“CHEW. BABECZKI NIE Z TEJ ZIEMI” – RECENZJA

Jestem wielkim fanem serii „Chew”. Ale czy może być inaczej w przypadku komiksu, w którym występują mordercze kurczaki, gastronomia jest źródłem krwawych zbrodni, a główny czarny charakter przebiera się za wampira? Wszystkie te smaczki znajdziecie w najnowszym, szóstym już tomie cyklu zatytułowanym „Babeczki nie z tej ziemi”.

chew-6-okladka

Tony Chu, główny bohater „Chew”, jest cybopatą. „Oznacza to, że po ugryzieniu kawałka pomidora ma świadomość tego, gdzie on wyrósł, jakich użyto pestycydów do jego ochrony i kiedy go zerwano”. W przypadku potraw mięsnych jego doznania są znacznie bardziej makabryczne. A jeśli Chu zdecyduje się skosztować ciała ofiary morderstwa, od razu dowiaduje się, kto i w jakich okolicznościach dopuścił się zbrodni.

Przez długi czas Tony i jego partner John Colby tworzyli najskuteczniejszy zespół Wydziału Przestępstw Szczególnych Amerykańskiego Departamentu ds. Żywności i Leków. Niestety, w wyniku działania sił wyższych (czytaj przełożonych) ich drogi się rozeszły.

W tomie „Babeczki nie z tej ziemi” Tony schodzi na dalszy plan. Po dramatycznych wydarzeniach przedstawionych w części wcześniejszej przebywa w szpitalu na oddziale intensywnej terapii i nie wiadomo, czy w ogóle uda mu się go opuścić. Pierwsze skrzypce gra jego siostra bliźniaczka Toni ‒ cybowidząca potrafiąca ujrzeć przyszłość tych, których… nadgryza. Wkrótce na jej drodze stanie tajemniczy Wampir – obdarzony potężną mocą cybopata, z którym Tony ma niewyrównane rachunki.

chew-6-plansza2

W albumie „Babeczki nie z tej ziemi” czytelnik dociera do połowy przygód Tony’ego Chu, które zamknęły się w sumie w 60 zeszytach (ostatni ukazał się w listopadzie zeszłego roku). I choć świat wykreowany przez scenarzystę Johna Laymana i rysownika Roba Guillory’ego jest już odbiorcom dobrze znany, to wciąż potrafi zaskoczyć.

„Chew” przebojem zdobyło popularność dzięki nieszablonowym, ekscentrycznym pomysłom fabularnym, barwnym bohaterom oraz charakterystycznym grafikom Guillory’ego. Kiedy zaczynałem swoją przygodę z tą serią, bałem się, że w miarę upływu czasu moje zainteresowanie nią zacznie słabnąć, a twórcom zaczną kończyć się pomysły. Na szczęście, nic takiego się nie stało. „Babeczki nie z tej ziemi” to kolejna odsłona cyklu będąca porywającą mieszanką czarnego humoru, sensacyjnej akcji i nieprzewidywalnych rozwiązań fabularnych. Dość powiedzieć, że finał tomu jest taki, że na premierę następnego czekać będziecie jak na szpilkach.

chew-6-plansza

Jak wspominałem we wstępie, jestem entuzjastą serii Laymana i Guillory’ego. Dlatego moje zachwyty nad „Chew” możecie traktować z rezerwą jako „fanbojską przesadę”. Zapewniam jednak, że jeśli zdecydujecie się sięgnąć po ten komiks, przyznacie mi rację. „Chew” nie może się nie podobać.

 Dziękujemy wydawnictwu Mucha Comics za udostępnienie egzemplarza komiksu do recenzji.

Marcin Kamiński

„Chew. Babeczki nie z tej ziemi”
Scenariusz: John Layman
Rysunki: Rob Guillory
Kolory: Rob Guillory, Taylor Wells
Okładka: Rob Guillory
Tłumaczenie: Robert Lipski
Wydawca: Mucha Comics
Data wydania: 2017
Liczba stron: 160
Format: 17 CM X 26 CM
Oprawa: twarda
Papier: śliski
Druk: kolor
Dystrybucja: Internet, Księgarnie

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *