Recenzja – Rewolucja według Ludwika – tom 2

ok_rewolucja_wedlug_ludwika_02Kiedy ostatnio widzieliśmy Ludwika, wyruszył on do kolejnego królestwa w poszukiwaniu idealnej kandydatki na żonę. Tymczasem w ojczyźnie księcia szykuje się spisek, który ma na celu pozbawienie go życia. Jednak czy cokolwiek z tego wyniknie?

Pierwszy tom „Rewolucji według Ludwika” bardzo oszczędnie sugerował ogólniejszą fabułę scalającą historie przedstawione w woluminie. W drugim zostaje ona nieco bardziej rozwinięta, jednak wciąż jest to ledwie zarys. Oto król, korzystając z nieobecności księcia Lui, przedstawia dworowi swoją kochankę Petronelę oraz bękarta Juliusza, którego zamierza uczynić prawowitym następcą tronu. Ci natomiast, aby upewnić się, że plan ten dojdzie do skutku, nasyłają na Ludwika płatnego zabójcę w postaci Czerwonego Kapturka (którego mieliśmy okazję poznać w poprzednim tomie). Intryga się zacieśnia, ale nacisk wciąż położony jest na epizodyczne historyjki.

Kaori Yuki przyznaje, że powoli kończą jej się bajki z księżniczkami, więc zmuszona jest sięgnąć po te mniej znane z dorobku Grimmów. I tak tym razem wzięła na warsztat „Roszpunkę”, „Dziewicę Malenę”, „Żabiego Króla” oraz „Gęsiareczkę”. Z tego względu na końcu tomu dodano krótkie streszczenie poszczególnych bajek. Jak poprzednio, ich znajomość nie jest konieczna, ale to miły dodatek dla niezaznajomionych z oryginałami.

Autorka wciąż z lubością eksponuje brutalne motywy z pierwowzorów, jednak w porównaniu z poprzednim tomem nie przesadza z ich obecnością. Można by wręcz powiedzieć, że większość tej części ma dużo lżejszy ton. W przypadku kilku opowieści można nawet mówić o szczęśliwym zakończeniu! Przykładowo otwierająca tom „Roszpunka” ma liczne wstawki komediowe, między innymi dzięki nowemu księciu Silvio oraz znanej z poprzedniego tomu wiedźmie Dorothei. Opowiedziana historia jest bardzo sympatyczna, a zakończenie, tak różne od pozostałych w „Ludwiku”, to miła odmiana po dotychczasowych dość dołujących historiach.

Z kolei „Dziewica Malena” miała zadatki na bycie ciekawą opowieścią, jednak zostały one dość nieprzyjemnie przekreślone. Dość luźno zainspirowana pierwowzorem, nakreślała przemyślaną intrygę, której rozwiązanie mogło stanowić idealne słodko-gorzkie zakończenie. Jednak Kaori Yuki nie mogła się powstrzymać, aby na dosłownie sam koniec nie dodać od siebie czegoś, co zupełnie nie pasuje do reszty opowieści i psuje ustanowione chwilę wcześniej zwieńczenie historii Maleny.

Ludwig.KakumeiJednak na ratunek już podąża „Żabi Król”. Jak we wcześniejszej „Roszpunce”, nie brak tu humoru. Nie da się ukryć, że oglądanie Ludwika zmienionego w żabę, a mimo to będącego zapatrzonym w siebie narcyzem sprawia pewną frajdę. Historia sama w sobie jest dość prosta, więc dla urozmaicenia w tym rozdziale wyeksponowano trochę bardziej wątek Czerwonego Kapturka. Do tej pory pojawiała się jedynie w paru kadrach, jednak teraz dostała trochę więcej miejsca dla siebie. I dobrze, bo postać zabójczyni odzianej w czerwony płaszcz zdecydowanie dodaje kolorytu obsadzie. Można tylko mieć nadzieję, że jej rola nie skończy się zbyt szybko.

Wybranie „Gęsiareczki” jako ostatniej opowieści w tomie nie było najlepszym pomysłem. Niestety, na tym etapie czytelnik wie już, czego się spodziewać po Kaori Yuki i jej reinterpretacjach. Od pierwszych stron można się domyślić zakończenia, przez co traci się wiele radości z lektury. Z drugiej strony historia nieszczególnie ukrywa, do jakiego rozwiązania zmierza, a nawet sobie nie szczędzi komentarzy na ten temat. Na zakończenie zostaje jednak zasugerowane, że zabawa się skończyła i lada moment nadejdzie jakaś konkretna i zwarta fabuła. Na to jednak czytelnicy muszą poczekać do następnego tomu.

W porównaniu z poprzednią częścią można uznać, że parę rzeczy zostało poprawionych. Yuki odpuściła sobie w makabrę i próby zaszokowania widza. Dzięki takiemu „odciążeniu” historii czyta się je zdecydowanie lepiej, nie ma się wrażenia przesytu jak przy poprzednim tomie. Również bohaterowie drugoplanowi dostają trochę więcej miejsca, co jest nieznaczną, ale jednak poprawą. Powrót wcześniej niedopieszczonych postaci, jak Czerwony Kapturek czy Dorothea można zaliczyć na plus. Sam Ludwik jest tak samo zakochany w sobie jak zawsze, ale tym razem przynajmniej zdarza mu się zrobić coś z uwagi na innych (nawet jeśli robi to bardziej z nudów niż pobudek altruistycznych). Także obietnica jakiejś określonej intrygi dobrze rokuje na przyszłość, jednak czas pokaże, co z tego zostanie.

Dziękujemy wydawnictwu J.P.F. za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Justyna „Gimladen” Glińska

Autor: Kaori Yuki
Oryginalny wydawca: Hakusensha
Seria: Rewolucja według Ludwika (2 tom)
Format: A5
Oprawa: miękka z obwolutą
Papier: offset
Druk: cz.-b.
ISBN-13: 9788374713931
Wydanie: I
Cykl wydawniczy: dwumiesięcznik
Liczba tomów: 4

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *