Recenzja – „Sokrates. Półpies”

Sokrates_okładka„Sokrates. Półpies” to komiks, który przede wszystkim ucieszy wszystkich miłośników psów, od lat cierpliwie znoszących powtarzające się w środowisku komiksowym insynuacje, jakoby tylko koty były zdolne do filozoficznego namysłu nad skomplikowaną naturą świata. Otóż nie. Niesłusznie dyskryminowane dotąd psy w końcu przemówiły. I to od razu głosem Sokratesa!

Zbiorcze wydanie „Sokratesa. Półpsa” autorstwa Joanna Sfara oraz Christophe’a Blaina zawiera trzy albumy opowiadające o perypetiach filozofującego psa o imieniu Sokrates, wydane na przestrzeni siedmiu lat. Pierwszy z nich zatytułowany „Herakles” ukazał się w roku 2002. Ta otwierająca tom historia przedstawia wędrówkę syna Zeusa i Hery, który przemierza świat mitów i legend wspólnie ze swoim psem – Sokratesem. Podczas lektury można odnieść wrażenie, że ta pierwsza opowieść stanowi jedynie pretekst do przedstawienia charakterów głównych postaci. Wydany dwa lata później „Odyseusz” jest dość odważną wariacją na temat wspólnej wyprawy Heraklesa i Odyseusza. Ostatni album, „Edyp w Koryncie”, został opublikowany w roku 2009. Jest to zaledwie pierwsza część opowieści o dramatycznym losie Edypa, który przez wyrocznię został skazany na to, by zabić swojego ojca i wejść do łoża matki. Choć na końcu tego albumu znajduje się zapowiedź kontynuacji przygód Edypa, Sokratesa i Heraklesa, to niestety do dziś ten album nie powstał.

Sokrates_1aTytułowy Sokrates to pies, który przemierza wspólnie z Heraklesem świat greckich mitów i legend. Zwierzak uważa jednak sam siebie za półpsa, dlatego że jest synem psa Zeusa (na podobnej zasadzie Herakles, który jest synem Zeusa, jest półczłowiekiem i półbogiem). Krótko mówiąc, Sokrates to w połowie pies, a w połowie filozof. Jest to zatem zwierzę wyjątkowe – poza tym, że jest filozofem, potrafi też mówić i czytać. Niestety, za sprawą wszystkich tych umiejętności Sokrates stanowi całkowite przeciwieństwo swego towarzysza podróży.

Los uczynił go bowiem psem Heraklesa, czyli półboga, o którym można powiedzieć wiele, ale na pewno nie to, że pod względem intelektualnym jest w stanie choć zbliżyć się do poziomu Sokratesa. Nazwijmy sprawy po imieniu – Herakles w wersji Sfara i Blaina jest zwyczajnym głupkiem, który przemierza świat, szukając okazji do bitki i uwodzenia (pozostańmy przy tym eufemizmie) pięknych kobiet. Uczciwie trzeba przyznać, że i jedno, i drugie wychodzi mu całkiem nieźle. Jeśli spotka na swej drodze poetów, których szczerze nie cierpi, to rzecz jasna nie przepuści okazji, by wdać się z nimi w bójkę. Jeśli zaś spotka piękną kobietę, to oczywiście nie poprzestanie na wymownym spojrzeniu jej w oczy.

Sokrates_2aZapatrzony w siebie Herakles jest przekonany, że jedyne, o czym warto opowiadać, to jego przygody – „Prawdziwe historie z akcją, bijatykami i miłością”. Często krytykuje swojego psa za skłonność do moralizowania i ostentacyjnie (choć nawet pewnie nie wie, co to słowo oznacza) odrzuca jego nauki, stwierdzając, że nikt tak naprawdę nie chce tego słuchać. Nie sposób nie doszukiwać się w tych – chciałoby się powiedzieć sokratejskich – dialogach interesujących przemyśleń na temat statusu mitologii i filozofii. Pełna akcji mitologia  jest tu wielokrotnie przeciwstawiana nudnej filozofii. Sokrates oczywiście nie jest w stanie dyskutować na ten temat z Heraklesem, gdyż ten dysponuje – jak zwykło się mówić w takich sytuacjach – argumentem siły, który znacznie przewyższa siłę racjonalnych argumentów półpsa.

Autorzy nie tylko przedefiniowują postać mitycznego półboga, lecz także śmiało poczynają sobie z innymi bohaterami mitów. Szczególnie kontrowersyjna może się wydawać ich interpretacja Odyseusza, który nie tylko przestaje być tu uosobieniem pokonującej wszelkie przeciwności losu miłości, wierności i wytrwałości, lecz także pod poważnym znakiem zapytania postawiona zostaje jego heteroseksualna orientacja. Co więcej, król Itaki zostaje uwikłany w dość dwuznaczny emocjonalnie i fizycznie związek z… samym Heraklesem. O ile sama relacja Heraklesa z Odyseuszem daleka jest od kanonicznych mitologicznych przekazów, to jej konsekwencje w postaci totalnej wojny, w której trup ściele się gęsto, stanowią już wyraźne nawiązanie do typowych mitologicznych rozwiązań siłowych.

Sokrates_4aRównie dalekie od mitologicznego kanonu są zabawy, na jakie autorzy pozwalają sobie, przetwarzając mit o Edypie. Choć wszystko zaczyna się zgodnie ze znanym schematem, w którym wyrocznia określa fatalną przyszłość potomka króla Teb, to dalszy rozwój wypadków już znacznie od niego odbiega. Dość powiedzieć, że w wyniku splotu okoliczności w rolę ojczyma Edypa wciela się sam Herakles, który ma dość niestandardowe podejście do wychowania. Czy pedagogiczna praca, jaką wykonuje Herakles, jest w stanie pokonać przeznaczenie? Czy też wszystko i tak musi odbyć się tak, jak przepowiedziała wyrocznia? Na odpowiedź na to pytanie przyjdzie nam niestety poczekać, bo kolejny album z tej serii (choć zapowiedziany w 2009 roku) do dziś nie ujrzał światła dziennego. Trzeba mieć jednak nadzieję, że twórcy wrócą jeszcze do tego projektu i pokażą, jak naprawdę zakończył się mit o Edypie.

Wspólne dzieło dwóch gigantów europejskiej sceny komiksowej stanowi bardzo udaną i ożywczą zabawę z mitologią, będącą przecież kopalnią doskonałych opowieści, które aż proszą się o różnego rodzaju reinterpretacje. Jeżeli przyjmiemy, że rację miał Joseph Campbell, gdy twierdził, że ludzie od wieków opowiadają sobie w gruncie rzeczy jedną historię, w której występuje bohater o tysiącu twarzy, to autorzy komiksu po prostu dokładają swoje trzy grosze do tej odwiecznej opowieści. Robią to z wielką swobodą i pomysłowością, dzięki czemu lektura komiksu jest niezwykłym doświadczeniem – zabawnym, a zarazem pouczającym. Liczne odwołania do klasycznych mitów przeplatają się tutaj z mniej lub bardziej obrazoburczymi fikcyjnymi pomysłami, które jednocześnie można potraktować jako trafne komentarze na temat statusu samej mitologii. Autorzy starają się wyeksponować umowny charakter mitów, obdarzając krytyczną świadomością głównego bohatera – Sokratesa. Jak na filozofa przystało, doskonale zdaje on sobie sprawę z tego, że został uwikłany w świat fikcyjnych przygód mitycznych bohaterów.

Sokrates_5aPod względem graficznym komiks stanowi interesujący przykład współpracy dwóch autorów, którzy są rysownikami o wyrazistym i rozpoznawalnym na pierwszy rzut oka stylu. Wprawdzie w tym przypadku role zostały rozdane w ten sposób, że Sfar odpowiada za scenariusz, a Blain za rysunki, ale przeglądając plansze komiksu, nie sposób nie zauważyć, że rysownik zrobił wiele, by zbliżyć nieco swój styl do stylu scenarzysty. Rezultat jest niezwykle interesujący.

Na koniec jedna uwaga – a właściwie ostrzeżenie skierowane do rodziców. To nie jest komiks dla dzieci! Niestety okazuje się, że w niektórych sklepach internetowych został on umieszczony… w dziale „Dla dzieci”. Jest bardziej niż pewne, że nikt, kto przeczytał „Sokratesa. Półpsa”, nie pozwoliłby swojemu dziecku na lekturę, ale nie sposób wykluczyć, że zabiegani rodzice są w stanie taki prezent dziecku zrobić, kierując się sugestiami sklepowymi. W końcu wyszukane gdzieś w dziale dziecięcym mity w komiksowej wersji mogą być uznane za interesujące uzupełnienie szkolnych lektur. Problem może się jednak pojawić, gdy dziecko przyjdzie ze szkoły z uwagą w dzienniczku takiej oto treści: „Janek, omawiając greckie mity, uparcie twierdził, że Odyseusz zrobił laskę Heraklesowi”.

Dziękujemy Wydawnictwu Komiksowemu za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Paweł Ciołkiewicz

 

Tytuł: „Sokrates półpies”
Tytuł oryginału: „Socrate le demi-chien”
Scenariusz: Joann Sfar
Rysunki: Christophe Blain
Tłumaczenie: Wojciech Birek
Wydawca: Wydawnictwo Komiksowe
Data polskiego wydania: 2015
Wydawca oryginału: Dagraud
Data wydania oryginału: 2002, 2004, 2009
Objętość: 142
Format: 215 x 290 mm
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolorowy
Dystrybucja: księgarnie/internet
Cena okładkowa: 54,90 złotych

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *