Deadpool. Czerń, biel i krew – recenzja

"Deadpool. Czerń, biel i krew" - okładka

„Deadpool. Czerń, biel i krew” – okładka

Jakiś czas temu wydawnictwo Mucha Comics wydało kolejny tom antologii „Czerń, biel i krew”. Tym razem bohaterem komiksu jest słynny „najemnik z nawijką”, czyli Deadpool. Pierwszy tom serii poświęcony przygodom Wolverine’a był solidną lekturą, ale ten, w którym główną rolę miał Carnage, już niekoniecznie. Jak jest tym razem? No cóż… szału nie ma. Tragedii też nie.

Różnorodność scenarzystów i ich pomysłów

„Co jest czarne, białe i całe czerwone? Dwanaście epickich historii z dozą melancholii, licznymi dekapitacjami i wątpliwym morałem przed napisami końcowymi! Wade Wilson po raz kolejny wystawia na próbę cierpliwość i kwalifikacje prawników Marvela, udając się w pogoń za morderczą zebrą, urządzając burdę w nietypowym żeńskim klasztorze i szukając nowych rodzajów ekspresji. I śmierci. Gościnnie występują Gambit, Daredevil, Omega Red oraz film z udziałem gwiazdy serialu Złotka”. Tak wygląda opis, który możemy przeczytać na tylnej okładce komiksu.

Muszę przyznać, że sympatykiem przygód Deadpoola nigdy nie byłem, nie jestem i pewnie nie będę. Nie zmienia to jednak faktu, że recenzowaną antologię czytało mi się przyjemnie. Z pewnością jest lepszym tytułem niż omawiany poprzednio „Carnage”. Autorzy scenariusza to chociażby Tom Taylor, Ed Brisson czy też Stan Sakai, który także sam zilustrował swoją opowieść (co raczej nie powinno dziwić). Trzeba przyznać, że twórcom nie brakowało pomysłów, a najciekawsza wydała mi się właśnie historia stworzona przez autora „Usagiego Yojimbo”. W niej też poznacie genezę słynnych mieczy Deadpoola.

"Deadpool. Czerń, biel i krew" - przykładowa strona

„Deadpool. Czerń, biel i krew” – przykładowa strona

Trzy kolory, a rysowników wielu

Oprócz wspomnianego już Stana Sakai za rysunki odpowiadają także m.in. Paco Medina, Hikaru Uesugi czy Phil Noto. Cały album trzyma bardzo przyzwoity poziom pod względem graficznym, pomimo różnorodności stylów. Nie było tutaj historii, która by mi się nie podobała, jeżeli chodzi o rysunki, ale nie znalazłem też takiej, która potrafiłaby naprawdę zachwycić.

Deadpool. Czerń, biel i krew” to przyzwoita antologia komiksów o przygodach „najemnika z nawijką”, zarówno pod względem scenariusza, jak i rysunków. Jednak docenią ją głównie fani postaci.

Maciej Skrzypczak

Dziękujemy wydawnictwu Mucha Comics za udostępnienie komiksu do recenzji.

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *