Recenzja: Nędzole

Emigracja to temat tak szeroki, jak i szerokie jest spektrum opowiadania o niej za pomocą obrazów. Wspomnijmy chociażby „Przybysza” Shaun Tana, który bez tekstu oraz onomatopei wprowadził czytelnika w ponury, choć niekiedy rozbłyskujący nadzieją świat samotnego emigranta. Również na rodzimy rynku dzieje się w tym temacie dużo. „Rozmówki polsko-angielskie” Agaty Wawryniuk czy „Do You Miss Your Country?” Moniki Szydłowskiej. Do grona realistycznych, choć również podlanych malutką dawką groteski oraz autoironii, opowieści o tułaczce zarobkowej dołączają „Nędzole” na podstawie powieści Zbigniewa Masternaka.

okladka-600

Jest coś pouczającego w przyglądaniu się, jak popularna i znana mi książka transmutuje swoje literki w rysunki oraz kadry. To taka lekcja warsztatu z prawidłowego przekładu intersemiotycznego. Twórcy bowiem, pod okiem autora oryginału, Masternaka, oraz scenarzysty, Roberta Zaręby, skupili się na wyłuskaniu z każdego segmentu powieści czegoś osobliwego i narracyjnie wyróżniającego się na tle innych rozdziałów. Projekt „Nędzole” jest więc albumem, w którym  masternakowe historyjki zmieniają się w różnorodne stylistycznie komiksy. Objawia się to w warstwie graficznej, ale również tekst został nieco zmodyfikowany, aby uwypuklić intencje książki, a także sprzężyć go z kreską zaproszonych przez wydawnictwo Kameleon artystów. Mamy tutaj nazwiska znanych rysowników w ale też i nazwiska, które raczej ocierały się o różne ziny. Ci drudzy mają pierwszy raz szansę na zaprezentowanie swoich prac większej liczbie odbiorców i to w projekcie, który komentuje spory kawał ważnej rzeczywistości.

skan1-600

Fabuła koncentruje się na parze, która postanowiła poszukać szczęścia we Francji. Rozdziały opowiadają o ich perypetiach, rzucają im pod nogi różne kłody. Renata i Zbyszek natrafiają na swojej drodze mnóstwo wykręconych figur. To w warstwie fabularnej jest w tym komiksie najlepsze – bohaterowie właśnie. To, że Masternak potrafi przyglądać się ludziom, dowodzi czuły i refleksyjny segment, w którym przedstawiona jest historia Henryka Kwiatka.

Do współpracy zaproszono rysowników takich jak: Krzysztof Budziejewski, Patryk Cabała, Artur Chochowski, Paweł Gierczak, Grzegorz Kaczmarczyk, Tomasz Kleszcz, Nicole Komorek, Mariusz Moroz, Łukasz Rydzewski, Mariusz Zabdyr i Nikodem Cabała (również autor okładki). Najbardziej podoba mi się kreska Nikodema Cabały. Jego propozycja to idealny balans między realizmem, a własną graficzną interpretacją postaci. Komorek, jedyna pani w tym towarzystwie, zajęła się bardzo onirycznym rozdziałem, który pasuje do jej psychodelicznej kreski. Siłą tego albumu jest więc odpowiednie dobranie stylu rysowniczego do rozdziału (książka Masternaka również ociera się o kilka konwencji, więc podczas planowania warstwy obrazkowej trzeba było zastanowić się, jaką konwencję przyjąć, aby nie było rozdźwięku między narracjami).

„Nędzole” to taki trochę manifest zagubionego artysty, jak i przejażdżka po różnorodności życia na emigracji. Różnorodności, podobnie jak rysunki w albumie, która ciągle skacze między brutalnym fotorealizmem, a awangardową fantasmagorią. Jest jednak coś podnoszącego na duchu w historii mężczyzny, który czasami bierze najbardziej parszywą pracę pod słońcem, aby za chwilę „na lewo” napić się dobrego wina w restauracji i zaserwować swojej ukochanej wykład na temat ulic Paryża, cyganerii i napływających mas emigracyjnych. Warto sięgnąć do tej, nazwijmy to roboczo, reportażowej przechadzki po wyśnionej Francji.

Kuba Koisz

Wydawnictwo: Kameleon
10/2016
Liczba stron: 160
Format: A4
Oprawa: miękka
Druk: cz.-b.
Cena z okładki: 49,90 zł

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>