„Kot rabina”

Znak pokoju – recenzja komiksu „Kot rabina” Joanna Sfara


Od zawsze wiadomo, że kot to zwierzę fałszywe, dwulicowe i wiecznie chadzające własnymi drogami. Tak twierdzą ludzie, ba! Tak też nawet głosi Tora. Dla bezimiennego kota algierskiego rabina Abrahama Sfara ten pogląd to bezczelne insynuacje – co oczywiście nie zmienia faktu, że taka właśnie jest jego natura. Przez swoje długie, siedmioletnie życie nie jest jednak w stanie się bronić przed ludzkimi pomówieniami. Wszystko zmienia się w momencie pożarcia przez niego gadającej papugi, dzięki czemu bezczelny i cyniczny czworonóg zyskuje zdolność ludzkiej mowy. Ku utrapieniu swego pana przewrotny zwierzak zaczyna oddawać się gorącym dysputom w kwestiach teologii, celnie i złośliwie komentując nie tylko istotę wszechrzeczy, ale także otaczającą rzeczywistość. A przede wszystkim pełną przywar ludzką kondycję.

Pięciotomową opowieść Joanna Sfara bez najmniejszych wątpliwości należy określić jedynym należnym jej mianem arcydzieła. Po wydaniu przez krakowski POST dwóch pierwszych albumów cyklu ogromna liczba zafascynowanych czytelników (z niżej podpisanym włącznie) od siedmiu lat wyczekiwała ciągu dalszego. Teraz, dzięki zebraniu całej serii w jeden elegancki tom przez Wydawnictwo Komiksowe, cierpliwość nareszcie zostaje nagrodzona. Bez wątpienia historia wygadanego pupila zawiera wszystko, co w twórczości Sfara najlepsze: żywe dialogi, niespieszne, skłaniające do refleksji tempo i fantastycznie oddany, namacalny wręcz klimat. Komiksy Sfara przesiąknięte są swoistym liryzmem, pełnym drobnych wzruszeń i subtelnych uniesień, gdzie ważniejszy od następujących po sobie wydarzeń staje się nastrój, w jaki artysta wprowadza czytelnika, nim przedstawi mu przygotowany traktat dotyczący świata, Boga i człowieka. W „Kocie rabina”, gdzie talmudyczne dyskusje i rozważania doktrynalne zajmują najwięcej miejsca, Sfar wspina się w tej materii na wyżyny. Tego komiksu nie należy czytać – powinno się go chłonąć, oddać mu całą uwagę i zanurzyć się w upajającym rytmie narracji.

Przy wyliczaniu oczywistych zalet twórczości Sfara nie wspomniałem o kwestii kluczowej także w przypadku „Kota”: o bohaterach. Artysta doskonale kreuje niepospolite charaktery i zaludnia strony postaciami, które momentalnie zyskują sympatię czytelnika, i, co znacznie ważniejsze – skłaniają do identyfikacji i zrozumienia ich własnych uczuć, wahań i decyzji. Galeria bohaterów jest ogromna i imponująco zróżnicowana: na kartach dzieła odnajdziemy chociażby takie indywidualności, jak rozpaczliwie – bo w obliczu zbliżającej się śmierci – budującego własną legendę pustynnego wojownika Malkę Lwiego Króla, obdarzonego iście słowiańską fantazją carskiego żołnierza Wastenowa, paryskiego śpiewaka rewiowego Raymonda, poszukującego najpiękniejszych pustynnych melodii szejka Mohammada czy kapryśną i nieugiętą Zlabię, córkę rabina i panią Kota. Jednak zdecydowanie na pierwszy plan, nawet przed tytułowym zwierzakiem, wysuwa się jego właściciel – dobroduszny Abraham, zmagający się nie tylko z rosnącymi niepokojami społecznymi wśród swoich uczniów i współwyznawców, ocierającym się o bluźnierstwo gadulstwem kota, ale także z kryzysami własnej wiary. Jako sługa Boży, a równocześnie teść francuskiego rabina, reprezentującego młodsze szkoły talmudystyczne i uwspółcześnioną doktrynę, Abraham (jak i jego czworonóg) musi wciąż zadawać sobie i czytelnikom pytania o rolę Boga i religii w życiu człowieka, istotę przestrzegania narzuconych praw i konieczność modlitwy. „Kot rabina” jest bowiem przede wszystkim historią o różnorakim postrzeganiu kwestii religijnych i teologicznych, z której płynie prosty morał: przedstawiciele wszystkich wiar świata (włączając w to ateistów) mogą bez problemu żyć obok siebie – pod warunkiem, że każdy zachowa umiar i nie da szansy destrukcyjnemu ekstremizmowi, który w każdym przypadku jest tak samo złowieszczy i godny potępienia.

Dziękujemy Wydawnictwu Komiksowemu za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Rafał Kołsut

“Kot rabina”
Wydawnictwo: Wydawnictwo Komiksowe
Tytuł oryginalny: Le chat du Rabbin, Intégrale T1 à T5
Wydawca oryginalny: Dargaud
Rok wydania oryginału: 2010
Liczba stron: 288
Format: 213 x 280 mm
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolor
Wydanie: I, zbiorcze
Cena z okładki: 112 zł