Recenzja – „Comanche. Tom 4. Czerwone niebo nad Laramie”

Comanche_4_okładkaCzerwone niebo nad Laramie” to kontynuacja historii z poprzedniego tomu serii „Comanche”. Po krwawej rozprawie z braćmi Dobbs Red Dust wyrusza za jedynym, który przeżył, najstarszym i najniebezpieczniejszym z nich wszystkich – Russem.

Realizując ostatnią wolę zabitego kaznodziei Briana Bragschawa, Red Dust opuszcza ranczo Trzy Szóstki i wyrusza w pościg za Russem Dobbsem, bandytą, którego trasę znaczą ciała zabitych przez niego zazwyczaj Bogu ducha winnych ludzi. Po drodze okazuje się, że do przestępcy dołączył jakiś tajemniczy towarzysz (oczywiście okaże się nim ktoś, kogo już dobrze znamy z poprzednich tomów), co poważnie utrudnia zadanie samotnemu Dustowi. Na szczęście także on spotyka na swej drodze podróżników, mogących mu pomóc w rozprawieniu się z Russem Dobbsem. W jednym z napotkanych po drodze zajazdów poznaje grupę ludzi, którzy również mają do wyrównania rachunki z bandytą. Jest wśród nich handlarz bronią Amos J. Coogan, bokser Cavendish, cyrkowy strzelec Shaver Sharp, planująca inwestycję w przemyśle modniarskim Isadora Davenport oraz jej ochroniarz, Leighton Hart, którego brat został zastrzelony przez Dobbsa. Cała ekipa czeka na dyliżans, który ma zawieźć ich do Cheyenne. Ku zaskoczeniu Reda Dusta woźnicą okazuje się być jego dobry znajomy – Sid Bullock.

Comanche_4_1aNasz bohater postanawia wykorzystać pasażerów dyliżansu jako przynętę na Dobbsa. Zakłada bowiem, że będą oni stanowić dla bandyty łakomy kąsek. Szczególnie że Coogan przewozi ze sobą broń i amunicję, którą ma zamiar sprzedać w Cheyenne. Dust wyrusza zatem za dyliżansem, mając nadzieję, że niedługo będzie mógł wyrównać rachunki z Dobbsem. Jego przewidywania okazują się trafne, jednak Dobbs po raz kolejny udowadnia, że nie jest łatwym przeciwnikiem.

W czwartym tomie serii autorzy coraz bardziej odchodzą od klasycznych narracji westernowych z prostym podziałem na dobro i zło. Bohaterowie pojawiający się na planszach komiksu są coraz mniej jednoznaczni, a ich działania bywają wątpliwe etycznie. Okazuje się, że wszystko jest znacznie bardziej złożone i walka z kimś takim jak Dobbs wymusza rezygnację z ideałów i uczciwości. Nie ma tu miejsca na kierowanie się jakimś wyimaginowanym kodeksem honorowym, o czym dosadnie przekonuje się Red Dust.

Comanche_4_4a„Comanche” pozostaje serią wyborną pod względem graficznym. W czwartym tomie Hermann częściej niż w poprzedniej odsłonie serii korzysta z dużych paneli przedstawiających spektakularne i niezwykle dynamiczne ujęcia oraz przepiękne krajobrazy. Ogromne wrażenie robi także całostronicowa panorama Laramie – miasteczka skąpanego w świetle zachodzącego słońca, któremu Red Dust przygląda się przed decydującą rozgrywką. Oglądając to – jeszcze spokojne – miasteczko, także czytelnik zdaje sobie sprawę, że za chwilę stanie się ono areną krwawej i brutalnej walki, w której nikt nie będzie kierował się szlachetnymi ideałami wykreowanymi przez „kłamliwe piosenki” o Dzikim Zachodzie. Wszystko nadal prezentowane jest za pomocą doskonałej kreski i subtelnych kolorów składających się na efektowną całość.

Comanche_4_5aZakończenie dwutomowej opowieści o rozprawie z braćmi Dobbsami jest pod każdym względem satysfakcjonujące. Scenarzysta, mnożąc kolejne zwroty akcji, umiejętnie doprowadza do spektakularnego finału, który nie ma jednak nic wspólnego z klasyczną, szlachetną strzelaniną na głównej ulicy miasta odbywającą się w samo południe. Finałowa walka będąca w gruncie rzeczy zaprzeczeniem ogranych westernowych rozwiązań nie pozostanie zapewne bez wpływu na Reda Dusta. Zmagania z bezwzględnym bandytą niewątpliwie zmieniły sposób, w jaki postrzega on samego siebie, własny kodeks honorowy oraz otaczającą go okrutną rzeczywistość. Wydaje się, że od tego momentu współpracownik Comanche na pewno będzie musiał przemyśleć swoją przyszłość na ranczu Trzy Szóstki. Dalszy rozwój wypadków w tej serii staje się dzięki temu jeszcze bardziej interesujący.

Paweł Ciołkiewicz

Dziękujemy Wydawnictwu Komiksowemu za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Tytuł: „Comanche. Tom 4. Czerwone niebo nad Laramie”
Tytuł oryginału: „Le ciel est rouge sur Laramie”
Scenariusz: Greg
Rysunki: Hermann
Tłumaczenie: Wojciech Birek
Wydawca: Wydawnictwo Komiksowe
Data polskiego wydania: 2016
Wydawca oryginału: Le Lombard
Data wydania oryginału: 1975
Objętość: 48
Format: 240 x 320 mm
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolorowy
Dystrybucja: księgarnie/internet
Cena okładkowa: 39,90 złotych

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *