Zbuntowałabym się na bogato


SKAŻONA JAPOŃSZCZYZNĄ

ZBUNTOWAŁABYM SIĘ NA BOGATO


Ostatnio było głośno o tym całym ACTA. Komentowali je wszyscy, z portalem Pudelek włącznie, mnie się już od tego dźwiga treść żołądkowa i niedobrze mi we wszystko. Dla mnie sprawa jest prosta – dajcie mi za rozsądną cenę dostęp do rzeczy, które chcę obejrzeć i pracę, żeby mnie było na to stać, a chętnie zapłacę.

Nie chce mi się krzyczeć w stronę okien budynku rządowego, że rząd to świnie. Zawsze byli i będą, Orwell opowiedział to już ponad półwiecze temu. My, pozostałe zwierzaczki z farmy, dostaniemy ochłap w postaci kozła (wieprzka) ofiarnego, na którym będzie można psy wieszać, a rząd ustąpi w sprawie ACTA, a w międzyczasie ukradkiem podpisze coś innego, jeszcze gorszego. Ot, rzeczywistość.

Jedyne, co mnie denerwuje, to nagła troska o biednych autorów, którzy z głodu umierają podobno, kiedy szary Kowalski ściąga z Internetu ich dzieła. Czy tylko mnie się wydaje, ale taki aktor gażę za rolę dostaje raz i finito? Tak samo scenarzysta, reżyser, oświetleniowiec i cała reszta ekipy (z chłopcem na posyłki włącznie). Nie mam pojęcia, jak z autorami książek, ale myślę, że o wiele bardziej opłacałoby im się sprzedawać swe dzieła bez pośredników. I może wreszcie ilość wydanych tytułów przełożyłaby się na jakość?

Ja tam po cichu liczę na starą, sprawdzoną receptę na nieśmiertelność, czyli bogacza z ambicjami. Kiedyś tacy zakładali biblioteki, dziś może ktoś wreszcie wpadnie na pomysł, żeby dla dobra ludzkości zebrać dzieła wirtualne i je udostępniać. Uroczyście przysięgam, że jeśli trafię w totolotka, to pierwsze, co zrobię, to zacznę kupować prawa autorskie i założę platformę wirtualną, gdzie oglądanie i czytanie będzie możliwe za psie pieniądze. Tylko uprzedzam, będzie zatrzęsienie mang, niech ja też mam coś dla siebie.

Na razie, jak czytam jakichś panów posłów, którzy ze zdziwieniem mówią, że przecież to nie jest problem sobie kupić albo sprowadzić z zagranicy, to mi się katana w szafie odzywa. I zadaję sobie pytanie, czy współczesny Batman, zamiast biegać po nocy w lateksie, nie miałby większego pola do popisu jako Bruce Wayne…

Joanna Pastuszka

, ,