Chmiela słów kilka


CHMIELA SŁÓW KILKA

Jak można było się spodziewać, „Dark Knight Rises” Nolana przegrał rywalizację z „The Avengers” Whedona. Masakra w Aurorze, a zwłaszcza technologia 3D, miały pewnie jakieś przełożenie na wyniki rywalizacji, ale przede wszystkim wygrał pomysł na widowisko lekkie, łatwe, przyjemne i – na szczęście – nie lasujące mózgu. Wygrał pomysł na przeniesienie części komiksowego uniwersum na duże ekrany.

Lato 2012 r. Siedziba Warner Bros.

– Mieliśmy Supermana, Batmana, zaczęliśmy już w latach siedemdziesiątych, dlaczego żaden z was – debili – nie wpadł na ten pomysł?!
– Ależ szefie, były plany, ten Niemiec od „Air Force One” miał kręcić Supermana i Batmana. Aha, i potem ten gość od Mad Maxa miał robić Ligę Sprawiedliwych.
– Że co?
– Ligę Sprawiedliwych, szefie, taki dream team, szefie. Batman, Superman, Flash, Green Lantern, Wonder Woman…
– To ta sziksa w majtkach w gwiazdki?
– Dokładnie, szefie.
– Taaa… ją kojarzę. No i, macie coś więcej?
– No i to miało być coś takiego jak Avengers, szefie, tylko lepsze… oni wszyscy mieli być młodzi, wie szef, jak w „Zmierzchu” tylko bez wampirów.
– Jak, ku#$a, bez wampirów?! Wampiry muszą być!
– To by się wstawiło, szefie. Ale projekt zawieszono.
– Kto?! Kto, ku#$a, zawiesił?! Facet w blachach, koleś z młotem i zielony przygłup zarobili prawie miliard!!! Miliard, rozumiecie?! To my mamy Batmana! My! Batman jest najlepszy! To my powinniśmy zarobić miliard! Więcej! Dwa miliardy! Jakby nie Batman, to nic by nie mieli.
– …
– Dobra, muszę się uspokoić… khmmm, taa, ciśnienie mi skacze. Dobra, dobra, jestem spokojny… Mike?
– Tak, szefie?
– Kto zawiesił ten projekt?
– Nooo, khmmm… pan.

Ben Affleck odrzucił propozycję reżyserowania filmu o Lidze Sprawiedliwych. Mówi się o zatrudnieniu rodzeństwa Wachowskich, podobno ankieterzy Warnera chodzą po amerykańskich sklepach komiksowych, wypytując, co ludzie myślą o zaangażowaniu Franka Millera.

Wydaje mi się, że jeżeli większość starych wyjadaczy zrezygnuje lub nie uzyska przychylności decydentów, projekt trafi w ręce jakiegoś młodego talentu, albo do tego, którego Hollywood uważa za eksperta od komiksów – Davida S. Goyera. Skoro Nolan nie chce mieć z Ligą do czynienia, kto zostanie namaszczony? Przecież nie na darmo okładkę wydania DVD Nicka Fury z Davidem Hasselhofem z lat dziewięćdziesiątych zdobi napis: From the writers of „Batman Begins”. W czołówce tego epokowego dzieła Goyer co prawda jest, tylko braci Nolan jak na lekarstwo. Jak to napisał kiedyś inżynier Bielak: „Tak się robi historię”.

Łukasz Chmielewski

, ,