Our Sentence Is Up. Seeing Grant Morrison’s The Invisibles


NIEWIDZIALNA ZAGADKA GRANTA MORRISONA

„OUR SENTENCE IS UP” – KSIĄŻKA ODPOWIADAJĄCA NA PYTANIE: O CZYM PISAŁ SZKOT?


Słynny i kultowy już komiks Granta Morrisona pt. „The Invisibles” ze względu na swoją nielinearną formę, mnogość zawartych teorii konspiracyjnych, niemałą ilość symboli, odwołań do polityki oraz do różnych tworów zarówno popkulturowych, jak i mających swe źródła w kulturze wysokiej, okazał się i nadal okazuje pozycją niełatwą w odbiorze. Gdy komiks ukazywał się jeszcze jako miesięcznik, w zamierzchłych latach 90. ubiegłego wieku, interpretacji mnożyło się najwięcej. Jednak czas, jaka minął od zakończenia wydawania serii, zmniejszył zainteresowanie „The Invisibles” tylko w ograniczonym stopniu. Wszak wszystkie czasy istnieją symultanicznie, jeśli więc seria, skonstruowana jako supersigil, uzyskała rozgłos w jednym punkcie w czasie, to już nigdy go nie straci(ła).

„Our Sentence Is Up. Seeing Grant Morrison’s The Invisibles” jest pozycją, która ma za zadanie przedstawić czytelnikom, jakie zamiary drzemały w Morrisonie podczas pisania znanej serii oraz w jaki sposób naznaczyła ona rzeczywistość. Zanim jednak dojdziemy do głównego dania, autor na samym wstępie ubezpiecza się informacją, że umieszczone tutaj analiza i interpretacja komiksu nie dostarczają ostatecznych, definitywnych odpowiedzi. W końcu każdy może inaczej odebrać postać King Moba czy Dane’a. Jedni mogą utożsamiać się z rebelianckim młodzieńcem, inni zaś uważać jego bunt za bezpodstawny. Mimo to, książka niewątpliwie jest interpretacją, która ma wyjaśnić ogólne intencje serii, zawarte w niej odniesienia oraz poprowadzić nas przez postacie, symbole i wydarzenia celem odkrycia tajemnic skrywających się w „The Invisibles”.

Zanim jednak chętny uzyskania odpowiedzi czytelnik ochoczo sięgnie po książkę, niech będzie wpierw ostrzeżony, że jeśli nie przeczytał całej serii Morrisona, to niech to uchybienie czym prędzej naprawi. „Our Sentence Is Up” streszcza bowiem wszystkie numery „The Invisibles”. Co więcej, już przy samym początku z lekturą obcowania, tom 2 i 3 zostają przed nami odkryte na tyle, że wszelkie niespodzianki z lektury komiksu nieubłaganie się ulatniają. Tak więc o ile wcześniejszą publikację o tworze Szkota, „Anarchy For the Massess”, można czytać równocześnie z poznawaniem serii, o tyle „Our Sentence Is Up” stanowi omówienie warte poznania po zamknięciu ostatniej strony, ostatniego numeru komiksu.

Książka poza wstępem rozpoczyna się krótkim omówieniem najważniejszych i najczęściej przejawiających się w serii tematów/motywów. Dzięki temu już na początku poznamy najważniejsze fakty, które będą przewijać się do końca lektury. Tego typu zabieg jest zawsze dobrym pomysłem, nie inaczej jest i w tym przypadku. Na tym etapie zapoznawania się z lekturą ujawnia się też styl pisania, który nie ulegnie zmianom. Pozycja jest utrzymana w bardzo przystępnym języku, z łatwością przyswajalnym. To nie dyskurs akademicki, który zrozumieją tylko osoby po kilku fakultetach, ewentualnie posiłkując się słownikiem. Jest to pozycja skierowana do wszystkich zainteresowanych, pisana zrozumiale, bez abstrakcyjnych figur językowych, która nie stara się wzbudzić skonfundowania nagłymi naukowymi zwrotami. Oczywiście owa przystępność występuje tylko w pewnym stopniu, gdyż skoro Morrison sięgał po wiele tematów teologicznych czy filozoficznych, w opracowaniu nie można ich pominąć. Jednak poza wspomnieniami o magicznych rytuałach, manicheizmie czy wierzeniach Azteków, nie błądzimy tutaj szczególnie pokrętnymi alejkami myśli. A i te, które są tutaj obecne, są zawsze wyjaśnione, jeśli nie w samym tekście, to w przypisach.

W przypisach lub w tekście wyjaśniane są także różne źródła inspiracji czy nawiązań obecnych w komiksie. Możemy się dowiedzieć, czym są ciała astralne, możemy uzyskać lakoniczną informację na temat świetnego skądinąd serialu „The Prisoner” z lat 1967-68, możemy też spostrzec rozległość obecności The Beatles w serii. Czy jednak na pewno? Otóż po krótkim zastanowieniu się jedyna odpowiedź może brzmieć: nie. Gdy autor książki wskazuje bowiem na nawiązania do Beatlesów, wspomina o kilku, inne pomijając. Tak samo sytuacja przedstawia się z wieloma scenami w komiksie. Początkowo sądziłem, iż jest to spowodowane faktem, że autor omawia fragmenty istotne z perspektywy jego interpretacji, które ciążą nad serią w większym aniżeli inne motywy stopniu. Jednak gdy mimochodem omawiany jest sposób przywoływania ciała astralnego, o czym wspomniałem powyżej, a nie pojawia się żadna informacja o nawiązaniu do teorii Carlosa Castenedy, gdy autor zauważa aluzje do stylów graficznych Roba Liefelda czy Franka Millera, a ignoruje znajdujące się w warstwie słownej nawiązania do „Króla Leara” Williama Szekspira czy „Mechanicznej pomarańczy” Stanleya Kubricka, wtedy zdać sobie możemy sprawę, że o ile jest to interpretacja jak najbardziej, całościowa, to nie ujrzymy dzięki niej wszystkich subtelności komiksu, pełni jego odniesień i symbolicznego bogactwa. Autor wspomina tylko o najbardziej widocznych tropach, łączących komiks z innymi tworami. Zresztą nawe kiedy wspomina o „The Prisoner” czy The Beatles to tylko w tych scenach, gdzie owe odwołania są najjaśniejsze. A kto wie, czy niektóre z pominiętych tropów nie otworzyłyby nas na inne postrzeganie, przynajmniej w ograniczonym stopniu, niektórych scen lub być może nawet całej serii?

Jako że książka jest podzielona tak jak komiks tzn. na tomy, które dzielą się na story archi, które dzielą się na pojedyncze numery, zachęcam do uzupełniania lektury każdego podrozdziału poświęconego danemu komiksowi analogicznym podrozdziałem ze wspomnianego „Anarchy For the Massess” autorstwa Patricka Neighly’ego i Keretha Cowe-Spigaia. Dwaj panowie, co prawda, nie pokusili się o stworzenie interpretacji całej serii, w zamian za to skupili się na wyszczególnieniu wszystkich nawiązań, odwołań, tropów, postaci itd., jakie odnaleźć możemy w komiksie. Podwójna lektura książkowa w połączeniu z powrotami do samego komiksu może się w ten sposób okazać świeżym i intrygującym, a przede wszystkim pełniejszym przeżyciem „The Invisibles” na nowo.

Nieco irytującą przypadłością autora jest również powtarzanie się. Rozumiem, że w komiksie pewne motywy również pojawiają nader często, jak na przykład rozrzucone wskazówki, że obie strony konfliktu nie są, w rzeczywistości, czymś tak przeciwnym, jak początkowo mogło nam się zdawać. Jest to jeden z ulubionych motywów autora, gdyż gdy tylko na niego natrafi, zaczyna trwającą od jednego do trzech akapitów opowieść o tym, że Niewidzialni i ich wrogowie są dwiema stronami tego samego medalu, komórkami jednego ciała, które połączą się w Superkontekście. Warto wskazywać na te sceny, kiedy mają one miejsce, lecz omawianie ich z wysuwaniem już wcześniej wysuniętych wniosków jest całkowicie niepotrzebną repetycją. W całej książce jest kilka takich zbędnych powtórzeń.

Aby osłabić negatywny wydźwięk poprzedniego akapitu, zwrócę teraz uwagę na niektóre z zalet książki. Autor stara się umieścić serię Morrisona nie tylko w kontekście (pop)kulturowym, lecz także politycznym. Komiks powstał w czasach kadencji Billa Clintona i naznaczyły go w stopniu wysokim teorie spiskowe, które były popularne szczególnie w latach 90. ubiegłego wieku, vide „Z archiwum X”. Autor „Our Sentence is Up” uwzględnia kulturowe i polityczne konteksty otaczające komiks w okresie jego powstania. Jednak nie zatrzymuje się bynajmniej na minionych czasach i sprawdza aktualność komiksu w okresach polityki George’a W. Busha i Baracka Obamy, tworząc przy tym połączenia z aktualnością innych wytworów kultury, takich jak „Valis” Philipa K. Dicka czy „2001: Odyseja kosmiczna” Stanley’a Kubricka. Ponadto nie brakuje zastanowienia się nad powodami spadku popularności spiskowych teorii. Wynikiem tego jest zajmująca lektura, pokazująca sieć tekstów kultury, które znajdują punkt styczny w formie „The Invisibles”. Jak jednak wspominałem wcześniej, jest to sieć niepełna, wymagająca uzupełnienia. Jeśli chce się więc dotrzeć jeszcze głębiej, niezbędne jest podjęcie wysiłku ze strony czytelnika.

Na deser, po tym jak już sami dotkniemy BARBELiTH, pozostaje nam się zapoznać z umieszczonym w książce obszernym i zajmującym wywiadem z twórcą „The Invisibles”. Grant Morrison opowiada w nim o wielu tematach, sięgając, tak jak w komiksie, do wielu różnorakich zagadnień. Rozmowa ze Szkotem stanowi tym samym idealne zwieńczenie lektury.

Mimo więc ujawnienia, zanalizowania i przedstawienia głównych tematów, przesłań i motywów oraz odsłonięcia ogólnego fabularnego planu komiksu, „Our Sentence is Up” nie stanowi ostatecznej pozycji omawiającej „The Invisibles” Granta Morrisona. Autor przedstawia interpretację, z którą trudno się nie zgodzić, ale którą można uzupełnić o kolejne motywy, tutaj nieporuszone. Jest to jednak wciąż książka intrygująca, zwracająca uwagę na sceny, które można przeoczyć, pisana z pasją i z wiedzą na podjęty temat. Lektura może wiele wyjaśnić, co dla każdego, kto chciałby lepiej zrozumieć komiks lub porównać swoją interpretację z inną, gruntownie przemyślaną, powinno być to wystarczającym powodem, by sięgnąć po tę publikację. Nie zapominając przy tym, że niektóre odpowiedzi znajdują się gdzie indziej.

Mateusz R. Orzech

„Our Sentence is Up: Seeing Grant Morrison’s The Invisibles ”
Autor: Patrick Meaney, Timothy Callahan, Grant Morrison
Wydawnictwo: Sequart Research & Literacy Organization / CreateSpace Independent Publishing Platform
Ilość stron: 356
Rodzaj: Książka w miękkiej oprawie
Data wydania: Listopad 2011
Cena: $19.99 MSRP / $4.99 MSRP (wersja zdigitalizowana)

,