Recenzja: “Blame!”. Tom 1 i 2

„Blame!”, manga autorstwa Tsutomu Niheia miała swoją japońską premierę w 1998 roku. Kilka lat później została wydana w Stanach Zjednoczonych, a w tym roku zawitała również do naszego kraju. Dzisiaj uważana jest przez wielu za klasykę cyberpunku i stawiana obok innych tytułów, które zdefiniowały ten gatunek w komiksie japońskim – „Ghost in the Shell” oraz „Akira”. Czy słusznie?

098d9044954c3db0a5769e0303adfe03

Głównym bohaterem mangi jest mężczyzna imieniem Killy, który przemierza Miasto w poszukiwaniu kogoś z tzw. genem terminala sieciowego. Gen ten ma pozwolić jego użytkownikowi połączyć się z siecią i Komitetem Zarządczym, prawdopodobnie twórcami Miasta. Ze względu na liczne mutacje, spowodowane epidemią, która kiedyś nawiedziła Miasto, jest on bardzo rzadki. Poszukiwania utrudnia również fakt, że Miasto jest tworem o tysiącach różnych kondygnacji, które zamieszkują przeróżne istoty i frakcje, nie zawsze skłonne pomóc naszemu bohaterowi. Tak w dużym skrócie przedstawia się główny wątek tej historii. Ponieważ Tsutomu Nihei jest autorem, który lubuje się w niedopowiedzeniach i nie prowadzi czytelnika za rękę, już od pierwszych stron mangi zostajemy wrzuceni na głęboką wodę. Nie wiemy nic o Killym ani o pojawiających się postaciach (np. Istotach Krzemowych). Autor przedstawia nam istniejący, funkcjonujący i rządzący się swoimi prawami świat, niekoniecznie tłumacząc nam jego zasady. Przynajmniej na początku. Całości nie pomaga również fakt, że manga jest bardzo uboga w słowa. Dialogów jest mało i nie są one szczególnie rozwinięte. Jednak czy to źle? Moim zdaniem nie. Pierwsze rozdziały to pewnego rodzaju wprowadzenie do tego świata. Pod koniec pierwszego tomu główny wątek zostaje już wyeksponowany. W tomie drugim dostajemy znacznie więcej informacji o Mieście i samym Killym, pomimo że dialogów wciąż jest mało. Uważam, że nie warto pisać więcej o fabule, bo nie da się ukryć, że interpretacja tego świata i całej opowieści spoczywa tak naprawdę na barkach czytelnika.

1cae704bc7760b5478af16bdc6d61c7a

Pomagają w tym niewątpliwie wspaniałe rysunki Tsutomu Niheia. Poszczególne miejsca i kondygnacje rysowane są z rozmachem i nieprawdopodobną wręcz szczegółowością (warto wspomnieć, że autor jest z zawodu architektem). Są to miejsca puste i klaustrofobiczne, a w postaciach widoczna jest inspiracja horrorami jako gatunkiem. Całość naprawdę robi wrażenie.

blame_1d

W polskim wydaniu jest ono dodatkowo spotęgowane, ponieważ mangę otrzymujemy w powiększonym formacie. Tak, nasze wydanie z pewnością zasługuje na oddzielny akapit. „Blame!” ukaże się u nas w sześciu tomach (w oryginale manga została wydana w dziesięciu tomach) o grubości około 400 stron każdy. Polskie wydanie oparte jest na tzw. edycji poprawionej. Autor jakiś czas temu postanowił poprawić swoje dzieło. Niektóre rysunki zostały przerysowane, inne narysowane na nowo. Fani tytułu twierdzą, że są to zmiany na gorsze, ponieważ jeszcze bardziej utrudniają odbiór całej historii. Czy tak faktycznie jest, nie umiem powiedzieć, bo z oryginałem nie miałem styczności. Ogromnym plusem polskiego wydania jest przygotowany przez tłumacza słownik terminologii, który nie tylko ułatwia poznanie Miasta, ale również rozszerza wiedzę o nim. Tłumacz opierał się bowiem nie tylko na oryginalnym wydaniu, lecz także na prequelu mangi (NOiSE) oraz oficjalnym artbooku „Blame! and so on”, w którym sam Nihei przybliża swoje dzieło. Naprawdę świetny dodatek. Polskie wydanie to nie tylko powiększony format, ale również dwa wydania. Mangę można kupić w zwykłym wydaniu z obwolutą albo w limitowanym wydaniu twardookładkowym (dostępnym tylko w przedsprzedaży na stronie wydawnictwa). Oba wydania nie różnią się niczym innym (z wyjątkiem ceny).

blame_2d

Kończąc, odpowiem na pytanie postawione na początku recenzji: czy „Blame!” słusznie uważany jest za klasykę cyberpunku? Na chwilę obecną, jak najbardziej. Uważam jednak, że z ostateczną opinią należy poczekać na kolejne tomy. Jest to tytuł, który do pełnej oceny wymaga poznania całości. Jeżeli jednak dalsza część historii Killy’ego będzie na podobnym poziomie, to manga ma ogromną szansę stać się jedną z najlepszych jakie czytałem. Naprawdę polecam.

Maciej Skrzypczak

Autor: Tsutomu Nihei
Wydawca oryginalny: Kodansha Ltd.
Format: B5 (18,4cm x 25,6cm)
Oprawa i cena: miękka z obwolutą – 63zł/twarda (limitowana) – 73,50zł
Druk: czarno-biały + kolor

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *