Recenzja – Bois-Maury. Tom 5. Oko niebios

Bois-Maury_Okładka_1Doskonała seria komiksowa „Bois-Maury” kończy się na tomie piątym zatytułowanym „Oko niebios”. Tym razem opuszczamy Europę i udajemy się w podróż do Ameryki Środkowej. W mrocznych czeluściach dżungli rozgrywa się dramat, w którym do głosu dochodzą najniższe ludzkie popędy. Niestety osobą w największym stopniu przez nie zniewoloną okazuje się być potomek szlachetnego rycerza Aymara de Bois-Maury.

Przez niedostępną dżunglę przedziera się oddział hiszpańskich konkwistadorów, których prowadzi indiański przewodnik. Żołnierze eskortujący mnicha Fraya Isidro próbują wydostać się z dżungli, ale to i tak skrajnie trudne przedsięwzięcie komplikuje atak grupy Indian, którzy wybijają znaczną część oddziału. Podczas walki szczególnym męstwem wyróżnia się nie kto inny jak Aymar de Bois-Maury, którego los w jakiś niewyjaśniony sposób rzucił w to nieprzyjazne miejsce. W trakcie walki Hiszpanie biorą do niewoli jednego z Indian, ma on się stać przewodnikiem całkowicie zagubionych w dżungli konkwistadorów. Warto dodać, że ów Indianin uniknął śmierci tylko dzięki temu, że wstawił się za nim szlachetny – jak mogłoby się zdawać – Aymar.

Bois-Maury_Oko niebios_2aResztki oddziału pod dowództwem kapitana Esperanzy przedzierają się zatem z trudem przez dżunglę, a Indianie, którzy chcą dokończyć swego dzieła, depczą im po piętach. Ucieczki nie ułatwia fakt, że w oddziale żołnierzy narastają nieporozumienia prowadzące do buntu, w wyniku którego Esperanza traci władzę na rzecz sierżanta Olazabala. Co więcej, z biegiem czasu okazuje się, że motywy kierujące potomkiem rodu Bois-Maury nie były tak szlachetne, jak można byłoby tego oczekiwać – ratując życie Indianina, kierował się bowiem skrajną chciwością i egoizmem.

Na kolejnych planszach komiksu śledzimy zatem trzymającą w napięciu pogoń za wykrwawiającymi się i skłóconymi niedobitkami hiszpańskiej armii. Autorzy dokonują tu zatem symbolicznej zamiany ról – to agresorzy stają się zwierzyną łowną. Co więcej, dumni Hiszpanie, przedzierając się przez złowrogą dżunglę, zaczynają kierować się emocjami i niskimi pobudkami. Moralność i religijność przegrywają w starciu z siłami natury odzierającymi ich z ogłady, która – w oczach ich samych – miała być czymś, co odróżnia ich od dzikich, jak mówią o Indianach. Na tle skaczących sobie do gardeł „cywilizowanych” Europejczyków do pewnego momentu zdaje się wyróżniać Aymar. Są to jednak tylko pozory – w ostatecznym rozrachunku okazuje się być równie – a może nawet bardziej – pazerny i chciwy jak pozostali uczestnicy tego dramatu. Wygląda to tak, jakby autorzy chcieli dać jasno do zrozumienia, że w pewnych okolicznościach każdy człowiek jest zdolny do tego, by odrzucić wartości na rzecz ulotnej obietnicy bogactwa.

Bois-Maury_Oko niebios_1a„Oko niebios” jest być może jednym z bardziej złożonych pod względem znaczeń komiksów z serii „Bois-Maury”. Całą tę tragiczną wyprawę przez dżunglę można potraktować mianowicie jako metaforę konkwisty. Oczywiście nie chodzi tu jednak o to, że Europejczycy zostali pobici przez Indian, tylko o to, że stawali się niewolnikami pewnej utopii dotyczącej wielkich bogactw, które mają paść ich łupem. Mamieni obietnicą mitycznego Eldorado konkwistadorzy zatracali się całkowicie w poszukiwaniach złotego raju. Wielkie ludobójstwo, będące tego rezultatem, stanowi niemożliwą do zmazania plamę na honorze współczesnej Europy – szczególnie rzecz jasna tych krajów, które miały w tej masakrze największy udział. Hermann wraz ze swoim synem w doskonały sposób ukazują anatomię tego popędu, który prowadzi swe ofiary niemal do szaleństwa.

Bois-Maury_Oko niebios_3aIdąc dalej i pozwalając sobie na bardziej swobodne interpretowanie dzieła Huppenów, warto podkreślić, że zakończenie serii można także potraktować jako metaforyczny obraz upadku cywilizacji europejskiej dokonujący się w siedemnastym wieku. I znów nie chodzi o upadek w sensie dosłownym, raczej o to, że dokonana przez Europejczyków rzeź, usprawiedliwiana i aktywnie wspierana przez Kościół, powinna być potraktowana jako dowód na załamanie się zasad moralnych, które oficjalnie jednak nadal eksponowano. Być może właśnie w ten symboliczny sposób autorzy zdają się mówić o końcu cywilizacji, która zostaje zmiażdżona przez niedające się zmierzyć pokłady obłudy.

Cała ta nasycona symbolami, a jednocześnie trzymająca w napięciu opowieść jest – tu nie ma żadnego zaskoczenia – przedstawiona w olśniewający graficznie sposób. Wszystko rozgrywa się tym razem w soczystych zieleniach bujnej dżungli tu i ówdzie kontrapunktowanych czerwienią krwi czy też kolorem złota. Technika koloru bezpośredniego sprawdza się wyjątkowo dobrze i pozwala rysownikowi na wiele interesujących graficznie rozwiązań. Szczególnie efektownie prezentują się sceny finałowe, w których zieleń ustępuje miejsca ciepłym pomarańczom i żółcieniom, by następnie zniknąć w mroku nadchodzącej nocy. Nocy, która pozbawia wszelkich złudzeń naszego bohatera oraz… czytelnika.

Bois-Maury_Oko niebios_4aSeria „Bois-Maury” kończy się zatem mocnym akcentem. Trzymająca w napięciu i fantastycznie zilustrowana opowieść dodatkowo otwarta jest na rozmaite interpretacje. Można czytać ją jako świetny komiks przygodowy, ale równie interesujące jest odkrywanie kolejnych symbolicznych warstw znaczeniowych, które autorzy wpisali w swoje dzieło. Niestety tym entuzjastycznym ocenom komiksu towarzyszyć musi pewien smutek związany z tym, że mamy przed sobą ostatnią odsłonę cyklu. Choć z drugiej strony – obserwując to, co dzieje się na współczesnym rynku komiksowym, na którym autorzy często wracają do serii, które wydawały się już dawno zamknięte – można mieć nadzieję, że Hermann jeszcze kiedyś zechce przedstawić perypetie Aymara w osiemnastym, a może nawet i dziewiętnastym wieku.

Dziękujemy Wydawnictwu Komiksowemu za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego.

Paweł Ciołkiewicz

 

Tytuł: „Bois-Maury. Tom 5. Oko niebios”
Tytuł oryginału: „Les Tours de Bois Maury. Œil de ciel”
Scenariusz: Yves H.
Rysunki: Hermann
Kolor: Hermann
Tłumaczenie: Wojciech Birek
Wydawca: Wydawnictwo Komiksowe
Data polskiego wydania: 2015
Wydawca oryginału: Glénat
Data wydania oryginału: 2012
Objętość: 48
Format: 225 x 295 mm
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolorowy
Dystrybucja: księgarnie/internet
Cena okładkowa: 39,90 złotych

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *