„Black Kiss” – recenzja

Black Kiss”

 okladka-964

Seks, narkotyki, piękne kobiety oraz miasto pełne grzechu, skąpane w czerni i bieli – Frank Miller pękałby z dumy gdyby nie fakt, że komiks, o którym mowa, ukazał się oryginalnie na trzy lata przed kultowym „Sin City”. „Black Kiss” Howarda Chaykina bezlitośnie storpedował rynek amerykański w 1988 roku, do reszty zrywając z artystów okowy narzucone przez Comics Code Authority. Jednak to nie wulgarny wydźwięk tej kryminalnej historii stanowi o jej sile, a po mistrzowsku poprowadzona fabuła, w której „True Detective” spotyka Roberta Rodrigueza.

Po wystrzale z komiksowej dubeltówki w postaci dwóch tytułów od Gartha Ennisa, wydawnictwo Planeta Komiksów wzięło się za kolejną pozycję na licencji Dynamite Entertainment. Tym razem padło na mieszankę kryminału, thrillera sensacyjnego oraz obscenicznej erotyki w wykonaniu Howarda Chaykina i bez cienia wątpliwości był to strzał w dziesiątkę. Mówić o „Black Kiss” tak, by oddać należyte uznanie wprawie, z jaką autor prowadzi swoją narrację, a jednoczesnie nie naprowadzać odbiorców na elementy służące mu do budowania gruntu pod niezwykle soczyste zwroty akcji, to niemałe wyzwanie. Chaykin bowiem wszystkie wskazówki służące do rozwikłania sekretu swojego komiksu podaje nam na tacy, jednocześnie odwracając od nich uwagę scenami brutalnej przemocy czy wyuzdanego seksu.

Wydawać by się mogło, że to właśnie erotyka gra w „Black Kiss” pierwsze skrzypce, lecz choć rysowane przez autora postaci prezentują się wyśmienicie w przepełnioncyh zwierzęcą namiętnością scenach, jest to tylko drobiazg dodający całości odpowiedniej pikanterii. Siłą napędową fabuły są przede wszystkim dialogi, będące przez większość czasu głównym narzędziem Chaykina służącym do prowadzenia narracji. „Black Kiss” przepełnione jest rozmowami telefonicznymi, gdzie czytelnik, przyjmując niejako pozycję muchy na ścianie, poznaje tylko jedną stronę konwersacji, podczas gdy resztę musi wydedukować samodzielnie. Do tego dochodzą iście tarantinowskie rozmówki w samochodach czy restauracjach, pomagające w budowaniu świata przedstawionego. Dzieki takim zabiegom scenarzysta i rysownik w jednej osobie bez trudu podsyca naszą ciekawość, jednocześnie przybliżąjąc nam sylwetki bohaterów. Bo bohaterów w tej historii jest kilkoro, a każdy ma swoje własne cele i ambicje.

13267888_10208822477137800_5018203587491377858_n

Historia rozpoczyna się od Dagmar Laine, diabelnie ponętnej dziewczyny na telefon, pragnącej odzyskać taśmę z nagraniem kompromitującym jej kochankę. Wkrótce potem na scenę wkracza Cass Pollack, muzyk powracający z odwyku do swoich codziennych problemów. Tropem Cassa podążają gangsterzy i skorumpowani policjanci, a Dagmar i jej tajemnicza partnerka mogą być jego jedyną szansą na oczyszczenie z zarzutów. W bezlitosnym Los Angeles lat 80. nie ma jednak nic za darmo. Cass wpada więc z jednego problemu w drugi, a kiedy wszyscy interesanci spotykają się w ostatnim rozdziale historii, maski wreszcie opadają. Pozostaje gra w otwarte karty – szybka i bez pardonu.

Wydanie Planety Komiksów jest obłędne. W twardej oprawie krytej lakierem punktowym zamknięto sto trzydzieści czarno-białych plansz, drukowanych na papierze offsetowym o bardzo wysokiej gramaturze. Dzięki takiemu rozwiązaniu kartki są niezwykle sztywne i odporne na przypadkowe uszkodzenia, a przy tym naprawdę przyjemne w dotyku. Wykonane tuszem rysunki nie tylko świetnie prezentują się na tym materiale, ale przywodzą też na myśl stare wydania „Punisherów” od TM-Semic, wzbudzając miłe uczucie nostalgii. Nawet zwykła notka od wydawcy, umieszczona na tylnej okładce, napisana jest niezwykle lekkim piórem. W porównaniu z edycją Planety Komiksów niemieckie wydanie tej historii, wypuszczone na papierze kredowym, choć również twardookładkowe, wygląda po prostu komicznie. Fani miękkich okładek, w tym niżej podpisany, też nie będą żałować, gdy polska wersja tego kryminału znajdzie się na ich półkach, zwłaszcza że w przeciwieństwie do innych wydań zbiorczych „Black Kiss”, kolejne rozdziały polskiej edycji przerywane są przedrukami oryginalnych okładek zeszytowych.

13315343_10208822477177801_6245327531248962665_n

Na pochwałę zasługuje nie tylko dobór materiałów, lecz także praca tłumaczki, Marii Lengren (Real Gone Tones). Dialogi w komiksie Chaykina, owszem, przepełnione są wulgaryzmami, ale nierzadko zawierają też różnorakie wskazówki fabularne ukryte między słowami. Najmniejszy błąd ze strony tłumacza mógłby zepsuć całą szaradę lub zniechęcić czytelnika do dalszej lektury. W tym wypadku nic takiego nie miało miejsca i choć bez kilku przypisów się nie obyło, przekład czyta się niezwykle płynnie i przyjemnie. Album posiada, niestety, kilka drobnych błędów niewychwyconych przez korektę. W paru miejscach zabrakło przecinków, a w innych zachowały się pozostałości po zmianie formy gramatycznej, zastosowanej prawdopodobnie w jakimś etapie pracy nad przekładem lub redakcją. Odpowiedzialny za liternictwo Krzysztof Nierodziński przeoczył (lub umieścił świadomie) wielkie „i” w środku słów, co przyzwyczajonych do zachodnich standardów czytelników może z początku wybijać z rytmu lektury. Szkoda, bo ten sam problem pojawił się już we wcześniej wydanych „Opowieściach Frontowych” oraz „Cieniu”, i nic nie wskazuje na to, by kwestia ta miała być w przyszłości rozwiązana.

Choć te drobne potknięcia sprawiają, że edycja Planety Komiksów jest tylko prawie idealna, „Black Kiss” bez dwóch zdań plasuje się w czołówce najpiękniej wydanych komiksów Polsce, zwłaszcza przy swojej bardzo atrakcyjnej cenie. To prawdziwa gratka zarówno dla kolekcjonerów, jak i miłośników świetnie napisanych kryminałów. Niesamowicie wciągająca historia, w której każdy kolejny zwrot akcji jest bardziej szokujący od poprzedniego, zadziwia niemal na każdym kroku, a autor wodzi czytelnika za nos niczym wprawny iluzjonista. Jeśli lubisz, gdy opowieść szczerze cię zaskakuje i zachęca do ponownej lektury, nie czekaj. Pędź do GeekZone po swój egzemplarz i pamiętaj, że w sieci roi się od spoilerów, a „Black Kiss” to jeden z tych kryminałów, o których chcesz wiedzieć jak najmniej przed rozpoczęciem czytania.

Dariusz Stańczyk

Dziękujemy wydawnictwu Planeta Komiksów za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Tytuł: „Black Kiss”

Scenariusz i rysunki: Howard Chaykin

Wydawnictwo: Planeta Komiksów

Rok wydania: 2/2016

Papier: offset

Druk: czarno-biały

Wydawca oryginału: Vortex Comics

Rok wydania oryginału: 1988

ISBN: 978-83-943473-2-1

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *