Wielka ucieczka z ogródków działkowych – RECENZJA

uciecz okł

W przełomowym dla kariery Jacka Świdzińskiego albumie „A niech Cię, Tesla!” pojawia się anonimowe małżeństwo. Zwalisty mężczyzna w średnim wieku i jego zahukana połowica, pochylona nad maszyną do szycia, nie odgrywali żadnej roli we właściwej akcji, a jednak stali się elementem rozpoznawczym albumu i zaskarbili sobie sympatię czytelników. Ich ciągnąca się przez kolejne strony rozmowa o problemach dnia codziennego, trywialnych (a czasem absurdalnych) sprawach do załatwienia i drobnych zmartwieniach śmieszyła i wciągała w równym stopniu co perypetie pozostałych postaci. Świdzińskiemu udało się wówczas nakreślić wspaniale sugestywny obraz statystycznych Polaków, w którym każdy odbiorca mógł rozpoznać samego siebie (albo chociaż członków swojej rodziny, znajomych czy sąsiadów).

uciecz 5

Po fantastycznym, historyczno-przygodowym „Zdarzeniu 1908” autor postanowił wrócić do współczesnej Polski. Jeśli wierzyć zapowiedziom albumu, Świdziński zbierał materiały i pomysły do „Wielkiej ucieczki z ogródków działkowych”, przysłuchując się przypadkowym rozmowom nieznajomych ludzi w pociągach krajowej kolei. Nic więc dziwnego, że to właśnie w przedziale PKP spotykają się główni bohaterowie albumu: właściciel najładniejszej altany na terenie spółdzielczych ogródków działkowych, ciekawska emerytka, studentka kulturoznawstwa, prowadząca „badania uczestniczące”, i orędownik zdrowego trybu życia (ze skłonnością do wygłaszania teorii spiskowych). Ta (nie)codzienna zbieranina podróżnych wyrusza we wspólną podróż, podczas której każde z nich odkryje więcej, niż by chciało na temat kondycji kraju i świata.

uciecz

 

Można zaryzykować stwierdzenie, że wszystkie trzy wydane przez kulturę gniewu albumy Świdzińskiego, chociaż opowiadają różne historie, łączą się w jedną całość. Poszedłbym nawet krok dalej: dwa najnowsze orbitują formalnie wokół „A niech cię, Tesla!”, chociaż na przeciwległych biegunach. W „Zdarzeniu” rysownik rozbudował awanturniczą warstwę fabuły „Tesli” z udziałem rozpoznawalnych postaci historycznych i literackich przełomu XIX i XX wieku. Natomiast „Wielka ucieczka” skupia się nie na niezwykłych wydarzeniach, ale naturalistycznych dialogach szarych, bezimiennych ludzi, wychwytywaniu głosów, którymi mówi blokowisko, ulica, czy choćby właśnie ogródek działkowy. Wszystkie postaci – od głównych bohaterów po przypadkowych przechodniów – nieustannie plotkują, opowiadają, perorują, gawędzą. Między sobą albo sami do siebie. Niespieszna (ba, wręcz powolna) narracja i zaledwie w minimalnym stopniu nakreślona intryga sprzyjają swobodnemu przepływowi tego potoku słów, zdań, sądów i opinii. Przyznać przy tym trzeba, że Świdziński jest absolutnie genialny jako autor dialogów. Twórca „Paproszków” posiada godny pozazdroszczenia słuch językowy i prawdziwą smykałkę do przenoszenia słów na papier. Dzięki temu jego postaci, chociaż składające się z kilku kresek, mają w sobie więcej życia, charakteru i prawdziwości niż bohaterowie niejednego fotorealistycznie malowanego komiksu.

uciecz 2

 

„Wielka ucieczka z ogródków działkowych” może rozczarować czytelników, którzy poznali Świdzińskiego dzięki „Zdarzeniu 1908”. Może jednak uradować tych znających jeszcze „Paproszki, czyli małe, piszczące ludziki” i wcześniejszą zinową twórczość autora, gdy był jeszcze rozpoznawalny jako „Głowonuk”. Jego najnowszy komiks to wpaniały obyczajowy wycinek polskiej rzeczywistości. Szkoda jednak, że nie znajdziemy w nim zapadającej w pamięć historii, jak miało to miejsce w dwóch poprzednich albumach. To raczej zbiór luźnych anegdot i obserwacji polskiego podwórka. Zarówno w „Tesli”, jak i „Zdarzeniu” mnogość (jak się początkowo wydawało) niepowiązanych ze sobą wątków w mistrzowski sposób łączyła się w zwartą i zaskakującą narrację. W „Wielkiej ucieczce” wymóg snucia opowieści ustępuje na rzecz nieskrępowanej swobody (genialnego, powtarzam!) dialogu. A zakończenie, chociaż szalenie bawi, pozostawia też wielki niedosyt.

uciecz 4

Dziękujemy wydawnictwu kultura gniewu za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Rafał Kołsut

Wydawnictwo: kultura gniewu
Liczba stron: 212
Format: 160×230 mm
Oprawa: miękka
Papier: offsetowy
Druk: cz.-b.
Wydanie: I
Cena z okładki: 49,90 zł

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *