Recenzja: 300

Frank Miller to twórca znany głównie z takich dzieł jak „Sin City: Miasto grzechu” oraz „Powrót Mrocznego Rycerza”. Pierwszy tytuł doczekał się ekranizacji w reżyserii Roberta Rodrigueza. Drugi stał się inspiracją dla Zacka Snydera podczas tworzenia filmu „Batman v Superman: Świt sprawiedliwości”. To właśnie Zack Snyder nakręcił inny film na podstawie komiksu Franka Millera, film, od którego właściwie zaczęła się jego kariera – „300”.

1Komiks „300” to opowieść o heroicznej walce trzystu spartańskich wojowników pod wodzą króla Leonidasa z potężną armią króla Persów Kserksesa. Źródła historyczne nie potrafią określić, ilu wojowników tak naprawdę liczyła armia perska. Najczęściej podawana liczba to 500 tysięcy ludzi, w tym około 350 tysięcy wojowników, jednak niektóre źródła mówią, że było ich nawet ponad dwa miliony. W dziele Franka Millera trudno jednak doszukiwać się prawdy historycznej. To prosta i dość krótka historia mająca na celu oddać hołd męstwu niezłomnych wojowników, którzy polegli w bitwie pod Termopilami. Ich poświęcenie nie zostało zapomniane i dało czas Grekom na zebranie armii zdolnej przeciwstawić się Kserksesowi.

Jak wspomniałem, fabuła komiksu jest prosta i skupia się głównie na walce. Nie znaczy to jednak, że brak w niej innych elementów. Wręcz przeciwnie. Przedstawione zostają nam sylwetki niektórych bohaterów, kultura i obyczaje Spartan, a także podejście do ludzi słabych i ułomnych, dla których nie było miejsca w tamtejszej kulturze.

 2Frank Miller przedstawia Spartan jako wojowników honorowych, dzielnych, niebojących się niczego ani nikogo, gotowych do największych poświęceń. To żołnierze bez jakichkolwiek słabości i lęków ‒ ich okazanie jest dla nich hańbą. Nie zadają pytań, są oddani swojemu władcy i wodzowi Leonidasowi, który prowadzi ich do boju. Postaci są przerysowane i przeidealizowane, ale potrafią wywołać emocje, a w całej tej historii liczą się tak naprawdę tylko dwie rzeczy, marsz i walka. „Maszerujemy. Z ukochanej Lakonii, ze świętej Sparty, maszerujemy. Dla honoru, dla chwały, maszerujemy”.

Istotną rolę w tej opowieści odgrywają rysunki, które podobnie jak fabuła są proste, powiedziałbym, że nawet zbyt proste, jakby niedokończone. Postaci są brzydkie, część z nich wygląda, jakby była tylko naszkicowana i niedokończona, brakuje też w nich jakiejś spójności, konsekwencji. Kadry są dynamiczne, przepełnione akcją, często nie można się połapać w toku przedstawianej bitwy. Kolory są ciemne, brudne, idealnie dodają klimatu całej historii. Za warstwę kolorystyczną odpowiada Lynn Varley, była żona Franka Millera. Warto też wspomnieć o tym, że komiks został wydany w układzie poziomym, co z pewnością popsuje panoramę niejednemu kolekcjonerowi, ale taki był zamysł twórcy.

5Niestety, pozytywny odbiór całej historii nie idzie w parze z polskim wydaniem. Wydanie Egmontu jest drugą edycją tego tytułu w naszym kraju. Pierwsza ukazała się za sprawą wydawnictwa Taurus Media ponad dekadę temu. Niestety, nie dysponuję poprzednim wydaniem, więc nie mogę ich porównać, ale zapoznawszy się ze wznowieniem, odniosłem wrażenie, że część stron jest nieostra, wyblakła i rozmyta. Jest to widoczne, ponieważ nie dotyczy wszystkich stron. Być może to wina materiału źródłowego albo mojego egzemplarza? Nie umiem powiedzieć. Wydanie od Taurus Media czytałem dawno temu, jednak wydaje mi się, że takich rzeczy w nim nie było. Z pewnością nie było w nim pofalowanych i brudnych stron, jakby zakurzonych, które w nowym wydaniu się pojawiają. Cóż, z pewnością nie jest to jakość, do której przyzwyczaił nas Egmont w poprzednich latach.

Kończąc, chciałbym wrócić jeszcze do początku. We wstępie wspomniałem o ekranizacji tego tytułu przez Zacka Snydera. Przez wielu uznawana jest ona za jedną z najlepszych ekranizacji komiksu, jaka kiedykolwiek powstała. Dlaczego? Ponieważ reżyser przeniósł komiks praktycznie w skali 1:1. Opowieść i przesłanie, jakie ze sobą niesie, są ponadczasowe i nie wymagają istotnych modyfikacji. Tak dobry jest to tytuł.

Maciej Skrzypczak

Scenariusz: Frank Miller
Rysunki: Frank Miller
Tłumaczenie: Maciej Drewnowski
Wydawca: Egmont
Data wydania: luty 2017 (II wydanie)
Liczba stron: 88
Format: 305×235 mm
Oprawa: twarda
Druk: kolor
Cena: 59,99zł

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *