Recenzja – Rewolucja według Ludwika – tom 1

ok_rewolucja_wedlug_ludwika_01

Czytając bajki, w teorii skierowane do dzieci, ma się niejednokrotnie wrażenie, że są to opowieści zupełnie nieodpowiednie dla młodych odbiorców. Wie to każdy, kto chociaż raz miał do czynienia ze zbiorem oryginalnych baśni braci Grimm. Pomimo to Kaori Yuki postanowiła dorzucić swoje trzy grosze, czego wynikiem jest „Rewolucja według Ludwika”.

„Dawno, dawno temu, w pewnym dalekim kraju, żył sobie piękny książę…”, który był cynicznym i narcystycznym kobieciarzem. Ojciec, zmęczony stylem życia syna, wysyła go w podróż, aby chłopak wydoroślał i znalazł sobie odpowiednią kandydatkę na żonę. W ten sposób Ludwik ze swoim wiernym sługą Wilhelmem wędruje od królestwa do królestwa, a przy okazji jest świadkiem historii znanych z bajek.

Zaprezentowane w pierwszym tomie baśnie, czyli „Królewna Śnieżka”, „Czerwony Kapturek”, „Śpiąca Królewna” i „Sinobrody” są dość popularne, więc Kaori Yuki najwyraźniej założyła, że czytelnicy będą je znali. Jednak wiedza o materiale źródłowym nie jest aż tak potrzebna, ponieważ właściwie wszystko oprócz głównych założeń zostaje przez autorkę zmienione. Już historia o Śnieżce zostaje wywrócona do góry nogami, a postaci są zinterpretowane w niespotykany do tej pory sposób. Wybór tej opowieści jako pierwszej dość dobrze pokazuje czytelnikom, czego mogą spodziewać się dalej. Dość powiedzieć, że ludzie przywiązani do wersji Disneya mogą się mocno zdziwić.

Widać, że Kaori Yuki dobrze się bawiła, pracując nad tym komiksem. Nie byłaby jednak sobą, gdyby nie zapełniła go niepokojącymi motywami, a nawet odrobiną groteski i makabry. Na szczęście cztery opowieści są tak ułożone, że nie ma się wrażenia przesytu. Na początek autorka wytoczyła ciężkie działa, prezentując swoją wersję historii Śnieżki i Czerwonego Kapturka  mroczną i brutalną, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę młody wiek bohaterek. Jednak takie epatowanie groteską sprawia, że opowieści pod koniec tracą impet, a zakończenia wywołują raczej uśmiech politowania niż grozę. Na szczęście w kolejnym rozdziale autorka spuściła już nieco z tonu, prezentując dużo bardziej klimatyczną niż makabryczną „Śpiącą Królewnę”. To zdecydowanie najlepsza historia z tomu, powoli odkrywająca przed czytelnikiem kolejne elementy tajemnicy królewny pogrążonej w stuletnim śnie. Kończący tom „Sinobrody” jest zdecydowanie bardziej komediowy niż wcześniejsze historie, co biorąc pod uwagę treść oryginału, może brzmieć dość kuriozalnie.

rewolucja_wedlug_ludwika_1d

Autorka bierze elementy z bajek i układa je wedle własnych preferencji, nie przejmując się zgodnością z realiami, w których osadzona jest akcja. Chociaż mówienie o osadzeniu akcji w jakichś realiach jest trochę na wyrost. Świat jest raczej zbitką różnych elementów – architektura i większość strojów sugeruje wiek XVIII, ale nie brak też motywów nawiązujących do późnego średniowiecza, a nawet współczesności. Najbardziej wyróżniają się Ludwik, ubierający się jak ekscentryczny rockman, oraz Dorothea, wiedźma, której stylistycznie bliżej do gothic lolity.

Skoro już o bohaterach mowa, niestety trzeba ich uznać za najsłabszy element komiksu. Poza eksponowanym ponad miarę Ludwikiem reszta postaci dostaje stosunkowo mało czasu na głównym planie. Przez to większość z nich wypada dość jednowymiarowo, prezentują jedynie jedną czy dwie cechy, które mają je rozróżniać. Sam Ludwik jako główny bohater też jest wyborem chybionym. Yuki chciała odwrócić stereotyp księcia z bajki, przez co wyszedł jej bohater dość ciężkostrawny. W swoich czynach kieruje się jedynie własnymi pragnieniami i chociaż jest inteligentny i spostrzegawczy, widzimy to jedynie wtedy, gdy chce odciąć się jakąś ripostą. Z czasem staje się to dość irytujące i człowiek ma ochotę wywrócić oczami, kiedy Ludwik po raz kolejny zaczyna przemowę mającą udowodnić, jak bardzo jest ponad tymi, których spotyka na swojej drodze. Inne postaci mające jakiś potencjał, jak chociażby wspomniana wiedźma Dorothea, szybko spychane są na dalszy plan, aby nie przysłaniać głównego bohatera.

Po pierwszym tomie „Rewolucja według Ludwika” nie prezentuje się rewelacyjnie. Pomysł, choć ciekawy, został już wykorzystany na wszelkie możliwe sposoby, brakuje też bohaterów, którzy zapadaliby w pamięć i wzbudzili sympatię czytelnika. Jest to jednak dość przyjemna lektura, między innymi dzięki zaskakująco lekkim, a miejscami dość zabawnym dialogom bohaterów. Oczywiście ludzie, którzy nie chcą mieć zrujnowanego dzieciństwa, nie mają tu czego szukać.

Dziękujemy wydawnictwu J.P.F. za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Justyna „Gimladen” Glińska

Autor: Kaori Yuki
Oryginalny wydawca: Hakusensha
Seria: Rewolucja według Ludwika (1 tom)
Format: A5
Oprawa: miękka z obwolutą
Papier: offset
Druk: cz.-b.
ISBN-13: 9788374713924
Wydanie: I
Cykl wydawniczy: dwumiesięcznik
Liczba tomów: 4

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *