Recenzja: Głębia. Tom 1

Wątek apokalipsy pojawia się nie tylko w Biblii, lecz także w filmach, książkach, grach czy komiksach. Obecna popkultura bardzo często sięga po nadchodzącą wizję końca świata, a pomysłów na Armagedon jest sporo. Ludzkość ginie zazwyczaj z powodów klęsk żywiołowych, wojen nuklearnych, inwazji obcych z innych planet, czy też przez maszyny, które sama stworzyła. Piszę o tym, ponieważ te wszystkie scenariusze łączy jeden wspólny motyw – nadzieja. To ona sprawiała, że w obliczu katastrofy ludzkość walczyła, szukała nowego schronienia, stawała się silna, mocniejsza i dzięki niej przetrwała. Co jednak, jeżeli wszyscy stracą nadzieję? Czy wówczas mamy jakiekolwiek szanse?

W odległej przyszłości promieniowanie słoneczne wygnało ludzkość pod powierzchnię oceanów. Życie na powierzchni stało się niemożliwe, w związku z tym zaczęto szukać nowej planety zdatnej do zamieszkania. W przestrzeń kosmiczną wysłano liczne sondy z nadzieją, że znajdą one nową Ziemię. Niestety, żadna z nich nie wróciła. Ludzkość pogodziła się więc  z nadchodzącym wymarciem, tworząc dekadenckie wręcz społeczeństwo. Główni bohaterowie „Głębi” to małżeństwo Cainów – Stel i Johl, którzy kierują podwodnym miastem Salus, oraz ich dzieci. Stel jest niepoprawną optymistką, która chyba jako jedyna z całej ludzkości wierzy w nowy dom. Jej optymizm i ufność w ludzi zostają jednak wystawione na ciężką próbę. Kolejne wydarzenia sprawiają, że kobieta musi nie tylko walczyć o swoją rodzinę, ale także przekonać resztę społeczeństwa do podniesienia się z upadku, albowiem jedna z sond odezwała się po setkach lat.

Rick Remender znany u nas chociażby z serii „Black Science” stworzył ciekawą, a zarazem przerażającą wizję końca świata i upadku ludzkości. Postać Stel Caine wydaje się nie pasować do przedstawionego świata. Jej optymizm, ufność, wiara w drugiego człowieka i zapał do działania są wręcz nienaturalne na tle tego podmorskiego, staczającego się świata. Jednakże to ona jest tym promykiem nadziei, który pomimo wielu przeciwności może zdziałać wiele i udowodnić, że nie wszystko stracone. Fabuła „Głębi” nie jest może szczególnie odkrywcza, ale z pewnością nie brak jej kilku ciekawych zwrotów akcji, która prowadzona jest szybko i przemyślanie, co jest zdecydowanym plusem. W tym miejscu chciałbym zaznaczyć, że komiks ten jest tytułem dla dorosłego czytelnika, ponieważ sporo w nim wulgarnego języka, przemocy i erotyki.

Mieszane uczucia mam co do rysunków, za które odpowiada Greg Tocchini. Z jednej strony przedstawia nam fantastyczne podmorskie plenery pełne różnych zwierząt, a także rozbudowaną podmorską metropolię, z drugiej jednak strony mamy postaci, które narysowane są niewyraźnie, powiedziałbym wręcz niedbale, jakby były tylko pierwszymi szkicami. Dotyczy to w szczególności twarzy. Zdecydowanie lepiej odbieram kolory, które nałożyła Mariane Gusmao, a dominuje w nich ciepła i jaskrawa paleta barw.

Polskie wydanie od Non Stop Comics stoi na wysokim poziomie. Komiks został wydany w miękkiej oprawie, okładka jest jakby lekko gumowana. Klejenie i druk również na plus. Osobiście brakuje mi trochę skrzydełek, które coraz częściej pojawiają się u innych wydawców. W moim odczuciu dzięki nim komiksy lepiej i solidniej stoją na półce, a rogi się nie zaginają. No, ale to już takie moje widzimisię. W tomie dostępnych jest kilka dodatków w postaci szkiców i alternatywnych okładek.

„Głębia” Ricka Remendera to solidny tytuł, który zawiera w sobie wszystko to, co lubią fani porządnego SF i klimatów postapokaliptycznych. Historia Stel Caine zaczęła się naprawdę ciekawie i mam nadzieję, że kolejne tomy również takie będą.

Dziękujemy wydawnictwu Non Stop Comics za udostępnienie egzemplarza komiksu do recenzji.

Maciej Skrzypczak

Scenariusz: Rick Remender
Rysunki: Greg Tocchini
Tłumaczenie: Bartosz Czartoryski
Wydawca: Non Stop Comics
Data wydania: listopad 2016
Liczba stron: 144
Format: 170 x 260 mm
Oprawa: miękka
Druk: kolor
Cena: 45zł

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *