Recenzja – „Locke and Key. Tom 2: Łamigłówki”

Locke and Key_2_okładkaJeżeli ktoś po lekturze pierwszego tomu „Locke and Key” miał wrażenie, że w komiksie dzieją się rzeczy tajemnicze i dziwne, będzie musiał zweryfikować tę opinię po zapoznaniu się z tomem drugim. Naprawdę dziwnie robi się dopiero w opowieści o łamigłówkach.

W drugim tomie „Locke and Key” śledzimy dalsze losy rodziny Locke’ów, która próbuje poradzić sobie z traumą i poukładać swoje życie w wielkim domu pełnym tajemniczych drzwi i jeszcze bardziej tajemniczych kluczy. Cała opowieść koncentruje się tym razem wokół klucza, który najmłodszy z rodzeństwa – Bode – znalazł w zakończeniu pierwszego tomu. O ile pierwszy znaleziony przez niego klucz – Klucz Ducha – otwierał drzwi, przez które mógł przejść tylko duch osoby, ten klucz otwiera coś zupełnie innego.

Główną postacią staje się tajemniczy Zack Wells, którego poznaliśmy już w pierwszym tomie. Okazuje się, że niektórzy mieszkańcy Lovecraft znają go bardzo dobrze, choć pod innym imieniem. Niektórzy rozpoznają w nim mianowicie Lucasa Caravaggio, który ponad dwadzieścia lat wcześniej należał do szkolnej grupy teatralnej. Pikanterii całej sytuacji dodaje fakt, że wraz z kilkoma innymi osobami z tej grupy zniknął w niewyjaśnionych okolicznościach. Jego powrót nie wróży zatem nic dobrego. Wszystko wskazuje na to, że stanowi on ucieleśnienie jakiegoś odwiecznego zła próbującego wpłynąć na losy rodziny Locke’ów, choć z drugiej strony w komiksie pojawiają się sygnały sugerujące, że być może był on ofiarą, która teraz szuka zemsty. Grozę całej sytuacji wzmaga to, że Zack zaprzyjaźnił się z Tylerem, Kinsey i Bodem i właściwie jest stałym gościem w ich domu, a rodzeństwo zdradza mu niemal wszystkie swoje tajemnice.

Locke and Key_2_1aW drugim tomie poznajemy coraz więcej szczegółów jakiegoś tajemniczego zdarzenia z przeszłości. Joe Hill bardzo umiejętnie (i bardzo oszczędnie) dorzuca kolejne elementy układanki, podsycając ciekawość czytelnika. Niewątpliwie przed laty w Lovecraft wydarzyło się coś bardzo złego i niemałą rolę odegrał w tych zdarzeniach nieżyjący już Rendell Locke (no i oczywiście Lucas Caravaggio). Grupa młodych aktorów, do której w szkolnych latach należeli m.in. Locke oraz Caravaggio, znów pojawia się w komiksie – widzimy ich na zdjęciu znanym z pierwszego tomu oraz w retrospekcjach innych postaci. Ich niesamowitą inscenizację „Burzy” Szekspira wspomina np. sędziwy profesor Ridgeway, a próby do przedstawienia organizowane w jakiejś mrocznej jaskini nad brzegiem morza przypominają się bratu Rendella, Duncanowi.

Te retrospekcje są dla scenarzysty okazją do wprowadzenia nowych bohaterów oraz rozbudowania charakterystyk tych osób, które już znamy. Dzięki temu cała opowieść staje się coraz bardziej wielowymiarowa, interesująca i intrygująca. Poza tym nie jest wykluczone, że postacie, które obecnie grają drugoplanowe role, w przyszłości okażą się bardzo istotne dla całej historii. Wprawdzie początkowo można odnieść wrażenie, że w konsekwencji dostajemy sporo zupełnie niepotrzebnych informacji, ale wraz z rozwojem wypadków okazuje się, że wszystkie, nawet najdrobniejsze szczegóły, są istotnymi elementami całej opowieści, a każda – nawet najbardziej niepozorna – postać może z czasem stać się bohaterem kluczowym (szczególnie wymowne pod tym względem jest zakończenie tomu).

Locke and Key_2_2aWarto też zwrócić uwagę na strukturę całej opowieści. Niewątpliwie po lekturze drugiego tomu nadal dostrzegamy jedynie czubek góry lodowej – historia jest bardzo złożona i czeka nas zapewne jeszcze wiele zwrotów akcji. Nie tracąc z oczu tej całości, warto jednak także docenić poszczególne cegiełki, z których Hill buduje swoją opowieść. Szczególne wrażenie robi np. pierwszy z sześciu zeszytów składających się na ten tom (cała historia ukazywała się pierwotnie w wersji zeszytowej). Swoją opowieść snuje tu sędziwy profesor Ridgeway, który żyje, nieustannie wspominając swoją zmarłą żonę. Jest ona obecna w jego snach, w jego codziennych zajęciach oraz drobnych przedmiotach, którymi się otacza. Poza tym profesor wciąż rozprawia o duchach – tego dotyczą zajęcia, które prowadzi, oraz książki, które czyta. W końcu duch staje także na jego drodze, w każdym razie tak mu się wydaje, gdy na szkolnym korytarzu dostrzega Zacka, w którym rozpoznaje swojego byłego ucznia. Niestety spotkanie z nim nie kończy się dla profesora szczęśliwie. Choć poruszające zakończenie tego zeszytu równie dobrze może sugerować, że profesor odnajduje jednak wreszcie szczęście.

Locke and Key_2_3aNie tylko scenariusz jest w tym komiksie wyjątkowo dobry. W samych superlatywach można także wypowiadać się na temat warstwy graficznej. Kreskówkowy styl Gabriela Rodrigueza, na który zwracałem uwagę w recenzji pierwszego tomu, nie tylko już nie wydaje się nieodpowiedni do całej historii, ale po lekturze drugiego tomu trudno sobie wyobrazić, żeby ta opowieść mogła być rysowana inaczej. Dynamiczne, świetnie kadrowane, a jednocześnie przepełnione szczegółami rysunki pozwalają naprawdę poczuć atmosferę narastającej grozy. Efektownie wyglądają także całostronicowe i dwustronicowe rysunki – warto dłużej zatrzymać się np. nad rozkładówką przedstawiającą inscenizację „Burzy”. W drugim tomie dostajemy także dodatek zawierający galerię świetnych prac Gabriela Rodrigueza poprzedzonych grafiką nawiązującą zarówno do osławionej okładki dwudziestego drugiego numeru magazynu „Crime SuspenStories” z maja 1954 roku, jak i do oryginalnego tytułu tego tomu: „Head Games” (ta grafika została także wykorzystana jako okładka trzeciego zeszytu z serii składającej się na ten tom). Jeżeli już o dodatkach mowa, to trzeba odnotować intrygujące opisy pięciu kluczy ukrytych w Keyhouse (w komiksie zastosowano już cztery z nich). Kartka z opisem szóstego – Klucza Omega – niestety została spalona – widać tylko jej zwęglone strzępy, co oczywiście dodatkowo pobudza wyobraźnię.

Locke and Key_2_4a Podsumowując, należy stwierdzić, że drugi tom serii opowiada historię, która nadal trzyma w napięciu i dostarcza kilku naprawdę zaskakujących zwrotów akcji. Dużo miejsca zajmują tu retrospekcje, które rzucają nowe światło na pozornie znane już zdarzenia. Coraz więcej do powiedzenia mają również postacie drugoplanowe – wnoszą one do komiksu wiele szczegółów, które zapewne okażą się bardzo istotne w przyszłości. Joe Hill stopniowo rozwija swoją wielowątkową opowieść, a Gabriel Rodriguez ilustruje ją w coraz bardziej intrygujący sposób. Nie można przegapić tej serii.

Dziękujemy wydawnictwu Taurus Media za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Paweł Ciołkiewicz

Tytuł: „Locke and Key. Tom 2: Łamigłówki
Tytuł oryginału: „Locke and Key, Volume 2: Head Games”
Scenariusz: Joe Hill
Rysunki: Gabriel Rodriguez
Tusz: Gabriel Rodriguez
Kolorystyka: Jay Fotos
Tłumaczenie: Jakub Pietrasik
Liternictwo: Arkadiusz Salamoński
Wydawca: Taurus Media
Data polskiego wydania: 2015
Wydawca oryginału: IDW Publishing
Data wydania oryginału: 2010
Objętość: 160 stron
Format: 170 x 260 mm
Oprawa: miękka
Papier: kredowy
Druk: kolorowy
Dystrybucja: księgarnie/internet
Cena okładkowa: 67 złotych

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *