Recenzja – „Luc Orient. Wydanie zbiorcze. Tom 1”

Wydawnictwo Taurus zakończyło już wprawdzie publikację serii „Valerian”, ale nie zapomniało o miłośnikach klasycznych komiksów frankofońskich sprzed lat. Ku radości wielu skłonnych do sentymentalizmu czytelników rozpoczął się bowiem kolejny cykl utrzymany w podobnej stylistyce. Czas na przygody Luca Orienta.

Album rozpoczyna, wzorem innych wydań zbiorczych, bogato ilustrowany tekst przybliżający kulisy powstania serii o przygodach zawadiackiego naukowca i jego przyjaciół. Dowiadujemy się z niego, że stworzona przez Grega oraz Eddy’ego Paape seria zadebiutowała 17 stycznia 1967 roku na łamach magazynu „Tintin”. Czytelnicy mieli wtedy okazję zapoznać się z opowieścią „Ogniste smoki”. Tak zaczęły się niezwykłe, rozgrywające się na Ziemi i w kosmosie przygody trwające aż do roku 1994, kiedy to ukazał się ostatni, osiemnasty album serii. W tym czasie Luc Orient zyskał ogromną popularność, a Eddy Paape – na szczęście – zrezygnował ze swoich planów rozstania z komiksowym światem. Pierwszy występ na polskim rynku, podobnie jak w przypadku innych klasycznych frankofońskich komiksów (np. Valerian), Luc Orient również zaliczył dawno temu, oczywiście na łamach „Świata Młodych”. W roku 1982 wydrukowano fragmenty albumu „24 heures pour la planète Terre” (jako “S.O.S dla planety”), a cztery lata później czytelnicy gazety mogli zapoznać się z wybranymi planszami tomu „L’enclume de la foudre” (jako: “W kuźni piorunów”). Nawet redakcyjne cięcia utrudniające lekturę nie były w stanie popsuć ogromnej frajdy, jaką dawał ten komiks. Zresztą wtedy lektura każdego komiksu drukowanego w harcerskiej gazecie była przeżyciem niepowtarzalnym.

Pierwszy tom wydania zbiorczego zawiera cztery historie. Wspomniane powyżej “Ogniste smoki” oraz “Lodowe słońca” opowiadają o tajemniczym minerale nieznanego pochodzenia stanowiącym ogromne zagrożenie dla Ziemi. Luc Orient, Hugo Kala oraz Lora muszą stawić czoła demonicznemu Juliusowi Argosowi, który za wszelką cenę chce wejść w jego posiadanie. Cała trójka wyrusza do Singapuru, by zbadać miejsce, w którym znaleziono tajemnicze artefakty. Na miejscu, w dolinie Sher-Dhang muszą zmierzyć się z wieloma niebezpieczeństwami, by ostatecznie odkryć szokującą prawdę. Akcja dwóch kolejnych opowieści – “Władca Terango” i “Planeta strachu” – przenosi się już z Ziemi na odległą planetę Terango. Kosmici, których nasi bohaterowie poznali w poprzednich tomach, powracają z nieudanej wyprawy na swoją ojczystą planetę, by prosić o pomoc. Podczas ich pobytu na Ziemi władzę przejął tam bowiem tyran, który zagraża innym planetom – przede wszystkim zaś Ziemi. Luc Orient, Hugo Kala oraz Lora nie mają wyboru – muszą wyruszyć w niebezpieczną miedzy galaktyczną podróż, by ocalić świat.

Stworzony przez Grega bohater oraz jego towarzysze stanowią specyficzną mieszankę różnych inspiracji. Jak możemy przeczytać w tekście zamieszczonym w wydaniu zbiorczym, Greg fascynował się w dzieciństwie przygodami Flasha Gordona oraz Bricka Bradforda i doskonale to widać na planszach komiksu. Luc Orient jest pracownikiem naukowym w laboratorium Eurocristal. Jego szefem jest genialny naukowiec doktor Hugo Kala. Razem z nimi pracuje jeszcze asystentka o imieniu Lora. Cała trójka odbiega jednak zdecydowanie od wizerunku gabinetowych naukowców ślęczących nad książkami czy też prowadzących nudne wykłady. Zamiast tego wolą angażować się w niebezpieczne przygody, bez względu na to, czy rozgrywają się one na Ziemi, czy też odległych planetach. Już w pierwszym tomie widzimy, jak z równą swobodą radzą sobie w singapurskiej dżungli oraz terangijskich ostępach. Cechą charakterystyczną pierwszych albumów jest to, że postać tytułowa wcale nie wysuwa się na pierwszy plan. Komiks równie dobrze może nosić tytuł “Hugo Kala” albo “Lora”, bowiem każda z tych postaci jest tu równie ważna.

Scenarzystę tej serii mieliśmy już okazję poznać dzięki świetnym seriom “Comanche” oraz “Bernard Prince” tworzonym wspólnie z Hermannem, ale jej rysownik dopiero debiutuje na polskim rynku komiksowym. Na twórczość Eddy’ego Paape warto jednak zwrócić szczególną uwagę chociażby dlatego, że był on inspiracją dla wielu współczesnych twórców. O wpływie belgijskiego rysownika na własny rozwój wielokrotnie mówił np. Andreas. Twórca “Rorka” i “Koziorożca” opowiadał o swojej fascynacji jego warsztatem między innymi podczas Międzynarodowego Festiwalu Komiksów i Gier w Łodzi. Warto odnotować, że sam Andreas wraz z innymi uczniami Eddy’ego Paape pojawia się na jednym ze zdjęć przedrukowanych w albumie. Oglądając poszczególne kadry, można odnieść wrażenie, że styl Eddy’ego Paape inspirował nie tylko Andreasa, ale pod jego wpływem pozostawał prawdopodobnie także nasz rodzimy mistrz komiksu – Jerzy Wróblewski. W każdym razie pewne podobieństwo w tworzeniu komiksowej narracji, szczególnie w konstruowaniu sylwetek bohaterów, jest bardzo widoczne.

Graficzna warstwa komiksu prezentuje się zaskakująco atrakcyjnie i współcześnie jak na komiks stworzony w latach sześćdziesiątych. Odnajdujemy tu dynamiczne, wykonane zdecydowaną kreską rysunki, pełne oryginalnych istot oraz tworzonych z rozmachem krajobrazów – zarówno tych ziemskich, jak i terangijskich. Widać, że z każdym kolejnym tomem rysownik czuje się znacznie pewniej w wykreowanym świecie – panele są coraz bardziej dynamiczne i wypełnione szczegółami. Dużą wagę przywiązuje on do ukazania ruchu – postacie często niemal wyskakują z poszczególnych paneli.

Komiks oferuje wszystko to, za czym przepadają sentymentalni czytelnicy pamiętający jeszcze emocje związane z lekturą „Świata Młodych”. Bezpretensjonalna przygoda, zaskakujące zwroty akcji, klasyczna, pozbawiona zbędnych fajerwerków i eksperymentów narracja oraz pełne szczegółów, dynamiczne i eleganckie rysunki uzupełnione płaskimi, krzykliwymi kolorami to elementy, które są w stanie obudzić wspomnienia. Mimo wszystkich tych zalet, po komiks sięgną zapewne przede wszystkim miłośnicy klasycznych opowieści sprzed lat. Każdy, kto zaczytywał się w “Valerianie”, “Stormie” czy “Thorgalu” na pewno nie będzie zawiedziony lekturą “Luca Orienta”.

Paweł Ciołkiewicz

Dziękujemy wydawnictwu Taurus Media za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

 

Tytuł: „Luc Orient. Wydanie zbiorcze. Tom 1”
Tytuł oryginału: „Luc Orient. Intégrale. Tome 1”
Scenariusz: Greg
Rysunki: Eddy Paape
Tłumaczenie: Wojciech Birek
Liternictwo: Arkadiusz Salamoński
Wydawca: Taurus Media
Data polskiego wydania: 2017
Wydawca oryginału: Lombard
Data wydania oryginału: 2008
Objętość: 192 strony
Format: 220 x 300 mm
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolorowy
Dystrybucja: księgarnie/internet
Cena okładkowa: 99 złotych

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *