Mutant Cinema. The X-Men Trilogy from Comics to Screen – recenzja książki

Przyszłość, która nadeszła


Obecnie z trudem przychodzi nam przypomnieć sobie czasy, w których ekranizacje komiksów nie stawały się z miejsca komercyjnymi sukcesami, a decydenci największych hollywoodzkich wytwórni z drżącą ręką zatwierdzali, skądinąd skromne, budżety filmów opartych na komiksach. Jednakże jeszcze nie tak dawno, bo niewiele ponad dekadę temu, miłośnicy przygód superbohaterów mogli jedynie pomarzyć o widowiskowych spektaklach opartych na swoich ulubionych seriach. Podróżą w tamte czasy jest książka Thomasa J. MacLeana „Mutant Cinema. The X-Men Trilogy from Comics to Screen”, która zabiera czytelnika do początków współczesnego przemysłu popkulturowego, którego najważniejszym fundamentem stał się właśnie komiks superbohaterski.

Cofnijmy się zatem do schyłku lat 90. XX wieku. Kino komiksowe tamtych czasów, najdelikatniej mówiąc, nie ma dobrej prasy. Spektakularna porażka artystyczna i komercyjna filmu „Batman i Robin” Joela Schumachera kładzie się cieniem na planach wielkich wytwórni dotyczących dalszego inwestowania w adaptacje komiksów. Bo skoro Batman, jedna z najbardziej dochodowych franczyz końca poprzedniego stulecia, może stać się finansową klapą, to o ileż bardziej ryzykowne wydawać się może liczenie na mniej rozpoznawalnych dla masowej widowni herosów, takich jak Daredevil czy X-Meni? Światełkiem w tunelu okazuje się sukces filmu Stephena Norringtona „Blade – wieczny łowca”, który w 1998 roku przywraca wiarę zarówno widowni, jak i hollywoodzkich gigantów w potencjał kryjący się w superbohaterskich historiach. Konsekwencją okazuje się powrót do zamysłów przeniesienia na ekran wyróżniających się serii – Sony startuje z przygotowaniami do ekranizacji „Spider-Mana”, a 20th Century Fox zaczyna kompletować zespół odpowiedzialny za kinową realizację przygód najsłynniejszej grupy mutantów wydawnictwa Marvel. Mający swoją premierę w roku 2000 film „X-Men” w reżyserii Bryana Singera to bez cienia wątpliwości początek nowoczesnej ery kina komiksowego i punkt wyjścia dla późniejszych eksperymentów z komiksową formułą na wielkim ekranie, w której mistrzami okazali się tak znakomici filmowcy, jak Christopher Nolan czy Joss Whedon.

x-men

Książka MacLeana zabiera czytelnika za kulisy realizacji zarówno oryginalnego filmu Singera, jak i jego kontynuacji z lat 2003 oraz 2006. Jako wnikliwy badacz, autor nie ogranicza się jednak do trzech wybranych tytułów, ale kreśli również bogatsze, historyczne tło obecności X-Menów na ekranie. Ta wstępna część rozważań powinna wydać się szczególnie atrakcyjna dla młodszych fanów mutantów, którzy mają prawo znać swoich bohaterów głównie z XXI-wiecznych ekranizacji. MacLean opisuje zatem m.in. pierwsze występy X-Menów w zapomnianym już dziś show telewizyjnym „The Marvel Super Heroes” z lat 60. oraz słynny, w Polsce znany z kilku epizodów dostępnych swego czasu na kasetach wideo, serial animowany „Spider-Man and His Amazing Friends”, którego bohaterami – obok tytułowego Pajęczaka – byli Iceman oraz Firestar (oryginalna postać, która z czasem zadebiutowała również na kartach komiksów). Zasadnicza część refleksji poświęcona jest jednak oczywiście kinowym X-Menom i to w tej partii pracy wysiłek analityczny autora ujawnia się najsilniej.

x-men 2

Kolejne filmy trylogii opisane zostały poprzez zastosowanie podziału na cztery fazy analizy. Są to, kolejno, podrozdziały poświęcone przygotowaniom do produkcji („Development of X-Men/X2/X-Men: The Last Stand”), opisowi komiksów poprzedzających filmy (w przypadku pierwszej i drugiej części X-Menów), szczegółowej analizie scen poszczególnych filmów, wzbogaconej informacjami zza kulis ich realizacji, archiwum najważniejszych reakcji prasowych oraz informacjom na temat wyników kasowych kolejnych części. Praca dokumentacyjna wykonana tu została w sposób wzorowy. MacLean nie ogranicza się bowiem do rozłożenia kolejnych filmów na czynniki pierwsze, ale stara się zrekonstruować cały, bogaty i niekiedy niezwykle złożony, kontekst realizacyjny konkretnych dzieł. Dzięki temu zyskujemy chociażby informacje na temat pierwotnych wersji scenariusza oryginalnych „X-Menów” – przygotowanych m.in. przez autora fabuły do thrillera „Siedem” Andrew Kevina Walkera – które, poza odmiennym od finalnego składem personalnym grupy prowadzonej przez Charlesa Xaviera (obecność Beasta i Angela), zakładały kulminację filmu w postaci wielkiego pojedynku między superbohaterami a grupą dowodzoną przez Magneto na ulicach Manhattanu. Ciekawostką z pozycji polskiego czytelnika okazują się tu również wzmianki na temat komiksowych prequeli, które Marvel oraz studio 20th Century Fox przygotowały w swoim czasie na potrzeby promocji pierwszej i drugiej części filmu, a które miały jednocześnie wprowadzić mniej obeznanych z tematem widzów w świat najważniejszych bohaterów. Opracowane w ten sposób tytuły poświęcone postaciom Wolverine’a, Rogue i Magneto (przed premierą „X-Men”) oraz Wolverine’a i Nightcrawlera („X-Men 2”) to w oczywisty sposób teksty „niekanoniczne” z punktu widzenia chronologii oficjalnych serii komiksowych, które jednak pozwalają dokładniej poznać zamysł twórców filmów stojący za konkretnymi postaciami (jak chociażby pomysł wykorzystany w komiksie o Rogue, który koncentrował się na traumatycznych przeżyciach dziewczyny związanych z jej balem maturalnym).

x-men 3

Dokonane przez MacLeana szczegółowe analizy każdej z części filmowej trylogii to prawdziwy majstersztyk opisowej roboty. Autor nie tylko szczegółowo rekonstruuje konkretne wydarzenia ekranowe i ich kulisy produkcyjne, ale – co najważniejsze z punktu widzenia miłośnika komiksów – szuka związków pomiędzy pomysłami filmowców a oryginalnym materiałem źródłowym. Dzięki temu dowiadujemy się, iż kostium, w którym w pierwszej części sagi Rogue pojawia się w barze, gdy szuka Wolverine’a, to strój nawiązujący do kostiumu, który nosiła w swych komiksowych przygodach. Zabójczy plan Magneto, mający na celu przemianę zgromadzonych na Ellis Island w Nowym Jorku światowych przywódców w mutanty, to nawiązanie do takich komiksowych historii, jak crossover „The Magneto War” z roku 1999 („The Uncanny X-Men #366”), w którym arcywróg X-Menów zastrasza ONZ wizją unicestwienia całej ludzkiej technologii, czy „X-Men” vol. 1 #62-63, gdzie pojawia się maszyna mająca zamieniać zwyczajnych ludzi w mutanty (w tym przypadku zagrożeni są mieszkańcy komiksowego Savage Land). Dodatkowym smaczkiem są w „Mutant Cinema” opisy scen ostatecznie niewykorzystanych, ani nawet nienakręconych, jak na przykład pierwsze pojawienie się Storm w jej rodzinnej Kenii, gdzie staje się obiektem szykan ze strony młodocianych rówieśników, co kończy się oczywiście pierwszą manifestacją niezwykłych zdolności dziewczynki.

x-men 4

Uzupełnieniem powyższej rekonstrukcji filmów są tu wspomniane podrozdziały poświęcone reakcjom – tak krytycznym, jak i finansowym – na ekranową trylogię. Muszę przyznać, iż zwłaszcza w części zbierającej wypowiedzi prasowe na temat filmu zabrakło mi opinii samego autora, który, bądź co bądź, sam wpisuje się swoją książką w ciąg analiz kinowych „X-Menów”. Jeśli miałbym wskazać największą słabość publikacji MacLeana, to byłby to właśnie brak odautorskiego tonu krytycznego, wprowadzającego do przebogatej warstwy opisowej nutę bardziej refleksyjną. Ale może są to zbyt wygórowane żądania jak na pozycję, która rości sobie prawo do bycia kompletnym archiwum konkretnych tytułów filmowych – niczym mniej i niczym więcej. Zwłaszcza jednak w przypadku omawiania filmu „X-Men: Ostatni bastion” tematyka aż prosi się o więcej własnych komentarzy na temat tej produkcji – o wszystkich kłopotach związanych z jego realizacją dowiadujemy się bowiem „z drugiej ręki”, z zapisów cudzych wypowiedzi, a nie z indywidualnego oglądu autora książki, który w końcu dogłębnie przestudiował formalne walory pierwszej i drugiej odsłony cyklu.

Powyższy zarzut wydaje się jednak mało istotny wobec ogromnej ilości rzetelnej pracy dokumentacyjnej wykonanej przez MacLeana. To właśnie ten przebogaty zasób wiedzy o początkach współczesnego kina komiksowego i jego kulisach sprawia, że po „Mutant Cinema” powinni sięgnąć zarówno miłośnicy kinowych „X-Menów”, jak i wszyscy zainteresowani źródłami powstawania filmów, bez których nie byłoby kinowych „The Avengers” czy „Mrocznego Rycerza”. Dodać by również należało, iż autor powinien pokusić się o swoisty sequel swoich obserwacji poświęcony filmom „X-Men Geneza: Wolverine”, „X-Men: Pierwsza klasa” oraz „Wolverine”, w przypadku których rekonstrukcja złożonych zależności tematyczno-realizacyjnych mogłaby okazać się jeszcze ciekawsza. Niemniej, książka MacLeana to ciekawa opowieść o tym, jak niskobudżetowa produkcja hollywoodzka z roku 2000 przerodziła się w jedną z czołowych marek popkulturowych i zapoczątkowała być może najjaśniejszy okres w historii komiksowych ekranizacji. Biorąc pod uwagę, iż planowana na 2014 rok kolejna odsłona filmowych „X-Menów” (zatytułowana „X-Men: Days of Future Past” i firmowana po raz kolejny nazwiskiem Bryana Singera) już teraz nazywana jest drugim najdroższym filmem w historii kina, można z satysfakcją stwierdzić, iż opowieść o początkach ekranowych mutantów to opowieść o – nawiązując do polskiej wersji tytułu nadchodzącego filmu – przyszłości, która (z hukiem) nadeszła.

dr Tomasz Żaglewski – Absolwent Zakładu Badań nad Kulturą Filmową i Audiowizualną Instytutu Kulturoznawstwa UAM; jego zainteresowania koncentrują się wokół różnorodnych zagadnień kultury popularnej oraz kultury medialnej (w tym w sposób szczególny tematyka historii i teorii komiksu); prywatnie wielbiciel twórczości Mike’a Mignoli marzący o dydaktycznym stażu w Instytucie dla Utalentowanej Młodzieży Charlesa Xaviera

Mutant Cinema. The X-Men Trilogy from Comics to Screen
Autor: Thomas J. MacLean
Wydawca: Sequart Research & Literacy Organization
Wydanie: II
Data wydania: listopad 2011

,