Felieton: Sygnał do Szumu

 

signal to

Everything has a meaning or nothing has. To put it another way, one could say that art is without noise.”

Sygnał do Szumu” to komiks autorstwa Neila Gaimana i Dave’a McKeana, który zadebiutował na naszym rynku za sprawą jednej z Kolekcji Mistrzów Komiksu wydanych przez Egmont w 2009 roku. Oryginalnie ta eksperymentalna nowela graficzna podejmowała temat nowego milenium. Czasu, który miał być przełomowy dla kultury i sposobu, w jaki dokonuje się akt komunikacji.

Ta opowieść o samotności i cykliczności przemian została wykonana z najwyższym pietyzmem, techniką, która była niezwykle świeża w ramach komiksowego medium. Mimo że od jej debiutu w Stanach minęło przeszło piętnaście lat, dla polskiego czytelnika idee pozostawały aktualne. Niedawno zakończyła się Komiksowa Warszawa, która gościła Dave’a McKeana, autora ilustracji do tego albumu. Dziś szum informacyjny jest częścią naszej codzienności.

Everything has a meaning or nothing has. To put it another way, one could say that art is without noise.1 to oryginalny cytat, który otwierał komiks Gaimana. Niewątpliwie obecnie, w czasie coraz to nowszych form komunikacji, słowa te nie straciły nic ze swojej aktualności. Każda forma komunikatu, według dominującej teorii wynikającej z interpretacji tego fragmentu, nie jest pozbawiona znaczenia.

W tym roku nie pojawiłem się fizycznie na płycie Stadionu Narodowego w Warszawie. To nie znaczy, że nie uczestniczyłem w Targach Książki i towarzyszącym im festiwalu. W otaczającej nas rzeczywistości wraz z nastaniem ery nowych kanałów informacyjnych imprezy tego typu nabierają dodatkowego nieodwracalnego wymiaru. Być może brakuje mi odpowiedniego aparatu pojęciowego, by właściwie zdefiniować zachodzące zmiany, ale jestem ich świadom. W ramach szumu informacyjnego, nie wychodząc z domu, w otoczeniu algorytmów jestem zalewany informacją. Komunikaty w przeróżnych formach zlewają się ze sobą, tworząc szerokopasmowy przepływ informacji o określonym charakterze. Zza bezpiecznego ekranu monitora jestem częścią dyskursu, a zarazem jego odbiorcą. Dziś, obserwując targi z oddali, mogę być bardziej świadomy zdarzeń, jakie mają na nich miejsce, niż będąc bezpośrednim ich uczestnikiem.

Co więcej, dzięki spersonalizowaniu komunikatów otrzymuję obraz rzeczywistości, który mi odpowiada. W moim świecie czytelnictwo jest niezwykle wysokie. Każdy jest świadomy kryzysu czytelnictwa i kultury w ogóle, ale on nas nie dotyczy. Empiryczne doświadczenie pokazuje nam bowiem za sprawą naszych wiadomości, zdjęć oraz feedu kanałów, które obserwujemy, zupełnie inny obraz rzeczywistości.

Zazwyczaj podczas imprez tego typu doznanie bycia w centrum wydarzeń jest tak intensywne, że zagłusza wszelkie inne komunikaty. Po okresie alienacji, odcięcia się od zwyczajowych kanałów informacyjnych, następuje powrót do rzeczywistości. Świadczą o tym powiadomienia, masa nieodebranych wiadomości oraz godziny spędzone na analizie informacji, które do nas nie dotarły na czas. Oczywiście to tylko potęguje odczucie magiczności chwili, gdy w trakcie festiwalu takiego jak Pyrkon, Komiksowa Warszawa, czy też MFKiG jesteśmy faktycznie przeniesieni do „innego świata”. W tym roku jednak chciałbym wam powiedzieć o zupełnie odmiennej formie uczestnictwa, która również ma „magiczny charakter”.

Fizycznie Komiksowa Warszawa zakończyła się, jednak w czasie postprawdy i faktów alternatywnych możemy przyjąć inny punkt widzenia. Na chwilę obecną dla mnie Komiksowa Warszawa trwa. W blogosferze i mediach społecznościowych nie milkną echa komunikatów, które zostały zapoczątkowane poprzez tweet, zdjęcie albo transmisję wideo na Stadionie Narodowym.

Co więcej, te wygasające informacje mnożą nowe komunikaty, które zaczynają żyć własnym życiem i kształtują rzeczywistość, która je otacza. Kilka lat temu takie zjawisko, w takiej skali nie miało miejsca. Festiwal bowiem, mimo że nie zmienił swojej fizycznej lokalizacji, rozrósł się do tego stopnia, że przeniósł się we wszechogarniającą chmurę informacji, coś co było jedynie teoretycznym konceptem na kartach komiksów największych futurystów. Żyjemy powoli w świecie i czasie, gdzie wizje dystopii kreślone przez Warrena Ellisa2 stają się faktem. Co więcej, zarówno wydawcy, jak i twórcy treści stają się coraz bardziej świadomi tego procesu i dążą do tego, by ich słowa, komunikaty dotarły do jak największej grupy potencjalnych odbiorców, przekraczając granice fizycznej przestrzeni.

To stawia przed nami otwarte pytanie, jak uczestniczyć w tych wydarzeniach, które przybierają tak trudno uchwytną formę? W jaki sposób w pełni być świadomym znaczenia wszystkich pojedynczych komunikatów czy też jednego ogólnego przesłania? Na dzień dzisiejszy nie mam gotowych odpowiedzi, jedyne co udało mi się zaobserwować, to moment, w którym żyję w świecie, gdzie faktycznie „Sygnał do Szumu” został tak wyraźnie wysłany i odebrany jednocześnie. W samym tekście, który opisuje zjawisko, sam komunikat jest wielowarstwowy i być może niezrozumiały. Musi zostać przetłumaczony z innego języka czy też wręcz stworzyć własne znaczenie, ale zachęcam Cię, odbiorco, abyś jeszcze raz prześledził swój feed. Został zalany ponownie informacją i na chwilę zatrzymał się nad komunikatem zwrotnym, który otrzymałeś. W tej chwili ja wciąż analizuję najnowsze doniesienia z Komiksowej Warszawy, imprezy, która zakończyła się, a mimo to dowiedziałem się, że zostanie jej cofnięte dofinansowanie. Nadal próbuję zrozumieć znaczenie tego komunikatu dla kultury czy też samego komiksu. Mam nadzieję, że do odebrania kolejnych wiadomości będę miał wypracowaną odpowiedź.

Rafał Pośnik

1 Słowa te należą do Rolanda Barthesa, który był czołowym przedstawicielem nurtów strukturalizmu i poststrukturalizmu w swojej ojczyźnie. Oba te kierunki badań literaturoznawczych są ze sobą nierozerwalnie związane i stanowią podwaliny dekonstrukcji języka, rozważań filozoficznych na temat znaczenia i możliwości komunikacji, a także ukształtowały formę, w jakiej postrzegamy i rozumiemy postmodernizm. Gdyby kogoś to ciekawiło, ojczyzną Rolanda Barthsa jest Francja XX wieku. Tak samo jak jest nią dla The Brotherhood of Dada Granta Morrisona.

 

2Transmetropolitan

is a cyberpunktranshumanistcomic book series, it was published by the American company DC Comics in 1997-2002. Transmetropolitan chronicles the battles of Spider Jerusalem, infamous renegade gonzo journalist of the future, an homage to gonzo journalism founder Hunter S. Thompson. The monthly series began in July 1997 and concluded in September 2002 .The series was later reprinted in an array of ten trade paperback volumes, and also featured two “specials” (I Hate It Here and Filth of the City) with text pieces written by the Spider Jerusalem character and illustrated by a wide range of comic artists.These were later collected in trade paperbacks.

 

 

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>