Recenzja – „Dragon Age. Zabójca magów #1”

Dragon Age_1_OkładkaWydawnictwo Okami konsekwentnie publikuje na polskim rynku komiksy w wersji zeszytowej. Zamiast tomów zbiorczych dostajemy zatem kolejne odcinki wybranych serii i możemy choć przez chwilę poczuć się jak amerykańscy fani komiksów. Tym razem z baśniowego świata przedstawionego w serii Grimm Fairy Tales przenosimy się do świata dark fantasy spod znaku Dragon Age.

Pierwszy zeszyt to przede wszystkim ekspozycja głównych bohaterów, których poznajemy, gdy realizują jedno ze swoich zleceń. Marius oraz Tessa Forsythia zajmują się tropieniem i eliminowaniem magów, oferując swoje usługi w zamian za odpowiednią cenę. Tessa, jak sama o sobie mówi, jest twarzą zespołu. To ona szuka zleceń i negocjuje warunki. Traktuje swoją profesję instrumentalnie – są zadania do wykonania i pieniądze, które się za to należą. Natomiast milczący Marius jest osobą, która robi to z powołania – tropienie i zabijanie magów czyniących zło uważa za swoją misję, a zapłatę traktuje w najlepszym razie jako efekt uboczny. To co robi, jest dla niego jedyną możliwą formą działania w mrocznym świecie pełnym magii.

Dragon Age_1_3aGdy nasi bohaterowie odpoczywają po realizacji jednego ze zleceń, odwiedza ich tajemniczy posłaniec z Tevinteru. Niejaki Flavius przynosi od swojego pana, magistra Illeneva z Minratus, stolicy najstarszego ludzkiego imperium, prośbę o pomoc. Chodzi o rozprawienie się z magami składającymi ofiary z dzieci. Wbrew przeczuciom i instynktowi, który każe doszukiwać się tu jakiejś pułapki, Marius przyjmuje to zlecenie.

Greg Rucka umiejętnie szkicuje sylwetki bohaterów, ale – co ciekawe – robi to z perspektywy Tessy, która jest narratorką. Scenarzysta potwierdza w ten sposób to, że znacznie łatwiej przychodzi mu tworzenie wiarygodnych kobiecych bohaterek. W pierwszym zeszycie Zabójcy magów Marius prawie się nie odzywa, a wszystkiego o nim dowiadujemy się z relacji Tessy. Z uwagi na małomówność swego towarzysza, przypada jej także w udziale inscenizowanie dialogów. Krótko mówiąc, relacja między bohaterami stanowi potwierdzenie wszelkich teorii z zakresu komunikowania, zgodnie z którymi na jedno słowo wypowiedziane przez mężczyznę przypada kilkadziesiąt słów wygłaszanych przez kobietę.

Dragon Age_1_1aPod względem graficznym mamy tu do czynienia z charakterystyczną dla mrocznego fantasy kreską. Oryginalne kadrowanie i dynamiczne sceny walk stworzone przez Carmen Carnero stanowią mocną stronę pierwszego zeszytu. Trochę mniej przekonujące są nieco do siebie podobne twarze bohaterów i ich mimika. Szczególnie w oczy rzuca się to, że Marius ma od początku do końca taki sam wyraz twarzy. No, ale może taki już jest jego urok. Mroczny nastrój opowieści pogłębiają dobrze dobrane kolory. Świetnym pomysłem okazało się także umieszczenie na końcu zeszytu słowniczka zawierającego najważniejsze pojęcia oraz krótkie opisy kluczowych miejsc, w których rozgrywa się akcja. Choć trzeba też przyznać, że by w pełni cieszyć się wszystkimi niuansami tej historii, warto dodatkowo jeszcze na własną rękę pogłębić wiedzę na temat uniwersum Dragon Age.

Dragon Age_1_2bSeria gier komputerowych z gatunku dark fantasy tworzonych przez studio BioWare ma olbrzymie grono fanów i nie sposób wykluczyć, że część z nich zechce sięgnąć po komiks, którego fabuła osadzona jest w tym uniwersum. Wydaje się jednak, że największą grupę odbiorców będą stanowić miłośnicy komiksów. Do wypróbowania tego tytułu na pewno zachęci ich przede wszystkim nazwisko Grega Rucki. Doskonale znany polskiemu czytelnikowi autor takich hitów jak Lazarus oraz Gotham Central potwierdza tu swój talent. W pierwszym zeszycie Zabójcy magów znajdziemy zaledwie próbkę jego możliwości i zaproszenie do magicznego świata, ale jest tu także zapowiedź kolejnych atrakcji. Tego zaproszenia nie sposób odrzucić.

Dziękujemy wydawnictwu Okami za egzemplarz do recenzji.

Paweł Ciołkiewicz

Tytuł: „Dragon Age. Zabójca magów”
Tytuł oryginału: „Dragon Age: Magekiller”
Scenariusz: Greg Rucka
Rysunki: Carmen Carnero
Tusz: Terry Pallot
Kolorystyka: Michael Atiyeh
Tłumaczenie: Dariusz Stańczyk
Wydawca: Okami
Data polskiego wydania: 2017
Wydawca oryginału: Dark Horse Comics
Objętość: 24 strony
Format: 170 x 260 mm
Oprawa: miękka
Papier: kredowy
Druk: kolorowy
Dystrybucja: księgarnie/internet
Cena okładkowa: 15 złotych

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>