Jessica Jones: Alias, tom 4 – recenzja

Jeśli obawialiście się, czy Bendis będzie potrafił zakończyć swoją opowieść o Jessice Jones, to mam dobrą wiadomość: tom czwarty to godne zwieńczenie tej znakomitej serii.

W poprzednich tomach „Alias” Brian Michael Bendis skrzętnie ukrywał szczegóły dotyczące przeszłości Jessiki Jones jako superbohaterki, jednocześnie umiejętnie podsycając ciekawość czytelnika. Jak można się było spodziewać, scenarzysta wyjawienie wszelkich sekretów pozostawił sobie na koniec. I właśnie ostatnich siedem zeszytów serii to opowieść ujawniająca dramatyczne okoliczności starcia z Purple Manem oraz przyczyny odejścia z Avengers i rezygnacji z kariery superbohaterskiej.

Znowu nie mogę za bardzo zdradzać szczegółów, żeby nie psuć czytelnikom zabawy, dodam więc tylko, że Bendis zgrabnie połączył pełne dramaturgii reminiscencje z przeszłości z wyzwaniami, które stawia przez protagonistką teraźniejszość. Może trochę zbyt łatwo rozstrzyga się decydująca konfrontacja, ale z drugiej strony rozwiązanie kryzysu jest tyleż zaskakujące, co logiczne. I chociaż czytelnicy bardziej obeznani z uniwersum Marvela wiedzą, że koniec serii „Alias” nie jest końcem historii Jessiki Jones, to jednak finał przynosi satysfakcjonujące rozwiązanie zarówno wątków związanych z osobistą traumą z przeszłości, jak i perypetii sercowych bohaterki.

Tom uzupełnia dwuczęściowa opowieść wyjaśniająca, skąd wzięły się nadnaturalne moce Jessiki oraz w jakich okolicznościach została superbohaterką. Wątek ten Bendis fantastycznie wpisał w mitologię Marvela, nawiązując do jednej z najbardziej kanonicznych opowieści tego uniwersum, ale pokazując doskonale znane nam wydarzenia z zupełnie innego punktu widzenia.

W tym tomie bardzo istotną rolę spełniają rysunki, stąd aż trzech różnych artystów. Zasadniczą część opowieści rysuje stały grafik serii – Michael Gaydos – i robi to dokładnie tak samo jak w poprzednich tomach, więc wiadomo, czego się spodziewać. Początek originu Jessiki Jones zrealizowany został jednak w innym stylu, nawiązującym do brązowej ery komiksu, co ładnie komponuje się z samą opowieścią i dowodzi, że Gaydos może i ma swoje mankamenty, ale jest zaskakująco wszechstronnym twórcą. Oddzielnego rysownika ma bardzo istotna sekwencja imaginacji protagonistki, natomiast dużo więcej miejsca do popisu dostał tym razem Mark Bagley, odpowiedzialny za ilustrację dramatycznych wspomnień z konfrontacji z Purple Manem. Muszę przyznać, że kiedy w latach 90. zaczytywałem się w komiksach wydawanych przez TM-Semic, Bagley należał do rysowników, których najmniej lubiłem. Uznawałem go wówczas za kwintesencję nijakości i uosobienie wszystkiego co złe w komiksach superbohaterskich (że wspomnę choćby niesławne „Maximum Carnage”). Tutaj jednak odebrałem jego pracę pozytywnie. Raz, że Bagley od tamtego czasu zrobił jednak spore postępy, a dwa – jego naiwna, przerysowana kreska wzbogacona o jaskrawe kolory fantastycznie zderza się w „Aliasie” z realistyczną, niezbyt urodziwą i pociągniętą poszarzałymi barwami kreską Gaydosa. Doskonale pasuje to do wymowy historii, która opowiada przecież o utraconej niewinności, o barwnej przeszłości uciętej nagle przez bolesną traumę, której skutki promieniują na życie Jessiki Jones do dziś.

Ktoś mógłby powiedzieć, że ostatni tom „Alias” jest najsłabszy i może nawet miałby rację. Jest nieco inny od poprzednich, bardziej superbohaterski. Nie przypadkiem przewija się tu cała plejada herosów Marvela, a kilku z nich odegra nawet kluczową rolę w zaprezentowanych wydarzeniach. Poprzednie tomy dało się czytać jako po prostu świetne kryminały, bez znajomości uniwersum Marvela. Ostatni tom przypomina jednak, że cała ta opowieść ma sens przez swój superbohaterski kontekst, zaś formuła czarnego kryminału jest narzędziem dającym możliwość spojrzenia na świat superbohaterów z nowej, świeżej perspektywy.

Tom kończy posłowie Briana Michaela Bendisa, opublikowane pierwotnie w ostatnim numerze „Alias”; tekst zapowiadał start kolejnej serii z Jessiką Jones w roli głównej, zatytułowanej „The Pulse”. Czy umieszczenie go w polskiej edycji należy odczytać jako zapowiedź, że seria trafi również do polskich czytelników? Nie miałbym nic przeciwko. A może, skoro właśnie możemy się delektować najlepszymi komiksami spod ręki Bendisa („Alias”, „Daredevil”), nadszedł doskonały moment na przybliżenie polskim czytelnikom innych znakomitych komiksów scenarzysty z tego okresu (choćby „Torso” czy „Powers”)? Mucho, czekamy!

Dziękujemy wydawnictwu Mucha Comics za udostępnienie egzemplarza komiksu do recenzji.

Michał Siromski

„Jessica Jones: Alias, tom 4”
Scenariusz: Brian Michael Bendis
Rysunki: Michael Gaydos, Mark Bagley, Rick Mays
Okładka: David Mack
Wydawca: Mucha Comics
Tłumacz: Marek Starosta
Data wydania: 2017
Tytuł oryginalny: „Jessica Jones: Alias”
Wydawca oryginalny: Marvel Comics
Rok wydania oryginału: 2016
Liczba stron: 176
Format: 170 x 260 mm
Oprawa: twarda
Druk: kolor
Dystrybucja: Internet
Cena: 69 zł

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *