Recenzja – Kot Rabina. Tom 6. Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną

Kot rabina_okładkaPo wieloletnim oczekiwaniu miłośnicy filozofującego kota mają wreszcie powód do radości. Oto ukazuje się kontynuacja kultowej serii „Kot rabina”, w której motywem przewodnim są fundamentalne pytania o naturę religii oraz boga. „Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną” to filozoficzna przypowieść o poczuciu odrzucenia i obcości. Tytułowy bohater czuje się zdradzony przez kobietę swego życia i postanawia od niej odejść, ale ten krok pozwala mu jedynie uświadomić sobie, że jest i zawsze będzie kimś obcym zarówno w świecie ludzi, jak i zwierząt.

Tym razem w centrum opowieści znajduje się kot. Oczywiście był on główną postacią tej świetnej serii od samego początku, ale do tej pory nie obnosił się aż tak bardzo ze swoim przeświadczeniem, że stanowi centrum wszechświata. Może wynikało to z faktu, że ten stan rzeczy był przez niego traktowany jako oczywisty. Tym razem jednak to przekonanie zostaje zachwiane, zaś przyczyną jest… zdrada. Tak! Kot rabina Abrahama został zdradzony. Otóż córka rabina, Zlabia, w której kot kocha się od samego początku serii, nie tylko wyszła za mąż, ale jeszcze ośmieliła się zajść w ciążę. Dotychczasowy świat legł w gruzach. Tak oczywiste do tej pory status quo uległo dramatycznej i fatalnej z punktu widzenia kota zmianie. Nie dość, że od czasu ślubu kot musiał dzielić się Zlabią z jej mężem, to teraz będzie musiał stawić czoło kolejnemu konkurentowi w boju o jej uczucia.

Kot rabina_1aW konsekwencji najważniejszym motywem szóstego tomu serii staje się poczucie odrzucenia. Zwierzak czuje się oszukany przez Zlabię. Przygnębienie kota pogłębia fakt, że jego piękna pani traktuje go jak… kota. Nie słyszy jego słów, nie rozpoznaje uczuć i nie odwzajemnia jego miłości. Choć można powiedzieć, że w pewnym sensie odwzajemnia, ale nie o taką miłość kotu przecież chodzi. Nie oszukujmy się, on chce mieć z nią małe, a ona po prostu lubi smyrać go za uchem. Swoim frustracjom kot daje upust podczas kolejnej filozoficznej dysputy z rabinem Abrahamem. Tym razem ich spór dotyczy problematyki zmienności i stałości oraz istoty modlitwy. Kot, jak można się domyślać, jest zwolennikiem status quo. Z jego punktu widzenia najlepiej byłoby, gdyby świat trwał w niezmienionej postaci. Wszelka zmiana wiąże się bowiem z ryzykiem, że stanie się zmianą na gorsze. Czy rabin może jakoś pomóc? Rada, jakiej udziela swojemu kotu, okazuje się przydatna, ale jednak nie w taki sposób, o jakim myślało zwierzę. Zaczyna się wprawdzie modlić, ale jego refleksje na temat skuteczności modlitwy raczej nie spodobają się ortodoksom.

Kot rabina_2aRozczarowany brakiem realnych korzyści wynikających z modlitwy kot postanawia porzucić świat ludzi i wrócić do swoich pobratymców – chce rozpocząć nowe życie zgodnie ze swoją naturą. Okazuje się jednak, że poczucie obcości go nie opuszcza. Kot nie może znaleźć sobie miejsca w świecie zwierząt – zbyt długo przebywał wśród ludzi i zbyt wiele stoczył filozoficznych dysput z rabinem Abrahamem, by teraz wieść zwyczajny koci żywot. Nawet próba upolowania i zjedzenia myszy kończy się rozpoczęciem egzystencjalnego dialogu z małym gryzoniem. Nie pomagają też scenki z życia ludzi, które mała mysz prezentuje kotu. Co więcej, przynoszą one w zasadzie efekt odwrotny do zamierzonego – kot, który sam czuje się zdradzony, nie ma zamiaru tolerować zdrady, którą nawzajem fundują sobie ludzie. W konsekwencji krótka znajomość z małą myszką kończy się tragedią.

Pomimo upływu lat komiks Joanna Sfara nadal oferuje przenikliwe, krytyczne i ironiczne spojrzenie na wszelkie wypaczenia, które mogą się wiązać z wiarą w boga i religijnością. Kot rabina po raz kolejny obnaża słabości każdej wiary opartej na bezkrytycznie przyjmowanych założeniach. Znów w obrazoburczy sposób interpretuje pewne zjawiska z obszaru religii, choć dostrzega w nich również pewne zalety. Gdy znajduje się w rozpaczy, rozpoczyna modły, ale także podczas nich nie może się powstrzymać od krytycznych refleksji. Nawet zdradzony i wyobcowany nie jest zdolny do prawdziwego zaangażowania w życie religijne.

Kot rabina_3aGraficznie komiks oferuje wszystko to, co mogliśmy już podziwiać we wcześniejszych tomach. Niezwykle oryginalny styl Joanna Sfara nie uległ zmianie na przestrzeni trzynastu lat (pierwszy tom serii ukazał się w roku 2002). Nadal widzimy rozedrganą, nieco szkicową kreskę, za pomocą której autor portretuje stworzony przez siebie, niezwykły świat. Plansze zostały skonstruowane z sześciu kadrów ułożonych w trzech wierszach. Do takiego układu Sfar już nas przyzwyczaił, stosując go we wszystkich pięciu opublikowanych dotychczas tomach. Ta jednostajność i konsekwencja pozwala skupić się na zawartości poszczególnych kadrów oraz na linearnym rozwoju opowieści. Nie ma tu żadnych montażowych fajerwerków, bo nie o to w tym komiksie chodzi. To, co najważniejsze, rozgrywa się w błyskotliwych i mądrych dialogach. A trzeba przyznać, że mimo upływu lat kot rabina Abrahama nie stracił nic ze swej przenikliwości. Jest jedynie mniej pewny siebie i zaczął nabierać podejrzeń, że nie znajduje się już w centrum wszechświata. Powiedzmy sobie jednak wprost – to musiało w końcu nastąpić.

Dziękujemy Wydawnictwu Komiksowemu za udostępnienie egzemplarza do recenzji

Paweł Ciołkiewicz

Tytuł: „Kot Rabina. Tom 6. Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną”
Tytuł oryginału: „Le Chat du Rabin tome 6 – Tu n’auras pas d’autre dieu que moi”
Scenariusz: Joann Sfar
Rysunki: Joann Sfar
Kolor: Brigitte Findakly
Tłumaczenie: Wojciech Birek
Wydawca: Wydawnictwo Komiksowe
Data polskiego wydania: 2015
Wydawca oryginału: Dagraud
Data wydania oryginału: 2015
Objętość: 56 stron
Format: 215 x 280 mm
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolorowy
Dystrybucja: księgarnie/internet
Cena okładkowa: 39,90 zł

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *