„Silas Corey: Testament Zarkoff #2”

301175_A800silas_corey_4

Od Silasa Coreya musiałem odpocząć. Pierwszy cykl jego przygód bardzo mnie rozczarował. Taurus Media właśnie zakończył „Testament Zarkoff”. Postanowiłem sięgnąć do przygód francuskiego detektywa ponownie, każdemu przecież należy się druga szansa.

Taurus Media przyzwyczaił swoich odbiorców do publikacji europejskiego komiksu na bardzo wysokim poziomie. W porównaniu z innymi pozycjami, które w swojej ofercie ma to wydawnictwo, „Silas Corey” wypadał raczej blado. Brakowało mu oryginalności, nie zachwycał ani wspaniałą oprawą graficzną, ani też oszałamiającym scenariuszem. Dodatkowo dzielenie poszczególnych cykli na dwuczęściowe wydania nie zachęcało do zagłębienia się w wartką akcję przygód francuskiego detektywa. Mimo to, wydawnictwo zdecydowało się kontynuować serię i w tej chwili kończy drugi cykl. „Testament Zarkoff” na pewno nie jest dziełem wybitnym, powiela schematy prezentowane w poprzednich częściach, od strony wizualnej prezentuje niezmiennie ten sam poziom co wcześniej. Cykl znów został wydany w dwóch oddzielnych częściach, a sam komiks w jego drugiej odsłonie jest po prostu krótki.

Mimo to, na tle poprzednich części, te przygody Coreya są o niebo lepsze. Przekonują siłą swojego przekazu mocniej do sięgnięcia po kolejne części. Na pewno ta odsłona perypetii naszego bohatera nadal jest pełna mniejszych lub większych niedociągnięć. Wciąż powiela się w niej utarte schematy, które są znane z innych komiksów przygodowych, jak chociażby sceny pościgów. Jednak o ile w poprzednim cyklu wszystkie te zarzuty pokazywały brak wizji i obnażały słabe strony dzieła, tutaj bliżej jest do klasycznego podejścia do przedstawianych motywów i archetypów występujących w tym konkretnym gatunku. Sam komiks i jego bohaterowie jakby wydorośleli, nabrali głębi. Jest to może zasługa tego, że sama akcja albumu dzieje się w innym okresie, który nastąpił po zdarzeniach opisanych w „Siatce Aquili”, a może to celowe działanie Fabiena Nury ‒ scenarzysty odpowiedzialnego za kreowanie przygód tytułowego bohatera. Najważniejsze, że pozbawienie Silasa cech Mary Sue wzbogaciło komiks. Nikt nie lubi bohaterów, którzy bez wysiłku wychodzą cało z każdej opresji i są przy tym zbyt idealni, jakby świat został stworzony specjalnie dla nich. Tę wadę w charakterze francuskiego detektywa udało się zwalczyć.

Dużo ciekawiej prezentuje się również świat przedstawiony. Szpiegowskie przygody naszego bohatera rozgrywają się w okresie, gdy rozgoryczone społeczeństwo niemieckie po przegranej I wojnie światowej zderzyło się z falą ruchów społecznych o niezwykłym natężeniu. Jest to idealny moment w historii kontynentu, by budować pełną dramatyzmu fabułę. Ścierające się ideały i tworzenie nowego ładu świata sprzyjają wszelkim szpiegowskim intrygom i niezwykłym konstruktom wyobraźni. Dodatkowo okres ten owiany jest tajemnicą. Trwał zaledwie dwadzieścia lat, a doprowadził do rzeczy, które w dzisiejszym świecie są nie do pomyślenia. Tajemnice tamtego czasu do dziś nie zostały wyjaśnione. Wykorzystanie prawdziwej historii i uchwycenie ducha epoki są niewątpliwie tym, co najlepsze w „Testamencie Zarkoff”. Można niemal poczuć, za sprawą poszczególnych kadrów komiksu, atmosferę wieców i siłę przemów. To właśnie te wystąpienia, które porwały ówczesnych ludzi do działania, przyczyniły się do II wojny światowej. W tyglu tego wszystkiego Silas Corey jest naszym przewodnikiem. Autorzy, zarówno Fabien Nury, jak i Pierre, w sposób przerażająco przekonujący budują iluzję tamtych czasów. Robią to wprost porywająco, niezależnie czy odwołują się do symboliki Wotana i ducha Germanii, czy też wzywają nas do uczestnictwa w rewolucji proletariatu za sprawą ruchów komunistycznych.

Jedną ze słabszych stron albumu jest bez wątpienia samo rozwiązanie fabuły. W klasycznej greckiej sztuce teatralnej mamy zawsze do czynienia z środkiem artystycznym, który nazywamy „Deus ex Machina”. Ten sposób rozwiązania fabuły znaczy dosłownie „Bóg z maszyny” i służył antycznym artystom do tego, żeby ich sztuki nie trwały za długo. W dzisiejszych czasach jest to raczej zastosowanie nieoczekiwanego, często nowego zdarzenia lub postaci do zamknięcia wątków i fabuły. Tak jest i w zakończeniu „Testamentu Zarkoff”. Odbiorca ma nieodparte wrażenie, że autorzy w sztuczny sposób chcieli skrócić niektóre wątki. Album za sprawą kilku prostych wyjaśnień i kadrów przecina nabrzmiałe sploty wydarzeń, tak aby zamknąć historię w objętości jednego zeszytu. Nie będę ukrywał, że wartka akcja wiedzie tu prym nad ciekawie zarysowaną fabułą. Historia, którą bez obaw można byłoby rozwijać przez co najmniej jeden zeszyt, kończy się niespodziewanie i sztucznie. Wątki zostają ucięte, fabuła spłycona ‒ i to tak naprawdę w kulminacyjnym momencie, tuż po tym jak na dobre udało się przykuć uwagę czytelnika. Niewątpliwie jest to najbardziej rozczarowujący moment albumu.

Druga część „Testamentu Zarkoff”, pomimo swoich mankamentów oraz moich poprzednich złych doświadczeń z tytułem, zachęciła mnie do sięgnięcia po pierwszy album serii. Muszę to uznać za plus, dzięki swej nieprzejednanej postawie i uporowi jego przygody zaciekawiły mnie na tyle, że ze świeżym spojrzeniem powrócę do tytułu wydawanego przez Taurusa. Może nie jest to wystarczający powód dla każdego czytelnika, żeby przekonał się do przygód akurat tego bohatera, ale tak jak pisałem na początku, każdy zasługuje na drugą szansę. Corey swojej nie zmarnował, może nie jest komiksem wybitnym, ale na pewno lepszym niż poprzednie części. Jeżeli po odłożeniu komiksu możemy powiedzieć sobie: „szkoda, że historia tak szybko się skończyła” i czekamy na więcej, to na pewno widzę tu potencjał. Nie chciałbym przegapić tego momentu, gdy „Silas Corey” osiągnie poziom, który pokaże pełnię możliwości Fabiena Nury’ego i Pierre’a Alary’ego. Mam nadzieję, że wy również nie.

Dziękujemy wydawnictwu Taurus Media za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Rafał Pośnik

Tytuł: „Silas Corey: Testament Zarkoff 2/2”

Wydawnictwo: Taurus Media
Tytuł oryginalny: „Silas Corey: Le Testament Zarkoff 2/2”
Wydawca oryginalny: Glenat
Rok wydania oryginału: 2015
Liczba stron: 64
Format: 215 x 290 mm
Oprawa: miękka
Papier: kredowy
Druk: kolor
ISBN-13: 9788364360855
Wydanie: I
Cena z okładki: 38 zł

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *