X-MEN: MAGNETO TESTAMENT

NIEREALNE STAŁO SIĘ REALNE


Na „Testament Magneto” natrafiłem przypadkowo, zaintrygowany rankingiem najlepszych historii o mutantach w serwisie IGN. Nie tyle zdziwiło mnie powstanie genezy Władcy Magnetyzmu, co jego wysokie, czwarte miejsce w zestawieniu. I to ostatnie zdanie uzasadniające decyzję: „Jeżeli jakiś komiks superbohaterski może dorównać Mausowi to ‚Magneto Testament’ jest taką pozycją”. Aż się prosi, by sprawdzić samemu zasadność tych słów. Nie będę ukrywał, że ciekawość mieszała się u mnie z poczuciem szyderczości. Zwyczajnie nie wierzyłem, że Gregowi Pakowi uda się podołać tak śmiałemu i samobójczemu zarazem zadaniu. Jak bowiem nie popaść w kuriozalność i banał, opowiadając historię fikcyjnego chłopca o nadnaturalnych zdolnościach, przemierzającego koszmar Shoah? Okazuje się jednak, że nie mogło mnie spotkać nic bardziej mylnego.

Wydana w prestiżowym imprincie „Marvel Knights” miniseria to wynik trzyletnich badań autorów oraz ich obcowania z książkami dotyczącymi zagłady m.in. Żydów i Cyganów w trakcie II wojny światowej. Komiks skupia się na młodości Magneto w hitlerowskich Niemczech oraz dramatycznych losach jego rodziny, uciekającej przed prześladowaniami narodowościowymi do Polski. Domyśleć się można, że im dalej w las, tym jest ciężej, smutniej i coraz bardziej przerażająco. Albowiem w tej historii nastoletni Max Eisenhardt (pierwotne imię i nazwisko Magneto zanim stał się terrorystą walczącym o prawa dla mutantów) przechodzi przez wszystkie kręgi piekła Holocaustu, co odbija się zresztą na nim samym…

Co ważne, „Testament Magneto” czyta się zupełnie inaczej niż inne komiksy ukazujące wczesną działalność tudzież młodość superbohaterów lub łotrów, wydawane licznie pod koniec lat osiemdziesiątych i w latach dziewięćdziesiątych. Właściwie nie ma w nim mowy o trykociarzach, mutantach ani Kapitanie Ameryce. Nawet sam Max nie jest świadom umiejętności, które w dorosłym życiu dadzą mu niesamowitą siłę. Rzecz jasna, Greg Pak w kilku scenach subtelnie zaznacza, że mowa o tym przyszłym łotrze w szkarłatnej pelerynie. Niemniej używa tych scen bardziej do wytwarzania napięcia i spowalniania czasu, podkreślającego nieuchronność tragedii. Autor solidnego „Planet Hulk” szybko prowadzi swoją opowieść, co doskonale współgra z ulotnością życia w dobie II wojny światowej. Akcja jest więc zwarta, dynamiczna, a zarazem bardzo przygnębiająca.

Pakowi udało się dobrze przedstawić mechanizmy społecznego zasiewania nienawiści oraz aplikowania obojętności, powodującej powszechną bierność wobec cierpienia niewinnych. Całkiem nieźle zgrał się z włoskim artystą Carminem di Giandomenico, który najwyraźniej w Marvelu został czołowym ilustratorem nietypowych genez postaci. Jego rysunki, po części dzięki zgniłym kolorom i połaciom mroku, dobrze oddają atmosferę hitlerowskiego terroru oraz posępności obozów koncentracyjnych. Prawdziwą perełką są jednak okładki Marko Djurdjevicia, który łączy w swoich pracach realizm Alexa Rossa z nastrojowością Franka Frazetty. Jego ilustracje doskonale oddają przejmujące cierpienia, złość i gniew Maxa, które w dorosłym życiu zabiorą go na ścieżkę prześladowania homo sapiens.

Wielką niesprawiedliwością jest nazywanie „Testamentu Mangeto” komiksem superbohaterskim. To jest dramat, właściwie tragedia wojenna. Fikcyjna, ale bazująca na prawdziwych wydarzeniach historycznych. Historia obrazkowa oparta na rzetelnym materiale źródłowym, z którego bibliografią można się zapoznać na końcu wydania zbiorczego. I jak pokazują ostatnie wydarzenia, komiks ten spotkał się z niesamowitym uznaniem wśród krytyków i czytelników. Dowodem tego jest niedawno wypuszczona w Stanach miniseria „Red Skull: Incarnate”, wydawana po części z okazji premiery filmu o Kapitanie Ameryce. W niej to Greg Pak chce podejść do hitleryzmu od strony oprawców, przedstawiając początki nemezis czołowego Avengera. I zapewne odniesie kolejny sukces, bo w tym skrawku historii stał się niewątpliwie ekspertem w enklawach Marvela. Polecam zatem lekturę „Testamentu…”, stawiając go na równi z „Daredevil: The Man Without Fear” oraz „Batman: Year One”.

Michał Chudoliński

„X-Men: Magneto Testament” Premiere HC
Scenaiursz: Greg Pak
Rysunki i tusz: Carmine di Giandomedico
Kolory: Matt Hollingsworth
Liternictwo: Dave Lanphear, Natalie Lanphear
Okładka: Marko Djurdjevic
Data wydania: Lipiec 2009
Format: 17 x 26 cm
Papier: kredowy
Druk: kolorowy
Stron: 152
Cena: $24,99