Komiks ma wyjątkowo duszną atmosferęW 1967 roku pisarz Dominique de Roux przeprowadził serię rozmów z Witoldem Gombrowiczem, wydanych następnie w tomie zatytułowanym „Testament”. W pewnym momencie, gdy autor „Kosmosu” zdaje się zaprzeczać słowom wypowiedzianym przed chwilą, rozmówca zarzuca mu, iż „wymyka się jak piskorz”. Gombrowicz odpowiada „To nie ja się wymykam, to literatura. Cóż by się stało z piskorzem, gdyby pan go złapał? Zjadłby go pan. Literatura i piskorz póty żyją, póki się wymykają.”

Długo nie wiedziałem, co napisać o „Zapętleniu”. Czytałem je raz po raz, we fragmentach, w całości, od początku, końca, zaczynałem w środku, odkładałem, zaczynałem znowu. Podążałem za schematem, naszkicowanym na spisie treści. Odnalazłem fotografię ściany mieszkania autora ze skomplikowanym rozplanowaniem narracyjnej struktury, zrobioną kilka lat przed wydaniem. Po tych próbach nie jestem ani odrobinę mądrzejszy niż w chwili, gdy zaczynałem. Mogę jednak z całą stanowczością postawić tezę, iż „Zapętlenie” to pod względem formalnym jeden z najważniejszych komiksów w historii gatunku.

Zap 2

Ogromne dzieło Daniela Chmielewskiego, o którym przez lata krążyły legendy, jest w gruncie rzeczy autobiografią. Jak twierdzi sam twórca, osią fabularną albumu (w zamyśle miał to być cały cykl krótszych i dłuższych powiązanych ze sobą nowel graficznych) jest międzynarodowy plener, w którym uczestniczył w 2009 roku wraz z innymi studentami Akademii Sztuk Pięknych, prowadzony przez artystę wizualnego Artura Żmijewskiego. Na pierwszy rzut oka tak właśnie jest: wszystkie pomniejsze historie zdają się obracać wokół tego specyficznego doświadczenia, zdarzenia szeregowane są w odniesieniu do tamtych zdarzeń, a przygotowania i sam pobyt na odludziu zdają się zajmować lwią część stron albumu. Ale po drugim, bardziej uważnym spojrzeniu uwaga czytelnika kierowana jest już na zupełnie inne tory niż sławetny plener. Po trzecim nie możemy być już pewni niczego. Autor wiedzie nas krętymi ścieżkami kilku kluczowych lat swojego życia, bez przerwy zbaczając z (zdawałoby się) obranej drogi, cofając się, zwalniając i przyspieszając bez żadnego sygnału. Coś przegapiliśmy? Wróćmy na chwilę w przeszłość. Coś trwa zbyt długo? Wybiegnijmy w przyszłość. Ścieżka jest kręta i kamienista, ale Chmielewski prowadzi nas na przełaj.

Zap 1Posługując się rozmaitymi technikami, autor wciąga czytelnika w historię o swoim życiu. Jednak ogromne spektrum technicznych możliwości Chmielewskiego nie jest wyłącznie chełpliwą żonglerką formą. Wszystko znajduje się na swoim miejscu – wyliczone, ustawione, gotowe do wywarcia efektu. Chmielewski nieustannie drażni się z nami, pozwala przez moment uwierzyć, po czym ciska w twarz szyderstwo, daje nagi realizm i chwilę później depcze go z brechtowskim wyrachowaniem. Jak pisałem, „Zapętlenie” jest w gruncie rzeczy autobiografią. Czy jednak na pewno? Oczywiście, że nie. „Zapętlenie” to raczej traktat o tworzeniu autobiografii.

Zap 3

Chmielewski wielokrotnie przywołuje kategorie fałszu i prawdy, zarówno w odniesieniu do swojej sztuki, jak i życia emocjonalnego. Chociaż zdaje się bezlitośnie obnażać własne rozterki i wady, co i rusz przypomina, że ta historia jest przecież jego kreacją. Nic go nie krępuje – może koloryzować, przebudowywać, zmyślać, wprost kłamać: bez przerwy wytyka czytelnikowi, że ten wpada w pułapkę zastawianą przez każdą autobiograficzną opowieść. Nie można wierzyć autorowi. Nie istnieje obiektywna ocena czyjegoś życia, wyborów, poglądów. Tak jak w poszukiwaniu odpowiadającej profesorom techniki na Akademii czy próbie stworzenia scenariusza opartego na prawdziwych wydarzeniach serialu, Chmielewski odkrywa, jak bardzo kruche i w gruncie rzeczy fałszywe jest samo pojęcie „prawdy”. Podsuwa nam fragmenty swojego życia, ale tak formalnie wysmakowane, byśmy nie mogli ograniczyć się wyłącznie do prostego podglądactwa jego duszy. W gruncie rzeczy autor „Zapętlenia” nieustannie przed czytelnikiem ucieka – i to z Gębą w dłoniach.

Zap 4Pytania, które zadawał Dominique de Roux, nie były wyłącznie jego autorstwa. Rita Gombrowicz przyznała po latach, że przebieg wywiadu został zaplanowany, a nad pytaniami rozmówcy pracowali wspólnie. Być może zatem to sam Gombrowicz napisał przytyk o piskorzu. Być może po raz kolejny wszystkich nabrał.

Rafał Kołsut

 

Dziękujemy wydawnictwu Timof i cisi wspólnicy za udostępnienie egzemplarza komiksu do recenzji.

 

Wydawnictwo: Timof i cisi wspólnicy, Wydawnictwo Komiksowe
Liczba stron: 144
Format: A4
Oprawa: twarda
Papier: offsetowy
Druk: cz.-b.
Wydanie: I
Cena z okładki: 49 zł