Nowy Jork jak puzzle. Miejska wielowątkowość w komiksach Willa Eisnera

Nowy Jork jak puzzle

Miejska wielowątkowość w komiksach Willa Eisnera

222x300

Czytając komiksy Willa Eisnera, niemal natychmiast można dostrzec, jak ważną rolę odgrywa w nich miejska przestrzeń. Nie jest ona wyłącznie miejscem akcji, autor wykorzystywał jej części składowe, by poprzez ich niecodzienne użycie opowiedzieć jakąś interesującą historię. Ze wszystkich dzieł artysty najsumienniejszym studium nad miastem wydaje się być wydany w Polsce tom „Nowy Jork”. Rozdziały składające się na cały komiks są bardzo urozmaicone, gdyż znajdziemy w nich nie tylko naprawdę istniejące w przestrzeni miejskiej obszary czy przedmioty, ale też dźwięki, które kształtują wyobrażenie o mieście. Elementy dopasowane przez Eisnera należy uznać za inwentarz, który jest tylko jednym z możliwych wariantów, ponieważ autor mógł skupić się na innych miejscach i przedmiotach współtworzących metropolię np. parkingach, mostach czy wszechobecnych reklamach. Wspomniane dźwięki – ze względu na medium, w którym poruszał się Eisner – zostały zobrazowane dzięki onomatopejom, unaoczniają się czytelnikowi. Są to okrzyki wydobywające się z ludzkich gardeł czy też nuty wypływające z szafy grającej. Autor starał się także uwiecznić zapachy, które można kojarzyć z ulicznymi wędrówkami. Ta wielostronna obserwacja miała na celu pokazanie wielowątkowości samego miasta, które nie składa się wyłącznie z materialnych obiektów. Także pozostałe komiksy z bogatego dorobku artysty, które pojawiły się na polskim rynku, czyli „Życie w obrazach”, „Umowa z Bogiem” czy „Spirit”, wykorzystują miasto jako przestrzeń fabularnie aktywną. Ma ona pokazać kłopoty, z jakimi borykają się mieszkańcy, czy też być pewnym odniesieniem podczas wspominania dawnych czasów, punktem zaczepienia w codziennym życiu.

Komiks „W środek burzy” pokazuje czytelnikowi historię o uprzedzeniach, które były obecne nie tylko na Starym Kontynencie, z którego uciekały różne nacje. Mogłoby się wydawać, że dla Nowego Jorku odpowiednim określeniem jest „kulturowy tygiel”. Nic bardziej błędnego. Okazuje się, że żydowskie korzenie twórcy miały wpływ na życie w wielkomiejskiej dżungli. Widoczne jest to we fragmencie, w którym młody Eisner broni swojego młodszego brata przed opryszkami. Młodociani chuligani dają znać chłopakowi, że Żydzi nie są mile widziani w katolickiej dzielnicy. Także wracając do wspomnień swego ojca, autor pokazuje uprzedzenia, z jakimi można było się spotkać w kręgu wiedeńskich artystów. Ojciec Eisnera, pracując jako pomocnik malarza, musiał wysłuchiwać obelgi, które były kierowane w stronę Żydów. Kiedy wybuchła pierwsza wojna światowa, postanowił opuścić przygotowującą się do walki Austrię. Widać więc, że ludzie, którzy przybyli, by odnaleźć szczęście w Stanach Zjednoczonych, wkraczali tam z bagażem uprzedzeń i nieufności. Te cechy, nie pozwalające na normalne życie w wieloetnicznym mieście, rodzice przenieśli na swoje dzieci, co udaje się pokazać artyście w opowieści „W środek burzy”.

Na stronach komiksu „Notatki o ludziach z miasta” twórca przedstawia siebie samego. Czytelnik widzi go, gdy rysuje w szkicowniku tłum przechodniów. Artysta wylicza cechy, które mają opisywać miasto, są to kolejno: „czas, zapach, rytm i przestrzeń”. Jednak nie tylko wymieniane przez Eisnera atrybuty metropolii są ważne, istotny jest także kadr ukazujący jego pracę w terenie. Autor zwraca uwagę na swoje zaangażowanie w proces zapisu obrazu miasta: „Portretowanie to bardzo osobiste zajęcie, więc niniejsza praca odzwierciedla moją własną perspektywę”. Uwiecznia przepływających chodnikami ludzi, rejestruje to, do czego dochodzi na ulicach. Warto wspomnieć o sposobie, w jaki zostały wykończone niektóre ze stron „Notatek o ludziach z miasta”. Przypominają kartki szkicownika, który artysta trzyma w swych dłoniach. Taka autoprezentacja, jakiej dokonał Eisner, pokazuje, że rysownik uczestniczył w życiu miasta, nie był biernym, odcinającym się od świata zewnętrznego przechodniem.

Eisner oprócz swojej perspektywy, którą uwiecznił w stworzonych opowieściach, starał się pokazać spojrzenie postaci przewijających się przez karty komiksu. Różne formy spoglądania – czy może raczej podglądania – w miejskiej przestrzeni pokazuje jedna z części „Nowego Jorku”, „Okna”. Bohaterowie kierują wzrok w różne strony, najczęściej jednak podglądają innych, czego nie da się uniknąć, przebywając w wielkim mieście wypełnionym setkami okien. W jednej z opowieści pewien mężczyzna jedzie nadziemną kolejką, z której widzi okna mieszkania. Zauważa kłócącą się parę, która zaczyna się do siebie zbliżać, najprawdopodobniej zażegnując wcześniejszy konflikt. Zakończenie sporu nie zostaje pokazane, ponieważ kolejka odjeżdża dalej. Obserwator zawiesza swój ciekawski wzrok, wracając do przerwanej wcześniej lektury gazety. Ze względu na to że akcja komiksu rozgrywa się w wagonie, w tym przypadku oglądanie jest mocno fragmentaryczne, jednakże pozwala na snucie domysłów co do zakończenia sporu. Bohaterem innej historii z tego samego tomu jest przykuty do wózka inwalidzkiego mężczyzna, któremu okna pozwalają na wzrokowe uczestnictwo w życiu wielkiego miasta. Przez cały dzień przygląda się temu, co dzieje się w budynkach po drugiej stronie ulicy. Podczas swoich obserwacji widzi śpiewającą kobietę, kłócących się mężczyzn czy kochanka uciekającego przez okno z mieszkania swojej partnerki. Interesujący jest koniec owej opowieści, kiedy niepełnosprawny po całym dniu przyglądania się innym włącza telewizor, który należy tutaj uznać za jego nocny wizjer na ludzkie życie. W przypadku niektórych opowieści artysta zmusza odbiorcę do tworzenia własnych wyobrażeniowych obrazów, ponieważ nie zawsze pokazuje to, na co kieruje się wzrok bohaterów. Takim przykładem jest „Podglądacz”, w którym widzimy chłopca wyglądającego poprzez lekko przysłonięte okno. W pewnym momencie do pokoju wchodzi ojciec dziecka, po czym wygania go, by móc kontynuować to, co chwilę wcześniej robiła jego pociecha. Autor nie pokazuje tego, co mogli widzieć ojciec i syn, czytelnik musi wyobrazić sobie brakującą przestrzeń i umieszczone w niej przedmioty i ludzi. W komiksie „Widok z dołu” odbiorca spogląda przede wszystkim na ludzkie nogi. Tak pokawałkowany obraz wymaga od czytelnika dopowiedzenia sobie niewidzialnej, ukrytej za murami budynku reszty. Inną także ciekawą perspektywę związaną z oknami widać w komiksie „Kraty”, gdzie na czterech kadrach artysta przedstawił osoby, które się za nimi znajdują. W tym przypadku czytelnik z zewnątrz przygląda się ludziom, jest kimś, kto widzi „uwięzionych”. „Więźniem” jest dziecko, które ze względu na pogodę nie może wyjść na zewnątrz, by pograć w baseball. Kolejnym „osadzonym” jest mężczyzna zmuszony do pracowania nawet podczas posiłku.

W swoich komiksach Will Eisner starał się eksponować pewną negatywną cechę dużych miast, o której pisał w swojej książce amerykański socjolog Richard Sennett. Chodzi o alienację w przestrzeni miejskiej. Sennett zwrócił uwagę na czynniki, które doprowadziły do odosobnienia, odcięcia się od drugiego człowieka: „W miarę rozwoju współczesnego miejskiego indywidualizmu człowiek w mieście zamilkł. Ulica, kawiarnia, dom towarowy, pociąg, autobus, metro: wszędzie tam raczej się patrzy, niż rozmawia”. W „Biegu życia” na czterech kadrach została pokazana ulica obserwowana z okna wysokiego budynku. Ludzie i pojazdy zlewają się w jedną zbitą anonimową masę. Warto jeszcze raz wrócić do słów Sennetta, doskonale uzupełniających wspominany komiks Eisnera: „Nawet dzisiaj, gdy Ritz Tower otaczają inne wieżowce, a Park Avenue to zgiełkliwe, zatłoczone piekło, wewnątrz budynku nadal panuje spokój, kojący spokój w sercu najbardziej neurotycznego miasta na świecie”. Wątek alienacji w przestrzeni zostaje poruszony także w komiksie p.t. „Romans na linii Brooklyn-Manhattan”, którego akcja została osadzona w metrze. Wśród skupiska osób wyróżnia się stojący mężczyzna i siedząca kobieta. W dymkach czytelnik widzi obrazy, które mają pokazać wyobrażony związek między tym dwojgiem osób. Jednak postacie zamknięte w wagonie wyłącznie się przyglądają, nie dochodzi do żadnej interakcji, pozostaje im snucie marzeń. Te wątki osamotnienia, a także miejskiego „uwięzienia” przewijają się także innych komiksach. Tak jest w „Przestrzeni”, opowiadającej o mężczyźnie, który przyjeżdża do miasta ze wsi. Na pierwszych kadrach pokazana została pusta przestrzeń wiejska, pozbawiona typowo miejskich obiektów. Kiedy bohater przeprowadza się do metropolii, ze wszystkich stron zostaje otoczony przez budynki. W przypadku tego komiksu, postać mieszkająca na wsi śni o mieście, natomiast będąc już w mieście, marzy o wsi. Oba przypadki można uznać za próbę pokazania mentalnego obrazu miejsc, które bohater buduje na podstawie wspomnień, przeżyć. Metropolia może stać się również więzieniem, mimo tego, że nie jest się osadzonym – tak sugeruje „Wolność”. Bohaterem tego komiksu jest mężczyzna, który zostaje zwolniony z więzienia. Początkowa radość byłego skazańca zostaje zniweczona przez rzeczywistość, do jakiej trafia. Widzimy, jak bohater wchodzi do pustego mieszkania, które przypomina jego więzienną celę.

Miasto dla amerykańskiego twórcy staje się także muzeum pamięci. W komiksie „Zmierzch w Mieście Słońca” elementy takie jak lampy czy zejście do metra okazują się punktami orientacyjnymi w wędrówce po wspomnieniach. Wyprowadzając się z miejsca, w którym spędził większość swego życia, dzięki owym „wskazówkom” powraca do minionych chwil. Dlatego też ciężko mu wyjechać, ponieważ całe to otoczenie brało udział w jego życiu. Opuszczając swój dom, nie będzie już widział mijanych co dzień miejsc. W scenie pokazującej retrospektywy autor skorzystał z płynnego przejścia między czasem teraźniejszym a przeszłym, co udało mu się poprzez nieużywanie typowych ramek. Samotny spacer bohatera uzupełniają kadry z dawnego życia. Patrząc na krawężnik, powraca do śmierci psa córki, a dotykając hydrantu, znów widzi traumatyczne chwile pożaru prowadzonego przez niego baru. O tym, jak ważne jest to wszystko, mogą świadczyć słowa mężczyzny, który na zawsze żegna się ze swoim mieszkaniem: „Szczęśliwy? Szczęśliwy? Jak w filmie, odchodzę w stronę zachodzącego słońca… Czuję się znacznie gorzej, niż to wygląda!”.

Neil Gaiman we wprowadzeniu do komiksu Willa Eisnera zwraca uwagę, że w dziele występuje postać samego twórcy: „Eisner pojawia się w „Notatkach o ludziach z miasta”. Spaceruje, obserwuje, rysuje”. Te „spacery”, o których wspomina Gaiman, artysta odbywa poza znanymi i rozpoznawalnymi miejscami, przygląda się elementom, które w codziennej bieganinie zostają pominięte, gdyż stają się dla nas tak powszednie, że są niezauważalne, wydają się być pozbawione aury typowej dla obiektów medialnie znanych (Statuy Wolności czy Empire State Building). Jednak ta wydawałoby się niedostrzegalna powszedniość czy normalność w pryzmacie Eisnera zyskuje nowe znaczenie, ponieważ dzięki niej odbiorca może zobaczyć, z jak wielu części składa się przestrzeń wielkiego miasta.

Łukasz Słoński