Recenzja – “Ostatki”

okladka-450

Czy album komiksowy będący z założenia zbiorem niekompletnych, a czasem ledwo zarysowanych historyjek może zaciekawić jakiegokolwiek czytelnika poza gronem wiernych wielbicieli autora? Zazwyczaj do tego rodzaju publikacji podchodzę niechętnie, traktując je jako bezpardonowy skok na kasę klientów, którym spodobał się dany pełnometrażowy tytuł czy seria. Gdy jednak usłyszałem o nadchodzącej premierze tomu „Ostatki” Joanna Sfara, odciąłem się od wszelkich uprzedzeń wobec tego rodzaju eksperymentów. Powód ku temu był jeden, ale szczególny – postać Joanna Sfara.

Dzięki wysiłkom polskich wydawców, przede wszystkim Timof Comics, Sfar nie jest już w Polsce postacią anonimową. W ostatnich latach szczęśliwie trafiły do nas przekłady „Kota Rabina”, „Profesora Bella”, „Małego świata Golema”, a przede wszystkim dylogia, jak dotąd, przygód neurotycznego wampira Fernanda i jego ukochanej (?) Aspirine. To właśnie te ostatnie tytuły rozpaliły moją fascynację Sfarem do granic możliwości. Oczywiście zarówno „Kot Rabina”, jak i „Profesor Bell” to rewelacyjne komiksy, którymi również zaczytywałem się w swoim czasie, lecz perypetie Fernanda trafiły w mój gust w 100%, łącząc sentymentalną ironię z kapitalnie zrekonstruowanym klimatem gotyckiej grozy i doprawiając to solidną dawką humoru. Od momentu przewrócenia ostatniej strony albumu „Aspirine” tęsknie wyczekiwałem na kolejne „Sfary” na naszym rynku i już po niespełna trzech miesiącach w moje ręce trafiły „Ostatki”.

ostatki_p40

Jak wspomniałem wcześniej, nie jest to samodzielny tytuł, lecz raczej coś w rodzaju zrekonstruowanego szkicownika artysty, który zawiera szczątkowe (niestety) fragmenty planowanych historii i nowych bohaterów. Niewielkim rozczarowaniem był fakt, że w całym albumie jedynie skromna jego część powiązana jest bezpośrednio z postacią Fernanda – reszta to przede wszystkim projekty niedokończonych przygód Profesora Bella oraz arcyciekawy projekt wskrzeszenia największego przeciwnika Sherlocka Holmesa – Profesora Moriarty’ego – i włączenia go w uniwersum Sfara. Ze wszystkich zawartych w omawianym zbiorku fragmentów to właśnie krótki wstęp do przygód Moriarty’ego oraz zalążek jednej z pierwszych historii o Fernandzie najbardziej przypadły mi do gustu. Obserwując dalsze dzieje geniusza zbrodni z kart książek Arthura Conan Doyle’a, dowiadujemy się, że trafił on do Wilna, gdzie spełnia się jako akademik. Niestety, mordercze żądze profesora nie dają o sobie zapomnieć i nieustannie planuje on, jak sprawić, aby ulicami Wilna popłynęły rzeki krwi, co jest o tyle trudne, że – jak informuje Moriarty’ego jego sługa – „U nas w Anglii pociągi jeżdżą na czas. Można wszystko zaplanować, przewidzieć nasze zbrodnie z matematyczną dokładnością…  No a tutaj, proszę wybaczyć, profesorze, ale tutaj panuje istny burdel”. Śledząc losy Fernanda, odkrywamy z kolei, w jaki sposób poznał on nieszczęsnego starego Żyda Eliaou, który w chronologicznie późniejszym „Wampirze” i „Aspirine” pełni już ważną rolę.

Pod kątem wizualnym nie da się o tym albumie powiedzieć nic więcej, niż tylko to, że stanowi on doskonały wgląd w warsztat Joanna Sfara, prezentując kulisy pracy jednego z najciekawszych współczesnych rysowników europejskich. Surowe, a czasem jedynie naszkicowane postacie i miejsce, które oglądamy w „Ostatkach”, nawet bez kolorów noszą jednak w sobie ten cudowny charakter bajkowych ilustracji autora, łączący w sobie impresjonistyczną feerię barw z ekspresjonistyczną intensywnością. Dla osób samodzielnie zajmujących się grafiką lub zainteresowanych odkrywaniem graficznej strony komiksów „Ostatki” sprawdzą się świetnie – jako zrekonstruowany zapis pracy nietuzinkowego ilustratora.

skan2-640

Wspomniałem we wstępie, że albumy będące kompilacjami niedokończonych prac znanych twórców trudno uznać za materiał atrakcyjny czy też przystępny dla czytelników postronnych lub też nieobeznanych z wcześniejszymi pracami konkretnego autora. Ta sama uwaga dotyczy oczywiście również tomu „Ostatki”, który zdecydowanie nie powinien być pierwszym wyborem dla osób chcących rozpocząć swoją przygodę z wyobraźnią Joanna Sfara. O „Ostatkach” nie mogą jednak zapomnieć aktualni miłośnicy twórczości Francuza oraz Ci, którzy dopiero teraz, sięgając po jego wcześniejszy dorobek, niechybnie także staną się fanami. Jako tytuł z gatunku komiksowego „making of” „Ostatki” – z racji nienagannego wydania oraz jakości zawartego materiału, pomimo jego niekompletności – z pewnością zasługują na uwagę, choć raczej jako zwieńczenie, a nie wstęp do Krainy Upiorów Sfara.

Tomasz Żaglewski

Dziękujemy wydawnictwu Timof i cisi wspólnicy za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Wydawnictwo: Timof i cisi wspólnicy

Tytuł oryginalny: „Le Bestiaire amoureux”, volumes 1, 2 & 3

Scenariusz: Joann Sfar

Rysunek: Joann Sfar

Tłumaczenie: Jakub Jankowski, Katarzyna Sajdakowska

Rok wydania polskiego: 3/2016

Liczba stron: 112
Format: 220 x 240 mm
Oprawa: twarda
Druk: czarno-biały
Wydanie: I
Cena z okładki: 49 zł
One comment on “Recenzja – “Ostatki”
  1. Nie znam Sfara, ale chyba nadeszła pora się nim zainteresować. Wyobrażam sobie, że dla fana możliwość zajrzenia do szkicownika ulubionego artysty musi stanowić nie lada przyjemność. Szkoda, że tak rzadko dostajemy podobną możliwość.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *