Recenzja – “BLER – Człowiek ze światła”

RAFALE, IDŹ TĄ DROGĄ

czyli

Bler: Człowiek ze światła

 Bler 5 cover

Bler” ‒ autorska seria Rafała Szłapy, opowiadająca o przygodach Dobroczyńcy z Krakowa, do tej pory budziła we mnie średnie zainteresowanie. Nie przeczę, pierwsze cztery tomy czytało się lekko i przyjemnie, ale „Blerowi daleko było do wejścia na moją listę „must have”. Tom 5, noszący tytuł Człowiek ze światłaobrócił tę sytuację do góry nogami.

Akcja nowego „Blera rozpoczyna się dokładnie tam, gdzie zakończył się tom czwarty. Po awanturze w obozie dla ocalałych z wielkiego wybuchu w Krakowie tytułowy bohater rusza ku ruinom miasta jako eskorta zrozpaczonej kobiety próbującej odnaleźć córkę. Parze po piętach depczą ludzie rozsierdzonego premiera, obwiniającego Polskiego Supermana o swoje PR-owe fiasko. Szybkie tempo wstępu i świadomość podążającej za bohaterem pogoni sprawiają, że czytelnik już od pierwszych stron wstrzymuje oddech, ciekaw tego, co pokażą kolejne plansze. Plansze pokazują zaś naprawdę wiele, bo tak pięknego „Blera Rafał Szłapa jeszcze nie namalował.

Załącznik 1

O tym, że autor jest artystą piekielnie zdolnym, świadczyć mogą choćby okładki poprzednich tomów serii, z „Ostatnim wyczynem na czele. Jednak do tej pory wypełniane kolorem rysunki z wnętrza komiksu zdawały się być bardzo daleko od tego, co Szłapa może wykonać za pomocą pędzla. Choć w „Stanie strachugdzie czarny kontur po raz pierwszy ustąpił miejsca bardziej malarskim ilustracjom, sytuacja nieco się zmieniła, uważam, że dopiero „Człowiek ze światła pozwala w pełni cieszyć oczy kunsztem Rafała. Te ilustracje są po prostu obłędne. Paleta barw jest tu dość skąpa i niemal w całym komiksie dominują zimne kolory. Takie rozwiązanie z pewnością pomaga utrzymać spójną kompozycję stron, będącą kolejną rzeczą wartą uwagi. Autor również we wcześniejszych tomach nie bał się splashy i pozbawionych obramowania paneli, ale tu niemal każda plansza wydaje się być obrazem w obrazie. Sprawia to wrażenie, jakby strony powstawały w głowie Rafała od razu jako spójna całość.

Załącznik 2

W piątym tomie Szłapa powraca też w pewnym stopniu do korzeni, wskrzeszając to, co obok znakomitych ilustracji wychodzi mu najlepiej prowadzoną przez głównego bohatera narrację, i to w bardzo obfitych ilościach. Ten zabieg sprawia, że rozpisana na czterdzieści pięć stron fabuła jest dużo pełniejsza niż w poprzednich częściach. Monologi Blera w pozbawionych dialogów scenach akcji zmuszają do dłuższego zawieszenia oka na danym panelu, jednocześnie sprawiając, że na całą historię czytelnik może spojrzeć nieco z boku. Nie przeszkadza to zupełnie w zagłębieniu się w świat przedstawiony. Wręcz przeciwnie – można utonąć w nim jak we śnie, a opustoszały po atomowym wybuchu, postapokaliptyczny Kraków i jego okolice są ujmująco oniryczne. Wykorzystana w „Człowieku ze światła postapokaliptyczna sceneria (ostatnio bardzo popularny trend w produktach popkultury) paradoksalnie czyni historię bardziej wiarygodną. Częstym problemem polskich komiksów wykorzystujących motyw superbohatera jest to, że elementy z powodzeniem sprawdzające się na Zachodzie niekoniecznie chcą działać u nas. Natomiast jeśli na chwilę zawiesimy niewiarę i zaakceptujemy wybuch bomby w Krakowie, całą resztę historii kupimy bez mrugnięcia okiem. Zaskakujące, jak świetnie ten klimat komponuje się z przygodami Dobroczyńcy z Krakowa, i mam nadzieję, że na stałe wpisze się on w jego mitologię.

Bler” oczywiście nie jest, nie był i sądzę, że nigdy nie będzie klasyczną opowieścią superbohaterską. Dzieło Rafała Szłapy jawi się bardziej jako thriller psychologiczny doprawiony szczyptą science fiction i kina moralnego niepokoju. W nowym odcinku jest co prawda więcej akcji, ale sam scenariusz został ułożony dużo mniej chaotycznie, co w moim odczuciu zdecydowanie wychodzi na plus. Mimo to miłośnicy poprzednich tomów nie powinni czuć się zawiedzeni, bowiem autor nadal pozostawia czytelnikom pole do interpretacji. Z kolei fani innych rodzimych produkcji, jeśli wnikliwie przyjrzą się czarującym ilustracjom, dostrzegą wiele interesujących niespodzianek.

Załącznik 3


Człowiek ze światła nie jest niestety pozbawiony wad. Wad drobnych, ale wciąż obecnych. Skupiając się na głównym bohaterze, autorowi nie starczyło miejsca na rozwinięcie postaci pobocznych, przez co czytelnikowi trudno nawiązać z nimi jakąkolwiek więź. Moment kulminacyjny historii aż prosi się o efektowny cliffhanger i przerzucenie rozbudowanego zakończenia na kolejny tom, co mogłoby uczynić całość dużo bardziej sycącą. Nie są to szczęśliwie kwestie, które czynią „Blera 5 gorszym komiksem, a zaledwie nie tak doskonałym, jak mógłby być. Mimo tych kilku drobiazgów nie mam jednak żadnych wątpliwości – „Człowiek ze światła to bezapelacyjnie najgorętsza październikowa premiera oferowana przez polski rynek komiksowy.

Dariusz Stańczyk

Dziękujemy autorowi za udostępnienie cyfrowego egzemplarza do recenzji.

Tytuł: „Bler: Człowiek ze światła”

Scenariusz i rysunki: Rafał Szłapa

Wydawca: Blik studio

Druk: kolor

Format: A4

Liczba stron: 52 z okładką

Papier: kredowy

Oprawa: miękka

Wydanie: I 2015

ISBN-13: 978-83-931632-6-7

Cena okładkowa: 35 zł

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *