Recenzja – „Lazarus. Tom 4”

Lazarus_4_okładkaW czwartym tomie serii „Lazarus” akcja pędzi na złamanie karku. Usytuowane w kilku lokalizacjach wydarzenia rozgrywają się w błyskawicznym tempie, prowadząc do spektakularnego finału. Po drodze zaś twórcy serwują czytelnikom kilka niespodzianek.

Podzielony na strefy wpływów, kontrolowany przez kilka zamożnych rodzin świat znów stoi na krawędzi wielkiej wojny. Konklawe zakończyło się fiaskiem. Z punktu widzenia rodziny Carlyle najgorsze jednak jest to, że znalazła się ona w poważnych tarapatach. Malcolm Carlyle – głowa rodziny – został otruty przez Jakoba Hocka i walczy o życie. A dokładniej mówiąc, o jego życie walczą lekarze, którzy próbują znaleźć skuteczne antidotum na truciznę. W tym czasie jego dzieci dążą do tego, by utrzymać wpływy i znów przejąć inicjatywę w konflikcie z Hockiem. Najstarszy syn, Stephen, który wydawał się najrozsądniejszym i najbardziej godnym zaufania następcą Malcolma, okazuje się jednak przywódcą, który zupełnie nie sprawdza się w czasie wojny. Jest całkowicie zagubiony i nie potrafi podjąć żadnej trafnej decyzji związanej z działaniami wojennymi. Na szczęście ma u swego boku siostrę i zarazem łazarza rodziny – Forever Carlyle, która potrafi we właściwym momencie przejąć inicjatywę.

Lazarus_4_1aRodzina Carlyle została zatem zmuszona do tego, by walczyć na wielu frontach. Przede wszystkim toczy się walka o życie Malcolma. Niestety, wszystkie sposoby leczenia zawodzą i lekarze decydują się na ostateczny, desperacki krok. Drugi front dotyczy zmagań o przejęcie kontroli nad miastem Duluth, w którym zlokalizowane zostały baterie przeciwlotnicze Hocka. Jeśli nie uda się ich zniszczyć, szala zwycięstwa przechyli się na stronę wroga Carlyle’ów. Realizacji tej samobójczej misji podejmuje się Forever. Czy jednak jej nadludzkie umiejętności okażą się tym razem wystarczające? W tle dalej swoje intrygi realizuje Johanna, która już dała się poznać jako osoba, dla której rodzina znaczy niewiele. Jak czarna owca rodziny zachowa się w sytuacji kryzysowej? Czy wykorzysta okazję, by po raz kolejny zdradzić swoją familię?

Lazarus_4_3aGreg Rucka nieustannie zaskakuje i zmienia scenerię, w której toczy się akcja opowieści. Po kameralnej i eleganckiej – w każdym razie do pewnego momentu – atmosferze dyplomatycznych rozgrywek, w jakiej przebiegało konklawe, przyszedł czas na brutalną i krwawą opowieść wojenną rozgrywającą się w zimowym krajobrazie. Sceny z frontu walk o Duluth porażają swoim realizmem i brutalnością. W wojnie prowadzonej po apokalipsie nie bierze się jeńców. Tę wojenną, surową scenerię w doskonały sposób kreuje Michael Lark. Dowodzi tym samym swojej wszechstronności, dzięki której równie wiarygodnie wypadają tworzone przez niego sceny balowe (w poprzednim tomie), jak i frontowe. Niezmiennie kluczową rolę w jego pracach odgrywa technika suchego pędzla nadająca rysunkom niepowtarzalny charakter. Zamiast kreskowania mamy tu zatem nadal skąpane w tuszu kadry bazujące na wysokim kontraście. Na wysokości zadania stanął również kolorysta – Santi Arcas, który po raz kolejny zadbał o wzmocnienie mrocznego nastroju opowieści.

Lazarus_4_4aOsadzona w misternie skonstruowanych realiach społeczno-politycznych, dynamiczna opowieść nie pozwala czytelnikom na chwilę oddechu. Z każdą kolejną stroną wydarzenia toczą się coraz szybciej i zmierzają do zaskakującego finału. W czwartym tomie scenarzysta przywołuje postacie, które poznaliśmy już wcześniej (Michael Baret, Casey Solomon, Siostra Bernard), i daje im do odegrania kluczowe role. Wszystko to potwierdza, że całość została przemyślana w najdrobniejszych szczegółach. Kolejny zaskakujący cliffhanger, którymi już tradycyjnie kończą się kolejne tomy, znów zwiastuje nieoczekiwany zwrot akcji. Tym bardziej że niepowiązane bezpośrednio z główną akcją „Interludium”, otwierające czwarty tom, zawiera wątek, który bez wątpienia okaże się kluczowy w następnych odsłonach tej serii. Dotychczasowy sposób prowadzenia narracji pozwala z optymizmem wyczekiwać kolejnych tomów. Wszystko wskazuje bowiem na to, że twórcy „Lazarusa” szykują swoim czytelnikom jeszcze niejedną niespodziankę.

Dziękujemy wydawnictwu Taurus Media za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Paweł Ciołkiewicz

Tytuł: „Lazarus. Tom 4”
Tytuł oryginału: „Lazarus. Volume Four”
Scenariusz: Greg Rucka
Rysunki: Michael Lark
Kolory: Santi Arcas
Tłumaczenie: Katarzyna Kamieniarz
Liternictwo: Arkadiusz Salamoński
Wydawca: Taurus Media
Data polskiego wydania: 2016
Wydawca oryginału: Image Comics
Data wydania oryginału: 2016
Objętość: 160 stron
Format: 170 x 260 mm
Oprawa: miękka
Papier: kredowy
Druk: kolorowy
Dystrybucja: księgarnie/internet
Cena okładkowa: 65 złotych

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *