Recenzja: Chew tom 2

okladka-600

Bogactwo doznań

„Międzynarodowy smak” to wybuchowa, popkulturowa pulpa, która podczas lektury wywołuje skrajnie różne emocje, począwszy od salw śmiechu po zaniepokojenie czy obrzydzenie.

Drugi tom „Chew” (zawierający rozdziały 6-10) kontynuuje historię Tony’ego Chu, specjalnego agenta z Agencji Żywności i Leków (FDA), i jego zmagań z rozwiązywaniem kolejnych trudnych spraw, podczas których wykorzystuje swoje nieocenione nadprzyrodzone zdolności. Nasz azjatycki protagonista jest cybopatą, czyli umie „odkryć” tajemnice kryjące się za pokarmem, który skonsumuje. W przypadku owoców może to być region, gdzie dojrzewały, lub jakich pestycydów użyto, zaś w przypadku mięsa wizje mogą być dużo bardziej makabryczne. A Tony Chu nie zawsze konsumuje zieleninkę czy zwierzątka hodowlane, niekiedy jest zmuszony spróbować także przedstawicieli naczelnych i wcale nie mam na myśli małp… Wszystko w imię wyższego celu i dorwania kryminalistów, których jednym z zajęć jest nielegalny handel drobiem czy kurzymi jajami. Wszystko w takiej konspiracji jak dziś przy handlu narkotykami.

skan3-1200

W historii przedstawionej w „Międzynarodowym smaku” Tony Chu wraz ze swym partnerem Johnem Colbym podczas rozwiązywania „rutynowej” sprawy wpadają przypadkiem na trop tajemniczego owocu, który po usmażeniu smakuje jak… kurczak. Ten wybryk natury wygląda jak skrzyżowanie ananasa z mackami ośmiornicy i ewidentnie przypomina byt pochodzący raczej z domeny Wielkich Przedwiecznych niż z naszego świata. Trop prowadzi na pewną wysepkę należącą do Mikronezji, ulokowaną gdzieś na zachodnim Pacyfiku, na której nasz agent będzie stopniowo odkrywał kolejne tajemnice tego kawałka raju na globalnym zadupiu.

By zrozumieć fabułę rozdziałów zawartych w „Międzynarodowym smaku”, nie trzeba koniecznie sięgać po pierwszy tom „Chew”, ale jego znajomość na pewno pomoże czytelnikowi w mig odnaleźć się w opowiadanej historii. Mimo tego, że agent Chu tym razem rozwiązuje inną sprawę, to silne echa poprzedniej przebijają się i tutaj. Poza tym, osoba nie-zaznajomiona z uniwersum „Chew” mogłaby się czuć na początku zagubiona i nie chodzi tutaj już nawet o zawiłość fabularną czy postacie, bo to wszystko jest do ogarnięcia. Chodzi raczej o wsiąknięcie w samą przedstawioną, mimo wszystko alternatywną rzeczywistość, gdzie prócz prohibicji na drób i wszelkie produkty pochodne na porządku dziennym są bioniczne wszczepy, a także inne dziwolągi pokroju Chu mające różne superzdolności, czy wreszcie obecność istot wyjętych z powieści fantasy. Niektóre z tych rzeczy są, co prawda, wyjaśnione, a raczej przypomniane (jak np. przyczyna banu na przemysł drobiowy), ale też dopiero w dalszej części tomu.

Inne ambiwalentne odczucia dotyczą samego kontrastu opowiadanej historii z wizualnym przedstawianiem kolejnych ilustracji, lecz czytelnicy zaznajomieni z pierwszym tomem nie będą już tym razem tak zaskoczeni. Otóż wraz z rozwojem fabuły akcja coraz bardziej się zagęszcza, a kolejne kadry i strony potrafią wywołać radykalnie odmienne emocje. W jednym momencie dostrzegamy bądź co bądź sympatycznie wyglądające pod względem kreski postacie w bardzo przyjemnej scenerii, by po chwili ujrzeć ponurą stylistykę, fontanny krwi, odchody czy wreszcie rozkładające się zwłoki. Z jednej strony wciąż się śmiejemy z gagu Laymana, z drugiej krzywimy na widok kontrastujących ilustracji Guillory’ego. Podobnie jak niemy mistrz kuchni Fatanyeros potrafi komunikować się poprzez swoje dania (a nawet przekładać całą literaturę czy muzykę, jakkolwiek absurdalnie by to nie brzmiało), tak autorzy poprzez swój komiks bezbłędnie manipulują naszym smakowaniem lektury.

skan4-1200

Scenarzysta swoją historię doprawił również rozmaitymi easter egg, wśród nich mogę wspomnieć o „Robocopie”, „Terminatorze” (chociaż partner Chu z bioniczną płytką na facjacie bardziej mi się kojarzy z Kano z „Mortal Kombat”), a także o „Lost” – uważni fani powinni mieć dodatkową radochę, gdy odkryją ukryte nawiązania do tego niezwykle popularnego serialu. Nie mogło się bez nich obyć, gdyż „Chew”, mimo że prezentuje oryginalny koncept, jednocześnie nie stroni od bycia popkulturową pulpą, czerpiąc z garściami z tradycji policyjnego kina akcji i s-f, ku uciesze wielbicieli tych klimatów.

Kolejny zbiorczy tom, podobnie jak poprzedni, został wydany w twardej oprawie, a środek jest na kredowym papierze o słusznej gramaturze, przez co żywotność komiksu będzie zadowalająca. Koszt 49 zł to moim zdaniem uczciwa cena w stosunku do jakości wydania oraz samej objętości (128 stron, pięć rozdziałów, czyli wychodzi niemal 10 zł za jeden). Jeśli chodzi o polski przekład – ten, podobnie jak w poprzedniej części, prezentuje się na bardzo wysokim poziomie – całość czyta się płynnie, praktycznie jednym tchem.

„Międzynarodowy smak” to komiks przygotowany z należytą pieczołowitością. Seria „Chew” ma już status kultowej w Stanach Zjednoczonych, zaś polski wydawca dokonał wszelkich starań, by przedstawić ją w należytej chwale. Konkluzja może być tylko jedna: jeśli preferujecie tego typu klimaty, to nie pozostaje nic innego, jak tylko brać!

Dziękujemy wydawnictwu Mucha Comics za przekazanie egzemplarza do recenzji.

Aaron Welman

Tytuł oryginału: „Chew: Taster’s Choice”
Scenariusz: John Layman
Rysunki: Rob Guillory
Tłumaczenie z języka angielskiego: Robert Lipski
Wydawca wersji oryginalnej: Image Comics
Wydawca wersji polskiej: Mucha Comics
Data premiery wersji oryginalnej: 2009 r.
Data premiery wersji polskiej: maj 2015 r.
Oprawa: twarda
Format: 17 x 26 cm
Papier: kredowy
Druk: kolor
Liczba stron: 128
ISBN 978-83-61319-53-5
Cena: 49 zł

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *