Recenzja – Daredevil: Żółty

Kolor nadziei

 okladka-1200

Duet Jeph Loeb/Tim Sale to jedna z najlepszych rzeczy, jakie przydarzyły się komiksowi amerykańskiemu. Panowie nie tylko zdają się doskonale nawzajem uzupełniać, lecz także wykazują głębokie zrozumienie dla specyfiki opowieści komiksowej, prezentując w niemal każdym przygotowanym przez siebie albumie najwyższą jakość treści i rysunku.

„Daredevil: Żółty” to kolejny epizod w tzw. „kolorowej serii” obu artystów, na którą obok historii o Mattcie Murdocku składają się również tytuły: „Spider-Man: Niebieski”, „Hulk: Szary” i „Kapitan Ameryka: Biały”. Przy czym należy zaznaczyć na samym początku, że każdy z epizodów tej swoistej sagi to absolutnie obowiązkowa pozycja dla miłośników sztuki komiksu.

Pomysł na „kolorową serię” wydaje się banalny. Prezentując kolejnych marvelowskich herosów, Loeb i Sale sięgają do zamierzchłej przeszłości poszczególnych postaci, ukazując ich w nieco naiwnej i nie do końca jeszcze ukształtowanej formie. Autorzy skrupulatnie odnoszą się przy tym do historii poszczególnych tytułów, umiejscawiając swoje narracje w nieodkrytych jeszcze fragmentach mitologii Daredevila czy Hulka, którymi są odpowiednio śledztwo Murdocka w sprawie zabójstwa jego ojca i poznanie Karen Page oraz 48 godzin po przemianie Bruce’a Bannera w niepowstrzymanego olbrzyma. Warto podkreślić przy tym, że Loeb i Sale odtwarzają nie tylko określone punkty genezy bohaterów, ale i ich legendarne, choć dziś nieco zapomniane, oryginalne wzory. Dlatego też Daredevil ściga przestępców w charakterystycznym żółtym kostiumie, a Hulk nie jest jeszcze zielonym, lecz szarym gigantem, zgodnie z pierwotnym wzorem Stana Lee i Jacka Kirby’ego.

skan15-600

W całym cyklu tkwi jednak o wiele głębszy zamysł niż tylko sentymentalna wycieczka do początków uniwersum Marvela. Podtytuły poszczególnych tomów, odnoszące się do kolorystyki kostiumów wybranych bohaterów, mają również głębszy i bardziej metaforyczny sens, wpisują się w nastrój prezentowanych historii. Niebieski jest więc kolorem melancholii i smutku, które ogarniają Petera Parkera podczas wspominania jego pierwszej miłości – Gwen Stacy. Żółty to kolor nadziei, której Murdock potrzebuje, aby pogodzić się z utratą ukochanej Karen Page. Szary jest kolorem dwuznaczności, która cechuje zarówno heroiczno-monstrualnego Hulka, jak i ścigającego go bez względu na ofiary generała Rossa. Biały to z kolei symbol czystości i szlachetności, którą uosabiali Kapitan Ameryka i jego pomocnik Bucky podczas czarnej nocy II wojny światowej. Tego rodzaju zamysł kompozycyjny sprawdza się w przypadku cyklu Loeba i Sale’a wręcz rewelacyjnie – poszczególne historie nie są bezmyślnymi nawalankami, stają się przesiąkniętymi nastrojowym klimatem wyznaniami, które poszczególni superbohaterowie muszą sformułować dla spokoju ducha.

skan7-600

„Daredevil: Żółty” ma formę listu, który załamany Matt Murdock pisze do zmarłej Karen Page. Dokonuje on w nim swoistego podsumowania dotychczasowego życia, dla którego kluczowymi okazały się postacie ojca-boksera oraz opłakiwanej Karen. Matt opisuje rolę ojca w kształtowaniu jego poczucia sprawiedliwości i odwagi oraz wściekłość, jaka ogarnęła go po zamordowaniu rodzica. Jakby na przeciwległym biegunie narracji ukazującej poszukiwania zabójców pojawia się historia znajomości z Karen Page – uroczą sekretarką w kancelarii prawnej Nelson i Murdock, która potrafiła zawrócić w głowie obu prawnikom. Obserwujemy zatem z jednej strony osobistą historię młodego Murdocka starającego się o względy pięknej dziewczyny, a z drugiej początki jego tajnej działalności superbohaterskiej i pierwsze starcia z łotrami pokroju Electro czy Owl. Podobnie jak w przypadku fabularnie podobnego albumu „Spider-Man: Niebieski”, tego rodzaju dwutorowa narracja sprawdza się doskonale, a pełna refleksji i poczucia straty spowiedź głównego bohatera niejednokrotnie chwyta czytelnika za gardło.

O pracy Jepha Loeba i Tima Sale’a można powiedzieć w zasadzie tylko tyle, że obaj są absolutnymi mistrzami w swoim fachu. Loeb, co udowodnił już w innych epizodach „kolorowej sagi” czy tytułach pokroju „Długiego Halloween”, potrafi pisać niezwykle wciągające i przemyślane historie, opatrzone do tego autentycznymi i błyskotliwymi dialogami. Co do prac Sale’a – jest on moim ulubionym rysownikiem i każdy przygotowany przez niego album uważam za wybitne osiągnięcie ilustratorskie. Niektórym czytelnikom ten swoiście ekspresyjno-kreskówkowy styl może się mniej podobać, lecz nie ulega wątpliwości, że w przypadku komiksu „Daredevil: Żółty” sprawdza się on doskonale, a od kolejnych kadrów i plansz po prostu nie można oderwać wzroku. Tym bardziej należy tu pochwalić polskie wydanie komiksu, które prezentuje przyzwoity standard, do jakiego przyzwyczaiła nas Mucha – twarda oprawa i kredowy papier zapewniają komfortową lekturę.

skan12-1280

Kliknij by powiększyć

Trudno mi znaleźć kolejne pochwały, jakimi mógłbym obdarzyć recenzowany album. To po prostu jakościowo wybitne i emocjonalnie wzruszające osiągnięcie na gruncie komiksu, które bezwzględnie trzeba przeczytać. A z racji popularności najnowszego serialu o „Śmiałku” jestem pewien, że „Daredevil: Żółty” znajdzie w Polsce liczne grono odbiorców, których zachwyci ta prosta, ale jednak wyjątkowa historia.

Dziękujemy wydawnictwu Mucha Comics za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Tomasz Żaglewski

 Scenariusz: Jeph Loeb

Rysunek: Tim Sale

Kolor: Matt Hollingsworth

Tłumaczenie: Marek Starosta

Wydawnictwo: Mucha Comics

Tytuł oryginalny: „Daredevil: Yellow”

Wydawca oryginalny: Marvel Comics

Rok wydania oryginału: 2001

Liczba stron: 144

Format: 170 × 260 mm

Oprawa: twarda

Papier: kredowy

Druk: kolor

Wydanie: I

Cena z okładki: 59 zł

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *