Recenzja – „James Bond. Tom 1. Vargr”

Non Stop Comics rozpoczyna swoją działalność od publikacji pięciu komiksów amerykańskich wydawnictw, których prace niezbyt często pojawiają się na polskim rynku (no, może poza Image Comics). Wśród nich jest rzecz, na którą bez wątpienia ostrzą sobie zęby wszyscy miłośnicy agenta 007 oraz fani twórczości Warrena Ellisa – nowa komiksowa seria o Bondzie wydawana oryginalnie przez Dynamite Entertainment.

Specjalizujące się przede wszystkim w edycji komiksów z przygodami klasycznych bohaterów wydawnictwo ma w swojej ofercie również serię o przygodach agenta Jej Królewskiej Mości. Za scenariusz odpowiada Warren Ellis – doskonale znany fanom komiksu jako autor „Transmetropolitan”, „Authority” czy „Planetary”, a twórcą rysunków jest znacznie mniej u nas popularny Jason Masters. Efektem tej współpracy jest komiks solidnie napisany i przyzwoicie narysowany i … nic ponadto. Niestety podczas lektury “Vargra” oczywiste staje się, że nie jest to dzieło wybitne, a jego zakończenie przynosi rozczarowanie.

Wszystko zaczyna się od spektakularnego pościgu i bójki. James Bond dokonuje błyskawicznej zemsty na mordercy agenta 008, a w „nagrodę” otrzymuje od swojego szefa polecenie przejęcia spraw, którymi zajmował się zamordowany. Do czasu zwerbowania nowego agenta 008 trzeba zamknąć śledztwa przez niego prowadzone. Jest wśród nich, pozornie łatwy, przypadek handlarza narkotyków. Gdy do określenia tego przestępcy przełożony agenta używa określenia „specyficzny”, u naszego bohatera zapala się czerwona lampka. To może oznaczać tylko jedno – poważne kłopoty. Przeczucie okazuje się rzecz jasna słuszne. James Bond wyrusza do Berlina i już na dzień dobry ktoś próbuje go zabić. Później jest coraz bardziej niebezpiecznie i tajemniczo, a niepozorny handlarz narkotykami okazuje się – tu nie ma zaskoczenia – szalonym złoczyńcą o dość złowieszczych planach.

Akcja komiksu jest niezwykle dynamiczna, wszystko dzieje się szybko, pościgi samochodowe przeplatają się z widowiskowymi i niezwykle brutalnymi strzelaninami, a wszystko to okraszone jest zwyczajowym poczuciem humoru agenta 007, który nawet w najtrudniejszych sytuacjach zachowuje tak charakterystyczną dla siebie ironię i skłonność do flirtowania z każdą kobietą, jaka znajdzie się w zasięgu jego wzroku. Jednak wszystkie te efekty specjalne nie są w stanie przykryć faktu, że pod względem fabularnym komiks należy raczej do tych przeciętnych. Prosta i przewidywalna intryga, ozdobiona ulubionymi motywami Ellisa, prowadzi do rozczarowującego, wręcz banalnego finału. Charakterystyki bohaterów są bardzo uproszczone i mało przekonujące. Wszyscy przeciwnicy, jacy pojawiają się na drodze dzielnego agenta, aż proszą się o bardziej staranne rozwinięcie. Wygląda na to, że wymóg stworzenia kolejnej spektakularnej przygody agenta z licencją na zabijanie zaważył na ostatecznym kształcie całości.

Rysunki Jasona Mastersa również w żaden sposób nie wyróżniają tego komiksu. Prosta, zdecydowana kreska w połączeniu z minimalizmem daje niezbyt przekonujący efekt. Autor zupełnie nie używa szrafowania, a cieniowanie oddaje za pomocą plam tuszu lub pozostawia to zadanie koloryście, który często stosuje efekt kojarzący się nieco z dziełami Roya Lichtensteina. Bohaterowie sprawiają wrażenie nieco usztywnionych, co szczególnie rzuca się w oczy w dynamicznych scenach walk czy pościgów. Tła są precyzyjnie odwzorowane, ale zazwyczaj bardzo oszczędne w szczegóły. Widać to wyraźnie w przypadku wnętrz rysowanych jakby przy linijce. Lepiej prezentują się drugie plany w scenach rozgrywających się na zewnątrz budynków. Ogromne wrażenie robi natomiast imponująca galeria okładek alternatywnych oraz okładek przygotowanych dla kilku amerykańskich sklepów komiksowych umieszczona na końcu tego tomu. Specjalnie na tę okazję zatrudniono między innymi Glenna Fabry’ego, Francesco Francavillę, Jocka czy Aarona Campbella. Widać, że wydawnictwo Dynamite Entertainment postanowiło z przytupem zainicjować tę serię na amerykańskim rynku.

Pierwszy tom nowej komiksowej serii o agencie Jej Królewskiej Mości to solidna komiksowa robota, ale niestety trochę pozbawiona lekkości, błyskotliwości i nieprzewidywalności, jakiej można byłoby oczekiwać po scenarzyście. Niemniej jednak wszyscy, dla których James Bond to przede wszystkim specyficzny superbohater bez rajtuzów i peleryny, będą zadowoleni. Agent 007 dokonuje tu raz po raz niemożliwego, doprowadzając do końca swoje śledztwo i wysyłając przy okazji na tamten świat zastępy złoczyńców. Na finezję i psychologiczne pogłębianie postaci przyjdzie być może czas w kolejnych tomach.

Dziękujemy wydawnictwu Non Stop Comics za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Paweł Ciołkiewicz

 Tytuł: „James Bond. Tom 1. Vargr”
Tytuł oryginału: „James Bond Volume 1: Vargr”
Scenariusz: Warren Ellis
Rysunki: Jason Masters
Kolor: Guy Major
Tłumaczenie: Kamil Śmiałkowski
Wydawca: Non Stop Comics
Data polskiego wydania: 2017
Wydawca oryginału: Dynamite Entertainment
Data wydania oryginału: 2016
Objętość: 176 stron
Format: 180 x 270 mm
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolorowy
Dystrybucja: księgarnie/internet
Cena okładkowa: 49 złotych

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *