Recenzja: Batman – Mroczne zwycięstwo

1Jeph Loeb od paru ładnych lat wypuszcza w świat kolejne fale niezwykle słabych komiksów – szczególnie dokonania pod skrzydłami Marvela („Hulk”, „Ultimatum”, „Wolverine”) podkopują status tego naprawdę utalentowanego scenarzysty (na co wpływ na pewno miała śmierć jego syna w 2005 roku – sygnującym kolosalny spadek twórczej formy). Swego czasu Loeb stworzył jednak kilka fantastycznych komiksów (oraz scenariusz do „Komando” ze Schwarzeneggerem!), a jego magnum opus są opowieści o początkach działalności Batmana w Gotham City, które w dwóch opasłych tomiskach wydała w Polsce Mucha Comics (i dodała jeszcze uzupełniającą mafijny epos rzymską przygodę Catwoman).

„Mroczne zwycięstwo” jest bezpośrednią kontynuacją „Długiego Halloween” i bez znajomości poprzedniego albumu czytelnik będzie lawirował między tabunami postaci niczym dziecko we mgle. Loeb w oryginale szczegółowo rozpisał bohaterów i strukturę mafijnych rodzin, a w drugim tomie dokłada jeszcze kilka postaci, konsekwentnie snując zajmującą opowieść o władzy, walce o sprawiedliwość i dualizmie ludzkiej natury (podsumowanym w niezwykle celnym zakończeniu). To nie jest w żadnym wypadku typowa opowieść o trykociarzach (chociaż sporo tutaj kolorowych kostiumów). Scenarzysta zanurza się głęboko w historii pulpowych kryminałów (sam tytuł jest zresztą zaczerpnięty z klasycznego filmu z Bogartem) – nieodłącznie powiązanych z mitologią Mrocznego Rycerza – i bez większych udziwnień czy kombinacji prowadzi fabułę w ich duchu. To mafijny epos – bardziej w stylu rodzinnych gierek z „Ojca Chrzestnego” niż typowego bujania się po dachach w rytmie łopocącej na wietrze peleryny.

2

Osią całości jest śledztwo związane z działaniami niejakiego Wisielca, parającego się mordowaniem policjantów, ale jego rozwiązanie nie stanowi sedna historii – liczy się tutaj nieśpieszne rozwijanie opowieści (podkreślane przez powtarzającą się, ikoniczną scenę z Gordonem zamyślonym przy policyjnym biurku), a nie chorobliwe dążenie do rozwikłania zagadki, ponieważ czytelnika przy lekturze zatrzymują postacie i ich wzajemne relacje. Loeb dalej opiera szkielet fabularny na przepełnionej testosteronem relacji Batman-Gordon-Dent – tym razem jednak trójca została rozbita, a jeden z jej członków stoi teraz po przeciwnej stronie barykady. Nowy komisarz policji i zamaskowany heros muszą sobie poradzić z całą sytuacją oraz poskromić dawnego kompana i pomimo nagromadzenia wątków ten przebija się najmocniej – czuć w nim prawdziwe emocje. W połączeniu z mafijnymi kombinacjami (znakomite postacie drugo- oraz trzecioplanowe) i śledztwem tworzy sprawnie działająca machinę, która nie ugina się pod swoim ciężarem.

A zakres tematyczny na tym się nie kończy, ponieważ scenarzysta wprowadził tutaj jeszcze postać Robina (spajającego opowieść z historiami superbohaterskimi, będącego lekiem dla rozbitej psychiki Wayne’a), a także zastępy superzłoczyńców (wybijających momentami z pieczołowicie budowanego noirowego klimatu, przypominających trochę bossów z gier wideo). Komiks na pewno jest bardziej „trykociarski” niż pierwsza odsłona sagi, ale to nadal przede wszystkim świetny kryminał.

Oddzielną narrację stanowią rysunki niezawodnego Tima Sale’a – etatowego współpracownika Loeba. Artysta udoskonala warsztat znany z „Długiego Halloween” i pozwala sobie na zabawę formą – wprowadzając na przykład łagodniejsze ilustracje w retrospekcjach. Oprawa graficzna to laurka dla klasycznych kryminałów filmowych, gdzie mężczyźni mieli kwadratowe szczęki, cienie spowijały mroczne miasta, a pełne seksapilu femme fatale skrywały się za rozłożystymi rondami kapeluszy. Całość śledzi się niczym artbook i naprawdę ciężko coś zarzucić rysownikowi (chyba że ktoś nie przepada za długimi uszami Batmana).

3

Podróż z klasycznymi komiksami Loeba i Sale’a odbyć po prostu trzeba. To zdecydowanie jedne z najlepszych historii poświęconych Batmanowi, które można sprezentować także czytelnikom stroniącym zazwyczaj od opowieści superbohaterskich. Przed napisaniem tekstu chciałem przejrzeć cały album po raz kolejny, pobieżnie, a skończyłem na pełnej lekturze. I złowieszczo roześmiany Joker stojący w drzwiach nadal robi na mnie kolosalne wrażenie. Polecam zakup całym sercem.

Tytuł oryginalny: Batman: Dark Victory
Scenariusz: Jeph Loeb
Rysunki: Tim Sale
Wydawca oryginalny: DC Comics
Wydawca polski: Mucha Comics
Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz
Rok wydania oryginału: 2000
Liczba stron: 392
Format: 175×265 mm
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Data wydania: październik 2014
Cena detaliczna: 149,00 zł

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *