Recenzja: HAUNTED #2

mang
Nie zawsze łatwo jest nakłonić współlokatorów by, pozwolili zatrzymać ci kota. Fakt, że są praktykującymi satanistami, nieco bardziej komplikuje sprawę. Dla Alexa taka próba rozpoczęła łańcuch niewesołych przygód, który… Długa historia, w skrócie, jest teraz martwy i spędza czas, nachodząc wciąż widzącego go kompana Evana. Bohaterowie są o krok od rozwiązania zagadki, kto odpowiada za mord na Alexie, a co za tym idzie, wkrótce trzeba będzie szybko działać. Zegar bije, a z duszą Alexa dzieją się złe rzeczy i sprawy szybko mogą przybrać bardzo drastyczny i nieodwracalny obrót.

Pierwszy tom polskiej mangi „Haunted” był przysłowiowo „spoko”. Do kilku rysunków można było się przyczepić, ale czas leciał przyjemnie, plus relacja Alex/Evan była ciekawie wyeksponowana. Na drugi tom niestety musieliśmy trochę poczekać jednak jakie to miłe zaskoczenie, gdy kontynuacja okazuje się lepsza pod praktycznie każdym względem. Scenariusz nie tylko jest bardziej zwięzły, ale też o wiele więcej się w nim dzieje. Akcja pierwszego tomu rozwijała się dosyć powoli – co miało swój urok, gdyż mogliśmy bardzo dobrze poznać naszych bohaterów. Teraz już świetnie wiemy, kto jest kim i cała ekspozycja za nami, historia dostaje należytego kopa energii i wszystko zmierza ku spuentowaniu intrygi.

Jeśli miałbym wybrać najlepszą zaletę Narumi – jest to humor. Wspomniana przeze mnie na początku scena, w której Alex próbuje przekonać kolegów z kółka satanistów do polubienia arcy-słodkiego kotka, jest delikatnie mówiąc, zabawna jak diabli. Komizm jest czasem dosadny, ale też pełno w nim subtelności, a także i żartów wynikających z ironii i kontrastów między postaciami. Wiele humoru pochodzi też z samych rysunków, komicznej ekspresji postaci. Chwilami z kolei rysunki są po prostu milusie („kawaii” jak to Japończycy preferują) Ich lepszy poziom widoczny jest także przy dramatycznych i mrocznych scenach, a jest tu sporo ociekających czarną krwią obrazków. Narumi tworzy naprawdę świetną równowagę między sielankowym, a drastycznymi motywami, a tych drugich jest zdecydowanie o wiele więcej niż ostatnim razem. Są także o wiele mocniejsze. Inny aspekt który zresztą lubię u tej autorki, to bardzo rozbudowane dialogi. Mam wrażenie, że wielu scenarzystów często za bardzo ciosa sceny, ograniczając je do najważniejszych informacji. Tutaj sceny, gdzie postacie po prostu siedzą i rozmawiają, nie tylko mają naturalne tempo, ale zwykle są bardzo urozmaicone.

Drugi tom „Haunted” okazał się zaskakująco satysfakcjonującą lekturą i jak w przypadku pierwszego nie sądzę, by ktokolwiek pożałował zakupu. Jest coś dla tych co chcą się pośmiać, trochę dla tych, którzy lubią makabrę, postacie zapadają w pamięć, a akcja toczy się wartko. Rysunki z kolei oferują sporo „cukierków dla oczu” dla pań jak i dla panów. Choć świetny scenariusz uważam tu za najmocniejszy punkt, autorka może być dumna z warsztatu plastycznego. Niech rozkwita zatem „polska manga”! Krok po kroczku ale, jeszcze cię dogonimy, Japonio…

Maciek Kur

„Haunted #2”
Scenariusz i rysunki: Narumi
Wydawnictwo: Komikslandia
Wydanie: I
Liczba stron: 130
Cena z okładki : 24,99 zł

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *