowany tok myślenia, a tym samym poczuć z nim emocjonalną więź. Nie sposób jednak odmówić towarzyszących mu znamion tajemnicy.

Chwilami trudno się zorientować, w jakim gatunku zamierzał autor zrealizować ów tom. Policyjna przypowiastka, mroczne SF z obcym najeźdźcą w tle, superbohaterski thriller? A może wszystko po trochu? Bez względu na wyjaśnienie tej kwestii trudno wyzbyć się odczucia zaburzenia konstrukcji fabularnej. Kolejne sceny sprawiają wrażenie przypadkowych i nie w pełni przemyślanych. Chwilami trudno zorientować się, kiedy mamy do czynienia z retrospekcją. Nie pomagają w tym, niestety, ilustracje kreślone za pomocą wyrazistej kreski, choć niekiedy sprawiającej wrażenie niedbałej. Bowiem utrzymaną w konwencji zbliżonej do realistycznej warstwę graficzną raczej trudno byłoby uznać za dopracowaną pod względem szczegółów czy bogactwa tła. Pomimo silnie akcentowanych konturów zastosowana tu stylistyka bliska jest rysunkowi wrażeniowemu. Niestety, zakomponowanie przynajmniej niektórych kadrów (np. na stronie ósmej i dwudziestej szóstej) pozostawia niemało do życzenia, sprawiając wrażenie pośpiesznej improwizacji. W przypadku „Blera” nie może być mowy o superbohaterskim blichtrze i sławie, w jakiej zwykła pławić się większość zaoceanicznych kolegów „po fachu” bohatera niniejszej serii. Stąd też duszna atmosfera tej opowieści oraz swoista siermięga. Tyle że nie rodem z Polski gierkowskiej, a coraz bardziej upodabniającej się do niej III RP. Wspominane chwilę temu tło potraktowano niekiedy aż zbyt pretekstualnie, co powoduje, że świat przedstawiony bywa momentami nadmiernie ascetyczny. Szkoda, bo uwzględnienie jako scenografii konkretnych, rozpoznawalnych miejsc, mogłoby korzystnie wpłynąć na ogólny klimat serii. Niestety, wnętrze wieży Bazyliki Mariackiej w grodzie Kraka to jednak za mało…

Ogromny plus za pomysłowo zakomponowaną, a zarazem na swój sposób metaforyczną okładkę. Nie gorzej wypada również ocenić dobór obecnej tu kolorystyki podkreślającej specyfikę poszczególnych scen

Wysoka poprzeczka premierowego tomu sprawiła, że niniejszy zdaje się cierpieć na syndrom środkowej części trylogii. Ani to początek, ani też zwieńczenie serii. Mimo tej okoliczności oraz wymienionych wyżej mankamentów (dyskusyjnych zresztą) dotychczasowy efekt prac Rafała Szłapy prawdopodobnie z powodzeniem odnalazłby się w ofercie Vertigo tudzież niejednego wydawcy frankofońskiego. Skoro ostatnimi czasy ów wyczyn powiódł się autorskiej spółce „Marzi”, dlaczego swoich sił nie miałby spróbować na tym polu również twórca „Blera”? Tym bardziej, że swoistość serii o „krakowskim Supermanie” mogłaby zostać odebrana za oceanem jako szczególnie oryginalna wariacja w temacie superbohaterskiej konwencji. Wiele jednak zależy od umiejętnego „dopięcia” wątków rozsianych w dwóch pierwszych tomach. Mocne i wyzbyte schematyzmu zakończenie z oczywistych względów bardzo mile widziane.

Przemysław Mazur

„Bler: Zapomnij o przeszłości”
Scenariusz, rysunki i okładka: Rafał Szłapa
Wydawca: Blik studio
Data premiery: październik 2011 r.
Okładka: miękka
Format: 21 x 29 cm
Druk: kolor
Papier: matowy
Liczba stron: 48
Cena: 29,90 zł