“Okko: Cykl ziemi” – recenzja

 

okladka-450

Maho-tsukai / 魔法 魔法使い/ ‒ w kulturze Japonii osoba zajmująca się magią. W folklorze termin ten zarezerwowany jest wyłącznie dla czarnoksiężników. Taki kapłan/wróżbita jest zaprzeczeniem zasad shintoizmu i niebiańskiego porządku. Skutkuje to wykluczeniem go ze społeczeństwa. Maho-tsukai czerpią swą moc z magii chtonicznej silnie związanej z ziemią i krwią.

 

XXVII Międzynarodowy Festiwal Komiksu i Gier dobiegł końca. Łódzki festiwal od zawsze zdominowany był przez wielkich wydawców, warto jednak zauważyć, że mniejsze wydawnictwa nie pozostają w tyle. Taurus Media przygotował nie lada niespodziankę dla swoich fanów. Już po raz drugi na wydarzeniu tego typu nastąpił przełom dla miłośników kultury Japonii i komiksu francuskiego. Wydawnictwo mniej więcej pół roku temu wprowadziło na rynek wtedy swój najnowszy tytuł: „Okko”. Miało to miejsce podczas Komiksowej Warszawy i odbiło się szerokim echem w środowisku. Odbiór tytułu był na tyle entuzjastyczny, że w Łodzi odbyła się premiera kolejnego integrala „Okko: Cykl ziemi”. Co więcej, wydawnictwo potwierdziło wydanie całej serii w mniej więcej półrocznych odstępach, a forma zbiorcza zostanie utrzymana. Gwarantuje to fanom kompletne, zamknięte przygody w każdym albumie.

Cała seria samurajskich przygód swoją strukturą nawiązuje do jednego z klasycznych dzieł kultury Japonii. „Gorin-no Sho”, czyli „Księga pięciu kręgów”, składa się z pięciu rozdziałów i jest zapisem drogi, jaką przebył Miyamoto Musashi, by stać się jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci Kraju Kwitnącej Wiśni. Tytułowy ronin Okko czerpie garściami z filozofii znamienitego samuraja, który za współczesnych sobie był uważany za nieokrzesanego i często stawiany poza nawiasem społecznym. Jednak folklor, tak jak i dzisiejsza popkultura, stworzyły legendę, którą dobrze znamy. Nieustraszonego wojownika, który nie stroni od niekonwencjonalnych rozwiązań, by osiągnąć cel. Ten romantyczny obraz samuraja jest kultywowany przez kolejne publikacje i na trwałe związał się w świadomości społecznej z Japonią. Hub, który jest zarówno autorem rysunków, jak i scenariusza do poszczególnych cykli, dokłada wszelkich starań, żeby w sposób niebanalny przybliżyć nam ducha okresu, który fascynuje nieprzerwanie badaczy Japonii na całym świecie. To za sprawą jego działań możemy obserwować duchową i mistyczną przemianę młodego bohatera, który tak naprawdę opisuje czyny osoby, którą darzy ogromnym szacunkiem, nawiązując do niezwykle istotnego elementu kultury, jakim jest relacja uczeń ‒ mistrz. Co więcej, całość zamknięta jest w niezwykle przyjemnej formie komiksu przygodowego, która w udany sposób współgra z opowieściami drogi. Opowieściami, które nie uciekają od trudnych pytań na temat bushido – drogi wojownika. Z tych względów „Okko” zasługuje naprawdę na oprawę na najwyższym poziomie. Nawiązuje bowiem do istoty obrazu Japonii, jej historii i najważniejszych postaci tej kultury.

Niestety,  nie zawsze udaje się oddać honor dziełu, które niesie ze sobą tak silny ładunek emocjonalny i tak ważne wartości. Zarówno Hub w swojej sfabularyzowanej wersji Japonii, jakim jest przedstawiony świat cesarstwa Pajan, jak i wydawnictwo popełniają błędy. Nie da się tego uniknąć i o ile autorowi łatwiej jest wybaczyć drobne potknięcia i niezrozumienie niuansów, to wybaczenie wydawcy przychodzi już dużo trudniej. Polski odbiorca ma wyrobiony smak i gust, przywykł do albumów najwyższej jakości, dopracowywanych i wydawanych z pietyzmem. Taurus Media popełniło przy tej publikacji błąd, nie jest on na tyle istotny, żeby przekreślić całą pracę, jaką wykonało przy tym albumie, mimo to potknięcie pozostawia estetyczną skazę w odbiorze albumu. Na części paneli w wyniku błędu drukarskiego paleta barw różni się od kolorów użytych w cyklu. Jest to widoczne i odczuwalne, pozostawia niebezpieczną dysharmonię i niepokoi. Gdzieś tam z tyłu głowy, gdy podążamy wraz z naszymi bohaterami przez ośnieżone szczyty gór od jednego klasztoru do drugiego w poszukiwaniu odpowiedzi, wiemy, że nasza podróż jest spaczona. Tak jakby Maho-tsukai, którego ścigamy wspólnie z Okko, nałożył klątwę również na nas, odbiorców.

Można oczywiście traktować „Cykl ziemi” jako prostą i przyjemną rozrywkę. Album naszpikowany jest bowiem zapierającymi dech w piersiach wizualizacjami, sceny walk zapadają w pamięć, a sama fabuła rozpoczyna się jak w najlepszym dreszczowcu od morderstwa. Przygody Okko są jednak czymś więcej niż tylko kolejnym komiksem przygodowym. Wraz z zapowiedzianym na przyszły rok „Iron Fistem”, najnowszą produkcją Netflixa, zainteresowanie Orientem przeżywa swój renesans. Już w tej chwili rynek zalewany jest produktami nawiązującymi do kultury Dalekiego Wschodu, sztuk walki i wszystkich archetypów, które się z tymi elementami wiążą. Zarówno komiks, jak i film powoli budują odpowiedni klimat dla wielkiej fali, która zaleje fanów. WKKM już teraz przygotowuje odbiorców, przedstawiając Danny’ego Randa. Netflix w tym roku wyprodukował sequel „Przyczajonego tygrysa, ukrytego smoka”. Pozostałe wydawnictwa nie będą próżnować. To zbyt dobra okazja, żeby ją przepuścić. Wychodzić będą raz lepsze, raz gorsze produkcje. Sztuki walki i Orient wrócą do łask. „Okko” na tym tle to silna pozycja, która nie tylko czerpie z archetypów, lecz także pokazuje wrażliwość i  niezwykłe zrozumienie tego gatunku. Wraz z Tikku, narratorem poszczególnych cykli, jesteśmy w podróży, która ułatwia nam zrozumienie tej odległej i skomplikowanej kultury.

Sam „Cykl ziemi” zanurza się głęboko w różnego rodzaju tabu, niezrozumiałe dla przeciętnego Europejczyka. Porusza temat współczucia, skłania do refleksji na temat Niebiańskiego Porządku, miejsca samuraja w nim. Album stanowi też niezwykle trafny komentarz do tego, co oznacza żyć w świecie wojowników i nieustającego konfliktu. Jaki wpływ taka kultura wywiera na życie zwykłych ludzi, którzy funkcjonują w niej na co dzień. Za to, że „Okko” nie jest tylko dwuwymiarową opowieścią przygodową, jestem wdzięczny Hub. Za to, że podejmuje trudne tematy i próbuje w sposób przystępny skłonić do refleksji, zaskarbił sobie mój szacunek. Bushido bowiem dla samuraja jest drogą życia, drogą miecza. Nie daje prostych odpowiedzi i nakazów, jak należy postępować. Kodeks ten ze względu na swą specyfikę wytworzył kulturę, która fascynuje i jest żywa do dziś. W „Cyklu ziemi” podczas naszej wędrówki od klasztoru do klasztoru mamy czas na refleksje odnośnie do postaw wszystkich bohaterów. Mamy czas, aby kontemplować, czym są dla nich cnoty takie jak Rei (czyli uprzejmość) czy też Yu (czyli odwaga), które przez większość badaczy są uznawane za trzon bushido. Podróż wraz z grupą łowców demonów uczy nas niezwykłych niuansów, które dla naszych bohaterów są oczywiste. Pokazuje też odbiorcom, jak zmieniły się z biegiem lat i przygód postawy takich bohaterów jak Tikku. Gwarantuje to światowi Pajan, że na długo pozostanie żywy w naszej pamięci.

Kolejny w serii jest „Cykl powietrza”. Sądząc po planach wydawniczych, zawita do nas w maju. Prawdopodobnie jego premiera będzie miała miejsce w czasie kolejnej Komiksowej Warszawy. Seria zatoczy pewnego rodzaju krąg. Ja będę czekał z narastającą niecierpliwością, żeby wyruszyć wraz z Okko w jego kolejną podróż. Czas oczekiwania upłynie mi zapewne na próbach lepszego zrozumienia postaw tajemniczego łowcy demonów i mistrza miecza, bo wiem, że poszczególne cykle są też historią drogi, jaką przebył, by stać się właśnie tym człowiekiem, którym jest dziś. Pełnym sprzeczności samurajem. Honorowym i  obrazoburczym zarazem, ale dzięki temu urzekającym i arcyciekawym. Na „Cykl powietrza” na pewno będę czekał z niecierpliwością. Mam nadzieję, że wy również.

Dziękujemy wydawnictwu Taurus Media za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Rafał Pośnik

Tytuł oryginalny: „Okko: Le cycle de la terre I + II”

Wydawca oryginalny: Delcourt

Rok wydania oryginału: 2006/2008

Liczba stron: 96

Format: A4

Oprawa: twarda

Papier: kredowy

Druk: kolor

ISBN-13: 9788364360893

Wydanie: I

Cena z okładki: 70 zł

 

 

One comment on ““Okko: Cykl ziemi” – recenzja

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *